jak stereotypy dotyczące płci wpływają na mężczyzn?

Reżyserka Jennifer Siebel Newsom stara się znaleźć odpowiedź na to pytanie w dokumencie „The Mask You Live In”.

|
16 Marzec 2016, 4:45pm

Scenarzyści już dawno odkryli sposób na wyciśnięcie z publiczności hektolitrów łez. Asem w rękawie jest płaczący trener drużyny piłkarskiej lub ojciec tłumiący emocje, który w końcu przyznaje, że kocha swojego syna. Przekonanie, że mężczyźni nie wyrażają emocji to stereotyp, który ciągle się nam wmawia (głównie w kulturze masowej), a to, jak mówi reżyserka Jennifer Siebel Newsom, przynosi katastrofalne skutki.

Jej najnowszy dokument, „The Mask You Live In", stara się to wyjaśnić i znaleźć rozwiązanie tego „chłopięcego kryzysu". Przez wywiady z prowadzącymi różne programy dla młodzieży, ale też psychologami, socjologami i zaskakująco szczerymi uczniami, film bada problemy wywołane społeczną presją. Chłopcy cztery razy częściej niż dziewczyny są wyrzucani ze szkoły. Sibell mówi też, że dwa razy bardziej prawdopodobne, że nie zaliczą roku. I co najgorsze - wśród chłopców samobójstwo jest trzecią najczęstszą przyczyną śmierci. Zdaniem Jennifer, winić za to należy szerzące się wyalienowanie mężczyzn. Wszystkiemu winne jest „społeczeństwo, które zinstytucjonalizowało określone role płciowe".

Siebel Newsom po nakręceniu dokumentu „Miss Representation", opowiadającego o stereotypach dotyczących kobiet, założyła organizację non-profit The Representation Project. Od tamtej pory pracuje niestrudzenie, aby przełamać te stereotypy, działa na rzecz równouprawnienia. Zapytaliśmy, czego nauczyła się z rozmów z dorastającymi chłopcami i mężczyznami.

Czy ten film jest naturalną kontynuacją „Miss Representation"?
Po „Miss Representation" niektórzy pytali: „A co z chłopcami? Jak możemy im pomóc i przyczynić się do równouprawnienia płci?". To wzbudziło moją ciekawość i troskę - byłam wtedy w ciąży i czekałam na narodziny synka. Zaczęliśmy zajmować się tym tematem i odkryliśmy, że w Stanach Zjednoczonych u chłopców, częściej diagnozuje się zaburzenia zachowania, przepisuje się im leki. Oni częściej piją na umór, wagarują, istnieje również większe prawdopodobieństwo, że popełnią brutalne przestępstwo i samobójstwo. Byłam przerażona. Nie tylko nie chciałam, żeby moi synowie stali się częścią tych statystyk, ja nikomu nie życzę takiego losu. Społeczeństwo powinno robić więcej w tym kierunku. Dlatego skupiliśmy się na chłopcach i mężczyznach - tak rozpoczęła się produkcja „The Mask You Live In".

Od czego zaczęliście?
On badania tematu i szukania ludzi z mocnymi teoriami na ten temat: neurobiologów, psychologów, socjologów i dydaktyków. Potem zaczęliśmy się zastanawiać: „No dobra, a kim są chłopcy, których prawdziwą historię chcemy opowiedzieć?". Rozmawialiśmy z wieloma nastolatkami i musieliśmy zdobyć zgody od rodziców. Udało nam się nagrać wiele pięknych, poruszających opowieści, ale czasem ojcowie oponowali. Nie chcieli, żeby wywiad z ich synem pojawił się w filmie. To pokazało mi, jak mężczyźni wstydzą się okazywania jakiejkolwiek wrażliwości czy słabości.

Poznaliśmy też grupę świetnych pedagogów, którzy pracowali w programach zajęć pozaszkolnych. Znali fascynujące historie, a także proponowali rozwiązania. Nie mogliśmy skończyć filmu w przygnębiającym tonie. Musieliśmy też dać nadzieję — rozwiązania i szansę zmiany na lepsze.

