15 lat po 11 września

Nowojorski tydzień mody przypomina nam, że w pokazach nie chodzi tylko o materiały, kroje i dodatki.

tekst Anders Christian Madsen
|
12 Wrzesień 2016, 3:50pm

W weekend minęła piętnasta rocznica zamachów z 11 września. Wtedy trwał nowojorski fashion week, tak jak teraz. Chociaż otaczający nas świat wcale nie jest teraz bezpieczniejszy, moda nie straciła humanitarnej iskry. „Felipe Oliveira Baptista stworzył najdelikatniejszą odpowiedź na agresję naszych czasów", czytamy w komunikacie prasowym pokazu Lacoste, który wyjaśniał eskapistyczną ideę „tenisowego pojedynku na dachu Villi Malaparte". Projektant zaprezentował przyjazne ubrania idealne na plażę i relaks — szlafroki, dresy i koszule od piżamy. „Zacząłem pracować nad tą kolekcją miesiąc po zamachach w Paryżu i chciałem zrobić coś podnoszącego na duchu", Baptista powiedział po pokazie. „Nie jestem tu, by wygłaszać polityczne stwierdzenia. Marzyłem o niekończących się wakacjach i poczuciu beztroski, bez zmartwień i agresji. Chciałem, żeby ubrania były szczere i spokojne. Tak, żeby nas otulały".

W ciągu ostatnich 15 lat świat mody często reagował na straszne wydarzenia pacyfizmem. Za kulisami projektanci mówią, że ich pokazy mają stać się „promieniem światła w mrocznych czasach", albo „szerzyć przesłanie miłości i wolności". To była część przesłania Baptisty w Lacoste. Jednak w jego idei było też coś rozbrajająco szczerego i dobrze nam znanego — po prostu chciał ukryć się przed tym wszystkim. To nie jest rozwiązanie, ale pocieszenie, które oferuje moda. „To lato pokazało, jak bardzo tego potrzebujemy", powiedział, nawiązując do niezliczonych ataków terrorystycznych w Europie, zmieniających polityczne poglądy kontynentu, który niegdyś szczycił się socjalizmem, szczególnie w czasach Ameryki pod rządami George'a W. Busha. Tego lata, po zamachu w Nicei, burmistrze niektórych miast na południu Francji wprowadzili na plażach zakaz noszenia burkini. Twierdzili, że muzułmańskie kostiumy kąpielowe są przejawem islamizmu. „To nonsens", powiedział Baptista. „Założyłem takie same ubrania na mężczyzn i kobiety. Każdy powinien mieć prawo nosić to, co chce".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jeśli mielibyśmy wybrać idealną przedstawicielkę tej filozofii, wskazalibyśmy Madonnę, która przyszła na pokaz Alexandra Wanga z córką Lolą Leon (zrewanżowała się Wangowi za jego występ w teledysku do „Bitch I'm Madonna"). Dość rzadko pojawia się w pierwszym rzędzie, jak przystało na najsławniejszą kobietę na ziemi, która brała udział w prezentacjach Jeana Paula Gaultiera we wczesnych latach 90. Gdyby nie Madonna i JPG oraz sposób, w jaki znormalizowali rozmowę o seksie i płci 25 lat temu, być może seksowny pokaz Wanga z bielizną w roli ubrania wierzchniego i fetyszystycznymi kostiumami kąpielowymi nigdy by się nie odbył. Jego przesłanie nie miało wiele wspólnego z polityką, ale pokaz (na którym zaprezentował także kolekcję stworzoną we współpracy z Adidasem) był produktem świata, który powstał po 11 września, rządzonego przez prawicę Busha — dziś wydająca się dość liberalna w porównaniu do innych obecnych polityków i kandydatów pokroju Donalda Trumpa. Właśnie wtedy na Zachodzie wzmocniły się podziały polityczne, które dziś widać jeszcze wyraźniej.

Rozmawianie o tych rzeczach w kontekście mody może wydawać się wymuszone i przesadnie sentymentalne. W końcu klienci nie kupują politycznych manifestów, gdy wydają pieniądze na pleciony szlafrok Lacoste i jedwabne szorty Alexandra Wanga. Mimo to nie można lekceważyć aktywistyczna siły tej multimilionowej branży. „I tak powinniśmy próbować", powiedział Baptista. „Modę tworzy wielu wyrzutków i odmieńców. Krok po kroku wiele barier zostało przekroczonych właśnie dzięki ubraniom".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen

Tagged:
FASHION WEEK
Alexander Wang
NYFW
lacoste
opinie
nowy jork
felipe oliveira baptista