Reklama

czym jest prawdziwy luksus?

Dla wielu luksus i pieniądze są połączone, dla innych niekoniecznie...

tekst Eleanor Morgan
|
09 Maj 2016, 4:04pm

Słowo luksus działa na wyobraźnię. Wywołuje różne skojarzenia: miękka skóra, tkaniny wysokiej jakości, maczanie nóg w turkusowej wodzie na wakacjach... Ale luksus nie jest tylko materialny i namacalny. To koncept, który zakłada, że bogactwo jest doświadczeniem, a każdy z nas ma swoje wyobrażenie na jego temat. Czyjaś kraina miodem i mlekiem płynąca, komu innemu może wydawać się piekłem i odwrotnie.

Każdy mózg działa w niezwykle tajemniczy sposób i trzeba przyznać, że nie ma dwóch takich samych umysłów. Wiemy za to, że nasze indywidualne reakcje są wynikiem wielu czynników, w tym genów, rozwoju poznawczego, doświadczenia i wspomnień. To natura i wychowanie. Gdy weźmiemy pod uwagę, że wszystko jest subiektywne, idea luksusu wydaje się mniej konkretna. Jej tradycyjna definicja wskazuje na komfort, szyk i bardzo wysoką cenę, a może powinna odnosić się do naszego wnętrza, tego kim jesteśmy.

Dla wielu luksus i pieniądze są nierozerwalnie połączone. Bez pieniędzy nie można sobie pozwolić na wiele rzeczy. Nie mam na myśli tylko wakacji, spania i uprawiania seksu w egipskiej bawełnie najwyższej jakości i jedzenia w eleganckich restauracjach. Bez pieniędzy znika też wolność wyboru.

Pieniądze to nie wszystko

Brak pieniędzy odbiera wolność. Pozostaje tylko decyzja: na co wydać parę ostatnich groszy i dlaczego. Dla milionów ludzi żyjących w ubóstwie, luksus to możliwość niezastanawiania się, czy dziś włączyć ogrzewanie, czy zjeść kolację. To dodatkowe fundusze nadają kolorów szarej codzienności: można wtedy wziąć gorącą kąpiel, kupić dobry ser i pojechać gdzieś. Ludzie, którzy nie znają życia w biedzie, nie zrozumieją tych wyborów.

Gdy byłam mała, moi rodzice byli biedni. Czasem nawet bardzo. Nadal nie wiem dokładnie dlaczego, ale wiem, że chociaż bardzo się starali, w życiu dwójki ludzi po dwudziestce z trójką małych dzieci, pojawiły się długi i nieudane interesy. W dzieciństwie moje pojęcie luksusu istniało tylko, gdy moje zmysły były wyjątkowo wyostrzone i zaangażowane. Wiązało się to głównie ze zmysłem smaku: dokładka ciasta, rożek od lodziarza — te sprawy. Brak pieniędzy oznaczał, że prowadziliśmy bardzo proste życie. Dlatego wszystko, co wykraczało poza rutynę, było luksusem. Tak to pewnie wygląda dla wielu ludzi.

Gdy byłam na studiach, luksusem było zaoszczędzenie paru groszy na taksówkę po imprezie, zamiast nocnego autobusu. Po dwudziestce, gdy byłam już dziennikarką, wyglądało to podobnie. Teraz po trzydziestce, luksus to dla mnie możliwość pozwolenia sobie na podróże, okazjonalne posiłki w dobrych restauracjach i materialną przyjemność posiadania ładnych rzeczy. Ponad wszystko, luksus to dla mnie wewnętrzny spokój. Gdy ktoś żyje w ciągłym lęku, ciężko jest korzystać z życia i je chłonąć.

Uwaga, nowe słowo: atychifobia

Żyłam w lęku przez całe dorosłe życie. Czasem cierpiałam i na jakiś czas wycofywałam się z życia. Innym razem lęk majaczy tylko gdzieś w tle, jak mała plamka na okularach. Musiałam przebyć długą drogę, która nie była usłana różami.

Stany lękowe mogą sprawić, że życie tu i teraz stanie się bardzo trudne. Ciężko się skupić, gdy tkwi się w spirali myśli katastroficznych i różnych objawów, które wywołują. Nasza perspektywa może być tak zniekształcona przez wewnętrzne przeżycia, że świat i jego barwy wirują gdzieś obok nas, zamiast trafiać do naszych oczu, uszu i serc. To właśnie dzięki temu można żyć obecną chwilą i rozkoszować się tym luksusem.

