od keiry knightley do kim kardashian: celebrytki odzyskują dla nas kobiece ciało

Szala zaczęła się przechylać na stronę płci pięknej. Wszystko dzięki coraz szerszym rzeszom celebrytek, które zaczęły sprzeciwiać się negatywnym trendom.

tekst Tish Weinstock
|
28 Listopad 2014, 9:40am

Zakładamy, że nikt z naszych czytelników nie żyje w pustelni, bez wi-fi czy 4G. Tak więc jeżeli nie rozsadziło ono naprawdę twojego Internetu, na pewno widziałaś/eś zdjęcie Kim Kardashian. To, na którym całkowicie naga eksponuje pupę, balansując kieliszkiem szampana na wyjątkowo jędrnym pośladku. Mogliście także trafić na fotografie Keiry Knightley - topless i nie poddanej w ogóle retuszowi - które wędrowały po sieci. W rzeczy samej w 2014 roku media poświęcały wyjątkowo dużo uwagi kobietom zrzucającym z siebie ciuszki w imię wyzwolenia. Jeżeli chodzi o pozowanie nago, nasuwa się niemniej jedno ważne pytanie. Gdzie przebiega granica między odzyskiwaniem kobiecego ciała dla kobiet a poddawaniem się społecznej tendencji do traktowania go przedmiotowo?

Jesienią tego 2014 roku w Moskwie doszło do motoryzacyjnego pandemonium. Rosyjscy policjanci dostali wezwania do ponad 500 wypadków samochodowych. Wszystkie spowodowała zaś jedna i ta sama para piersi, pędząca przez miasto na bilbordach zamontowanych na bokach 30 białych furgonetek. Był to smutny dzień zarówno dla kobiet, jak i dla kierowców. Za to wesoły dla cyckowych trolli rozproszonych po Facebooku i Instagramie. Dzięki temu incydentowi dostali prawdziwy powód do narzekania na kobiece sutki: kiedy zaczynają uczestniczyć w ruchu drogowym, mogą doprowadzić do zderzeń samochodów. Jeszcze smutniejszym dniem okazał się ten, w którym ponad 100 gwiazdom (spośród których 99% stanowiły kobiety) zhakowano konta iCloud. Wyciekły ich najbardziej intymne selfie. Na całym świecie lajkowano je masowo i śliniono się nad nimi. Oczywiście te dwie sprawy różnią się znacząco. Pierwsza to dziwaczny przypadek lewitujących po mieście piersi - pokazywania publicznie oderwanego od ciała, do cna uprzedmiotowionego i, trzeba zaznaczyć, intensywnie obrobionego Photoshopem biustu. Druga dotyczy prywatnych fotografii postaci publicznych, całkowicie wystawionych na wzrok postronnych i niepoddanych żadnym modyfikacjom. Obie są jednak przykładami redukowania kobiecego ciała do statusu przedmiotu, ku uciesze pożerających i wiecznie próbujących sobie wszystko podporządkować męskich spojrzeń. Dodajmy do tego rozwijającą się kulturę revenge porn, czyli udostępniania intymnych zdjęć i nagrań, by zemścić się na eks. I seksistowskie memy. I rosnącą popularność mizoginistycznych palantów w typie Juliena Blanca. W obliczu tych zjawisk już teraz można bez cienia przesady powiedzieć, że 2014 rok był bardzo trudny dla piękniejszej płci. Jednak szala zaczęła się przechylać na jej stronę. Wszystko dzięki coraz szerszym rzeszom celebrytek, które zaczęły sprzeciwiać się negatywnym trendom.

Pochód otworzyła Scout Willis. Zrzuciła z siebie top i paradowała z obnażonymi piersiami po ulicach Nowego Jorku. Zrobiła to w ramach światowej kampanii #freethenipple (w Polsce najczęściej jako Uwolnić Sutki). Potem jej siostra Tallulah rozebrała się do samych majtek przed kamerą, rozprawiając o różnych odmianach piękna i życiu z dysmorfofobią. Następna była Rihanna, która pokazała sutki na gali nagród CFDA. Zapewnie w proteście przeciw praktykom Instagramu, który kasuje jej konto za każdym razem, gdy na zdjęciu pojawi się choćby cień otoczki jej brodawek piersiowych. Co określa się zresztą złowieszczo „przypadkami nadużyć". W międzyczasie Cara D i Miley także zaczęły wymachiwać sztandarem sutkowej wolności. Dodały pieprzyku swoim instagramowym kontom za pomocą selfie w stylu topless. Pierwsza postanowiła ocenzurować się znakiem drogowym i parą latarek. Druga postawiła na serduszkowe emoji zasłaniające te dwa strategiczne miejsca.

Fotografia: Patrick Demarchelier. Stylizacja Elin Svahn. Zdjęcie pochodzi z Interview Magazine

O krok dalej w misji odzyskania kobiecego ciała poszła Keira Knightley. W szczególności ciała przez lata poddawanego retuszom (szeroką sławę zyskał plakat do Króla Artura, na którym powiększono jej piersi). Brytyjska piękność zgodziła się niedawno pozować topless dla Patricka Demarcheliera. Pod jednym warunkiem. Żadne ze zdjęć nie mogło być poddane photoshopowej obróbce. „Moje ciało retuszowano tysiące razy, z tysiąca różnych przyczyn" -ujawniła swoje przemyślenia gwiazda Gry Tajemnic. „Uważam, że kobiece ciała stały się polem bitwy. I fotografia jest temu częściowo winna" - dodała. „Potrzeba niezwykłych umiejętności, żeby ująć kształty kobiety i sprawić, by wyglądały tak, jak wyglądają na co dzień. A to zawsze wychodzi przepięknie... Nasze społeczeństwo jest obecnie fotograficzne. Przez to coraz ciężej dostrzec, że istnieje tyle różnych wariantów damskich figur". Keira to wysoka, chuda i piękna dziewczyna. Sylwetką mogłaby konkurować z lalką Barbie. Ciężko więc powiedzieć, by gwiazda prezentowała coś diametralnie różnego od standardów. Poza tym to nie jest tak, że rezygnuje z Photoshopa, żeby ujawnić nam jakąś skrywającą się pod cyfrowymi poprawkami maszkarę. W ostatecznym rozrachunku wciąż wygląda całkiem nieźle. Pamiętajmy jednak, że mamy tu do czynienia z branżą, w której aktorki obsadza się na podstawie wyglądu, nie talentu. W tym kontekście porzucenie hollywoodzkich pozorów doskonałości trzeba chwalić równie mocno, jak chęć w ogóle pokazania się topless.

Jak pokazały okropne konsekwencje hakerskiego skandalu, w naszej cierpiącej na obsesję na punkcie celebrytów kulturze wśród fanów istnieje niepokojące poczucie posiadania prawa do intymności gwiazd. Skoro celebryci są postaciami publicznymi, fani uważają, że mają prawo wiedzieć o swoich idolach wszystko. Nawet to, do kogo wysyłają seks-esemesy czy jaką bieliznę zakładają do łóżka. Umożliwiają im to wścibskie obiektywy paparazzi czy szybkie cykanie zdjęć iPhonem. Dlatego właśnie niskiej jakości selfie Jennifer Lawrence, Kate Upton czy Bar Refaeli w bardzo wyuzdanych pozach cieszyły się taką popularnością. Pokazują celebrytki w najbardziej intymnych, ale i najbardziej je odsłaniających sytuacjach. Kontrastuje z tym sesja topless Keiry, która jest efektem świadomej decyzji, by pokazać fragment swojego ciała w taki sposób, jaki pasuje aktorce. A więc bez Photoshopa, nie ukrywając niczego, emanując siłą, prowokując do konfrontacji. Poprzez korzystania z prawa do pokazywania własnego ciała tak jak chce i kiedy ma na to ochotę, Keira umacnia swoją całkowitą kontrolę nad nim. Co więcej, robi to przy pomocy tego samego medium, którego kiedyś używano do jej uprzedmiotowienia.

„Kimmy padła już ofiarą revenge porn. Gwieździe nie jest więc obce bezsilne przyglądanie się temu, jak jej najintymniejsze nagrania rozprowadza się po sieci wbrew jej woli. Jednak poprzez decyzję, by pozować nago, wzmacnia swoją kontrolę nad własnym wizerunkiem".

Aż do tej chwili celebrytki wyzwalały się i odzyskiwały swe ciała bez żadnych przeszkód. I właśnie wtedy pojawiły się odważne zdjęcia Kim Kardashian, wykonane przez Jeana-Paula Goude'a dla Paper Magazine. I zdaje się, że bardzo podzieliły opinię publiczną. Kimmy padła już ofiarą revenge porn. Gwieździe jest więc obce bezsilne przyglądanie się temu, jak jej najintymniejsze nagrania rozprowadza się po sieci wbrew jej woli. Jednak poprzez decyzję, by pozować nago, wzmacnia swoją kontrolę nad własnym wizerunkiem. Ale w tych fotografiach kryje się więcej, niż widać gołym okiem. Pierwsza przedstawia hiperseksualną Kim, nagą i lśniącą jak pączek w przeźroczystej polewie, która wystawia na pokaz swoją pupę. Drugie pokazuje ją ubraną w szkliście czarną, winylową suknię. Gwiazda balansuje na nim kieliszkiem szampana na pośladkach - w pozie odwołującej się do fotografii Goude'a z 1982 roku, na której uwiecznił czarną modelkę Carolinę Beaumont. Tamto dzieło fotografa odnosiło się z kolei do zdjęć przedstawiających Saartjie Baartman. Była to kobieta z Południowej Afryki o ogromnych krągłościach, którą wywieziono w XIX wieku do Londynu i wystawiano na pokazach odmieńców z kolonii.

Podczas gdy na zdjęcia Keiry odpowiedziano niezliczonymi hashtagami wyrażającymi aprobatę, fotografie Kim spotkały się z powszechną pogardą. Tak nie powinno być. Racja, przedstawiają one Kim jako obiekt seksualny. I tak, mogą być w nich ukryte pewne rasowe konotacje. Jednak w odzyskiwaniu kobiecego ciała i umacnianiu kontroli kobiety nad jej własnym wizerunkiem nie liczy się to, jak to robisz. Liczy się mentalność za tym stojąca. Płeć piękna codziennie musi się zmagać ze zjawiskiem uprzedmiotawiania. Najwyższy czas, żeby więcej kobiet stanęło do walki i odzyskało to, co do nich należy.

Kredyty


Tekst: Tish Weinstock
Fotografia: Jean-Paul Goude
Zdjęcie z nagłówka pochodzi z Paper Magazine

Tagged:
Kim Kardashian
Keira Knightley
uroda
płeć