ta para nakręciła film o swoim zerwaniu

Co robisz, gdy rozpada ci się związek? Eugene Kotlyarenko i Kate Lyn Sheil rozstali się, po czym nakręcili improwizowany film.

tekst Dean Kissick
|
28 Październik 2015, 9:45am

Co robisz, gdy rozpadnie ci się związek? Czy utrzymanie przyjaźni jest w ogóle możliwe? W przypadku scenarzysty-reżysera Eugene'a Kotlyarenki i aktorki Kate Lyn Sheil (House of Cards i Komputerowa miłość), możliwe jest nawet nakręcenie improwizowanej komedii romantycznej, osadzonej w LA w weekend przypadający na 4 lipca. Film nosi tytuł A Wonderful Cloud, a para bohaterów gra mniej więcej samych siebie. W historię powplatane są filmiki z ich telefonów, z czasów, gdy Eugene i Kate byli jeszcze razem, a całość stanowi tragikomiczny koktajl.

Film, który nakręcono w niewiele ponad tydzień w terenie: w budkach z taco, szemranych klubach nocnych i podczas pretensjonalnych basenowych imprez, pokazuje, jak obecnie wygląda LA wraz ze swym alternatywnym, artystycznym sztabem. Postacią, która definitywnie ma swoje pięć minut jest Lauren Avery, grająca Lauren - introwertyczną poetkę, która usiłuje podnieść się po zerwaniu za pomocą detoksu sokowego. Eugene (29 l.) opowiada nam, jak to jest nakręcić alternatywny film o zerwaniu ze swoją byłą dziewczyną.

Do jakiego stopnia ta historia jest autobiograficzna?
Powiedziałbym, że chyba wszystkie filmy są w pewnej mierze autobiograficzne, nie mam racji? Cóż, kręciliśmy w moim mieszkaniu, które jest pokazane jako moje mieszkanie. Używam swojego prawdziwego imienia, Kate, główna bohaterka - również. Czy naprawdę mieliśmy wspólną firmę? Nie. Ale czy nadal jesteśmy przyjaciółmi po zerwaniu? Tak. Wszyscy inni ludzie są wymyśleni. Naprawdę się spotykaliśmy, więc ma się poczucie wieloznaczności. Co jest prawdą, a co jest fałszem? Ile z ich związku widać na ekranie? Jak prawdziwe są interakcje z innymi ludźmi?

Skąd pomysł na zatrudnienie popularnych aktorów razem z kompletnymi laikami?
Kocham mieszać nastroje i odcienie. To dla mnie bardzo ważne i uważam, że filmy powinny się tym dużo częściej posługiwać. Kate jest bardzo poważna, a jej styl gry jest realistyczny, bazuje na emocjach, a z drugiej strony masz przerysowane, inwazyjne karykatury ludzkich typów, którzy swoją głupkowatością wprowadzają iskrę, radość życia. Pomyślałem, że zmieszanie takich dwóch światów będzie dla mnie wielką frajdą.

W jaki sposób ich wybierałeś?
Niektórych z nich po prostu mam szczęście znać w prawdziwym życiu, uważam ich za urodzone gwiazdy, urodzonych performerów, dzięki temu, jak funkcjonują w społeczeństwie albo dzięki temu, jak ja sam ich postrzegam. Zaczynam wtedy myśleć: „O, ona byłaby świetna jako moja dziewczyna, a ten byłby idealny jako menadżer stacji". Są zabawni, dziwni i interesujący i mają często o wiele więcej charakteru niż ludzie zakontraktowani przez Hollywood. Kiedyś Hollywood to były gwiazdy, twarze i głosy o przeróżnej jakości i właśnie to mnie interesuje.

Czy trudne było przekonać Kate, żeby zagrała w filmie o waszym związku?
W sumie to był jej pomysł, poniekąd. Wpadła do LA i spędzaliśmy razem czas. Zapytała mnie: „Jak leci?", a ja odpowiedziałem: „Raczej kiepsko, piszę taki scenariusz i strasznie długo mi to zajmuje. To cholernie frustrujące". Ona na to: „czemu nie zrobisz filmu improwizowanego?", a ja odpowiedziałem: „to jest nudne gówno!" Jednak zaczęliśmy wtedy rozmawiać. Ona kocha kino, przypominaliśmy sobie improwizowane filmy z przeszłości, które nam się podobały i zaczęliśmy się zastanawiać nad tym, co właściwie stoi na przeszkodzie, żebyśmy sami taki stworzyli?

Co czułeś, cofając się do przeszłości?
Ciekawe, co powiedziałaby Kate? Myślę, że oboje byliśmy gotowi się tym pobawić, a jeśli w międzyczasie wywołaliśmy prawdziwe uczucia, to tym lepiej dla filmu. A czy ja sam ich doświadczałem, grając? Tak. Czy rozumiałem, że wymuszam rzeczy na potrzeby filmu? Tak. Czy było bolesne, kiedy zdjęcia dobiegły końca, a ja miałem w głowie gonitwę miliona myśli? Teraz zbiera mi się na emocje...

Nie wiem, czy Kate czuła cokolwiek, ale jeśli tak, to wiedziała też, że przechodzi przez to gówno na potrzeby filmu, więc to akurat w porządku. Jeśli nadużyliśmy przez chwilę własnych emocji, to kamera to uchwyciła, co z kolei super współgra z widzami. Podczas sceny z fajerwerkami na 4 lipca, kłóciliśmy się w publicznym miejscu i podeszła do nas jedna para, pytając: „Wszystko ok z wami?". Nie widzieli kamery, bo była w oddali. Ja odpowiedziałem: „Tak, tylko kręcimy film", a oni na to: „Boże, to brzmiało tak realistycznie! Strasznie się wczuliście". Żona rzuciła: „my się tak non stop kłócimy", na co ja zapytałem: „Tak, ale za to się kochacie, prawda?" A oni: „Tak kochamy się, ale nam nikt nie płaci za te wszystkie kłótnie". Myślę, że przynajmniej wyszło realistycznie.

A Wonderful Cloud można już obejrzeć na iTunesie od 23 października.

awonderfulcloud.com

Czytaj też: Najfajniejsze pary Nowego Jorku.

Kredyty


Tekst: Dean Kissick
Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
Hollywood
Kultura