Jak to robimy? Jak możemy uwolnić się od naszego trudnego, szybkiego, cyfrowego świata i skupić się na sobie, w sposób, który zapewni nam spokój? To pytanie za milion, które stawia przed nami każdy środek masowego przekazu pod słońcem. Nie istnieje prosta odpowiedź. To nie tylko bolączka cierpiących przez problemy ze zdrowiem psychicznym, chociaż oczywiście to utrudnia sprawę. Ten problem może dotknąć każdego.

Czym jest luksus w świecie mody?

W tym roku skończyłam pisać książkę o lękach. Moje doświadczenie było szkieletem, na podstawie którego zaczęłam stawiać sobie pytania dotyczące czegoś, co tkwi w sercu ludzkiej egzystencji, ale łatwo może zostać zaburzone. Chciałam odkryć nie tylko korzenie swoich problemów, ale także zrozumieć, dlaczego u niektórych wykształcają się zaburzenia lękowe, a u innych nie. To była duża część moich badań. Ciągle wracałam do tej samej rzeczy: naukowcy mają pewne pojęcie, dlaczego lęk może stać się takim problemem, ale nic nie jest tu tylko czarne lub białe. Może być ciężko to wszystko zrozumieć.

Dowiedziałam się, że nie ma leku na lęki — to dopiero byłby luksus. Za to istnieje wiele możliwości leczenia, które mogą pomóc po prostu... żyć. Żyć pełnią życia, szczęśliwie i z celem. W długich okresach osamotnienia w trakcie pisania książki, analizowałam siebie bardziej dogłębnie niż kiedykolwiek wcześniej. Czasem byłam tak sfrustrowana, że płakałam, innymi razy siedziałam godzinami, a słowa same się ze mnie wylewały. Nie zdawałam sobie sprawy, kiedy mijał dzień.

Rozważałam ideę luksusu bardzo długo i zrozumiałam, że najbogatsze uczucia, jakie znam, nie biorą się z niczego namacalnego. Prawdziwy luksus to momenty, w których orientuję się, że nie zauważyłam upływu czasu. Może to dlatego, że cierpię na stany lękowe, ale myślę, że to też dlatego, że jestem po prostu człowiekiem. Nasze mózgi są rozwinięte i zdolne do postrzegania świata jak u żadnego innego zwierzęcia, ale czasem to obraca się przeciwko nam. Na wiele sposobów jesteśmy zbyt mocno wyczuleni na bodźce i świat, w którym się rodzimy.

Trudy dorastania

W tych momentach mogę się zatrzymać i zorientować, że zatraciłam się i nie zadręczałam myślami. To zdarza się najczęściej, gdy wychodzę z domu, do naturalnego środowiska, nie patrzę w ekran laptopa z datą i godziną w rogu. Kiedy znajduję czas, żeby wyjść na zewnątrz (a robię to codziennie, to jeden z moich sposobów), odczuwam korzyści. Pisząc książkę, dowiedziałam się, dlaczego tak się dzieje. Wszyscy wiemy, że odłączenie się od internetu, telefonów itd. i obserwowanie natury jest dla nas dobre. Ale co ciekawe, wywołuje to chemiczne zmiany w naszym mózgu i wpływa na nasze samopoczucie — to niezwykłe. Dzieje się to też, gdy gadam o głupotach z przyjaciółmi. Śmiech z głupot jest chyba najbardziej wyzwalającym uczuciem jakie znam. Dzieje się to też, gdy słucham, co inni mają do powiedzenia i gdy się uczę: właśnie dlatego po dekadzie pisania i redagowania, postanowiłam zrobić magisterkę z psychologii i zostać psychologiem klinicznym. Mogę sobie pozwolić na taką decyzję i zdaję sobie sprawę, w jak uprzywilejowanej pozycji jestem.

To bardzo egzystencjonalna myśl, ale uważam, że luksus to uczucie, a nie coś, czego możemy dotknąć, lub co możemy zmierzyć materialnymi obiektami. Czy to właśnie nie tego pragniemy w głębi duszy, gdy wydajemy pieniądze na fajne rzeczy? Tego uczucia? Jeśli usuniemy z tego równania pieniądze, to może luksus okaże się momentami, w których wykraczamy poza siebie, chociaż na chwilę. To zawieszone poczucie czasu. I dla każdego z nas wygląda inaczej.

Książka „Anxiety for Beginners" zostanie opublikowana nakładem wydawnictwa Bluebird (PanMacmillan) 2 czerwca.

Muzeum V&A pyta, czym jest luksus

Kredyty


Tekst Eleanor Morgan
Zdjęcie Kai Schreiber
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska