prada wiosna/lato 15

Policzek dla normcore’u czy oswajanie trendów? Według inspirowanej recesją lat 30. i 70. kolekcji Prady awangardą jest tradycja.

tekst Anders Christian Madsen
|
23 Czerwiec 2014, 9:45am

Photography Mitchell Sams

Tradycja jest nową awangardą. Takie stwierdzenie w niedzielny wieczór w Mediolanie sformułowała Miuccia Prada, gdy spytała samą siebie, czym w świecie modowych skrajności jest nowość.

- Czasami patrzę na swoją szafę i wszystkie rzeczy wydają mi się bardzo wyraziste, wybieram więc coś niemodnego, co jako jedyne wydaje się świeże - powiedziała za kulisami. Wielki basen z prostokątnym mostkiem w roli wybiegu umyślnie był banalnym tłem dla bezpretensjonalnego krawiectwa z przeskalowanymi przeszyciami, które tworzyły efekt pseudodżinsu. O ile paleta kolorystyczna - granat, brąz i beż - wyglądała sewentisowo i niezupełnie źle („tylko trochę" przyznała projektantka), to nieskazitelny pedantyczny charakter ubrań i sposób ich prezentacji niosły w sobie ducha przełomu wieku, gdy moda miała być ładna i nigdy zbyt szalona.
I właśnie charakter tej kolekcji jest wyprasowany w kant, dziwacznie kujoński, nieumyślnie efektowny - jak u typowej ikony stylu (albo nadgorliwie eleganckiego chłopca, któremu coś nie wyszło).

prada wiosna/lato 15

- Właśnie to jest teraz fajne - powiedziała Miuccia Prada, zmuszając nas do zastanowienia, czy jej kolekcja jest tylko wykalkulowanym policzkiem dla normcore'u, czy oswojeniem trendu, którego wyjątkowo nie wynalazła osobiście. Chodziło prawie o to drugie, ale jej nieustanna eksploracja społeczeństw pod wpływem recesji nie daje się ukryć. Czy ta parada konserwatyzmu była tylko krokiem dalej po poprzednim sezonie w klimacie „Witamy w Wielkim Kryzysie", który był wstępem do ciężkich czasów? Na pewno, główny nurt mody męskiej dotkniętych biedą lat 30. i 70. - które nastąpiły po szalonych latach 20. i 70. - ma z tą kolekcją dużo wspólnego.
Konserwatyzmem jednak nazwaliby to wyłącznie modowi ignoranci. Przedłużone rozporki i dziwaczne mokasyny były ekstremalne na swój własny sposób, nie wspominając o panelowej studniówkowej koszuli pod koniec pokazu.

- Stwierdzenie, co jest klasyką, to bardzo trudna sprawa - powiedziała Prada, a potem wytłumaczyła basenową scenografię, będącą satyrą na wakacyjny banał: - To żart.

Ale o ile modowa definicja klasyki mogłaby zszokować mieszkańców przedmieść, to w jej najbardziej popularną wersję - która utożsamia klasykę ze zwykłością - Prada trafiła jak w dziesiątkę. Jeśli więc nuda jest sensacją w modzie męskiej, to w damskiej części kolekcji na próżno jej szukać.
- Nigdy nie mam dość projektowania dla kobiet, więc stwierdziłam, że na męskim wybiegu też pokażę, co lubię najbardziej - powiedziała Miuccia.

prada.com

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcia: Mitchell Sams

Połącz się ze światem i-D! Polub nas na: Facebook, śledź nas na Twitter i Instagram.

Tagged:
FASHION WEEK
prada
Μόδα
fashion shows
Miuccia Prada
pokazy mody