Jak myślisz, co głównie szerzy to wypaczone wyobrażenie męskości?
W kulturach z całego świata, szczególnie w Ameryce, kładzie się nacisk na cechy utożsamiane z męskością, takie jak dominacja, kontrola i agresja - a to wszystko kosztem cech typowo utożsamianych z kobietami, jak empatia, troska, współczucie i współpraca.

Chłopców od małego przystosowuje się do życia w społeczeństwie, uczy się ich hierarchii płci, w której bardziej ceni się męskość, niż kobiecość. Już w wieku czterech lat mówi się im, że mają być władczy, tłumić emocje, nie płakać i porzucić swoje prawdziwe ja.

Wpaja im się to w domu, na podwórku i w mediach - po prostu wszędzie. To nas otacza. Moim zdaniem największą krzywdę wyrządza świat sportu, szczególnie trenerzy, którym zależy jedynie na wygranej za wszelką cenę. Wcale nie pomagają chłopcom zdrowo dorastać. Ta skrajnie brutalna wizja męskości jest hołbiona przez media i taki wizerunek jest wciąż powielany. To normalizuje przemoc i skrywanie uczuć, w efekcie zachęca chłopców, by porzucić swoją prawdziwą osobowość pełną empatii. Są badania, które wskazują, że na początku oni są wręcz bardziej wrażliwi od dziewczynek, dopiero potem społeczeństwo to wykorzenia.

Czy w trakcje kręcenia filmu wzruszyły cię szczególnie jakieś konkretne momenty?
Wiele z nich. Rozmawialiśmy z dzieciakami z gimnazjum i zaskoczyło mnie, że wielu z tych chłopców chce się sprzeciwić presji, której są poddawani, naciskowi by „być mężczyznami" w przerysowany sposób. Są bardzo poważni, szczególnie jak na gimnazjalistów. Pytają: „Dlaczego w grach wideo jest tyle przemocy?". Nie rozumieją tego. To jest w naszej kulturze powszechnie akceptowane, bo dorośli nic z tym nie robią, nie mówią, że to niezdrowe.

Można im dać narzędzia, dzięki którym będą mogli stawić opór. Jeśli nie dopasują się do stereotypów i pozostaną sobą, czeka ich wykluczenie z grupy. Z drugiej strony, jeśli się dostosują, kompletnie odrzucą swoją osobowość. Nic dziwnego, że w wieku 40 lat tak wielu mężczyzn przechodzi kryzys wieku średniego - spędzili przecież większość swojego życia, ukrywając się za maską męskości.

Jak możemy coś zmienić?
Są trzy rzeczy. Po pierwsze musimy na całym świecie rozmawiać o tym, czym jest bycie mężczyzną i rozszerzyć tę definicję, a nie tylko ograniczać ją do stereotypu - one krzywdzą nas wszystkich. Po drugie warto pokazywać chłopcom dobre wzory do naśladowania. Po trzecie musimy im pomagać, pokazać, że nie muszą tłumić emocji i mogą pozostać sobą.

Film powstał prawie dwa lata temu. Co zmieniło się od tamtej pory?
Na pewno pojawiły się zmiany na lepsze, szczególnie w młodszym pokoleniu. W rodzinach z dziećmi, które zmagają się ze swoją tożsamością, dorośli coraz częściej znają nowe możliwości, mają większą akceptację i empatię.

Ale przed nami wciąż jeszcze długa droga. Dopóki nie osiągniemy większego równouprawnienia na wysokich stanowiskach we wszystkich branżach i system nie umożliwi kobietom połączenia pracy zawodowej z wychowywaniem dzieci, wciąż będzie istniało patriarchalne nastawienie o głębokich korzeniach, i to nawet jeśli młodsze pokolenia często wychowują się już inaczej. My musimy zmienić kulturę. 

„The Mask You Live In" można obejrzeć na portalu Amazon Prime.

therepresentationproject.org

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Alice Newell-Hanson
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska