Quantcast

katolickie odniesienia, których nie znajdziecie na gali met

TekstRoisin Lanigan,Felix PettyiStasia Wąs

Tematem przyszłorocznej Gali będzie „moda i katolicka wyobraźnia". Maryjna suknia Dolce & Gabbana? A co powiecie na Sinead O'Connor i portret Jana Pawła II?

Gdy w zeszłym tygodniu ogłoszono, że tematem kolejnej Gali Met i wystawy Costume Institute będzie „Heavenly Bodies: Fashion and the Catholic Imagination", moje małe katolickie serduszko aż się zaśmiało. Moda i katolicka wyobraźnia? Dla niektórych to oznacza sukienki Dolce & Gabbana z maryjnymi mozaikami, czarne koronkowe suknie włoskich wdów z metką Valentino albo kapiący złotem przepych na miarę Versace. Jednak dlaczego my, zwykli katolicy, nie możemy przemycić odniesień ze swojej szarej codzienności?

Mamy przecież najpobożniejsze babcie z mnóstwem rodzeństwa, kuzynów i portrety Jana Pawła II. Inspiracji nie brakuje. Oto katolickie odniesienia, których raczej nie znajdziecie na Gali Met, ale mimo to są bardzo istotne.

Portret Jana Pawła II, który twoja babcia kocha bardziej niż jakiekolwiek twoje zdjęcie.
Nic nie szkodzi, że było wielu papieży przed nim i po nim — Jan Paweł II (JP2 dla młodych wierzących) ma status legendy i ikony. To jedyny papież, który się liczył.

Zdjęcie Jana Pawła wisi u moich dziadków od tak dawna, że gdy je lekko odsuniesz, zobaczysz kawałek beżowej tapety w innym odcieniu. Jego wizerunek wypalił się w mojej siatkówce i psychice. Gdy byliśmy mali, mama zaciągała nas przed to oprawione oblicze, żebyśmy powtórzyli kłamstwo, którym przed chwilą ją uraczyliśmy. Mama, w swojej makiawelicznej mądrości, wiedziała, że się nie uda. Można ją okłamywać ile wlezie, ale jeśli okłamiesz JP2 i jego dobrotliwe iskierki w oczach, to od razu pójdziesz do piekła. I już nigdy nie zjesz kremówki!

Leonardo DiCaprio w „Romeo i Julia"

Mam 13 lat, jestem wzorową uczennicą w katolickiej szkole sióstr Dominikanek. W 1996 roku w moim życiu nagle pojawia się Romeo — Leonardo DiCaprio. Młody, piękny, z kocim urokiem, ubrany w zbroję patrzy na Clarę Danes przez akwarium. Pali papierosa w hawajskiej koszuli. Spiskuje z franciszkańskim mnichem aż w końcu wypija truciznę, bo myśli, że jego ukochana nie żyje (jakie to romantyczne). Ale w tym samym czasie moja rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Chłopcy noszą nieświeże piłkarskie koszulki, opowiadają głupie żarty i mają wielkie braki w edukacji seksualnej.
Ach, chciałabym być uczennicą katolickiej szkoły we Włoszech.

Sinead O'Connor

O pewnych życiowych prawdach jako katolik dowiadujesz się wcześnie. Jedną z nich jest smutna rzeczywistość związana z tym, że księża nie są fajni. Są starzy, przerażający i nie można im spojrzeć prosto w oczy, nawet podczas komunii. Ponadto ten fajny, młody duchowny, który nosi jeansy i trampki w weekendy, wspomina w kazaniach ulubione drużyny piłkarskie i czasem pali papierosa przed parafią, wcale nie jest taki fajny. Dlatego, gdy widzisz gdzieś kogoś z koloratką, przechodzą cię ciarki. Wtedy na scenie pojawia się Sinead O'Connor obcięta na jeża i w stroju księdza. Rwie zdjęcia papieża, a na jej szyi dynda wielki, złoty krucyfiks w stylu raperów. Myślisz o tym obrazie podczas mszy. Nie sprawia, że staje się mniej nudna, ale twoja mama zawsze cmoka z dezaprobatą, jak Sinead pojawia się w telewizji, więc przynajmniej myśl o tym dostarcza ci jakiejś rozrywki.

Polscy projektanci
W Polsce Kościół w kontekstach modowych pojawił się kilkukrotnie.Np. we wczesnej, inspirowanej korzeniami kolekcji Arkadiusa Virgin Mary Wears The Trousers w 2002 roku. Po wybiegu przeszła modelka w stylizacji przypominającej święty obraz. I choć pokaz odbył się w Londynie, oburzenie dotarło do Polski i projektant w atmosferze skandalu otworzył butik, na rozkwitającej ulicy Mokotowskiej. Symbole religijne i barwy narodowe zmiksowane z tribalami i techno, skutecznie przyciągnęły młodą branżę kreatywną. Moja styczność z tą modą przez wielkie M ograniczyła się do bawełnianych topów, które projektant zaprojektował jako dodatki do poczytnego magazynu. Pomimo wątpliwej jakości, naprawdę je wielbiłam.

Kilkanaście lat później nie mniejszy skandał wywolał Macień Zień, organizując swój pokaz w prawdziwym kościele. Od Ilony Felicjańskiej po Jessicę Mercedes, polscy celebryci byli zniesmaczeni, deklarowali religijność, która podobno została urażona. Ja w tym performansie widziałam bardziej progresywny ruch kościoła, który otworzył się na środowisko, niestety byłam w mniejszości.

Ada Kaczmarczyk
Chyba najbardziej inspirującym mariażem katolicyzmu i sztuki jest twórczość Ady Karczmarczyk, która w wywiadzie z nami powiedziała: „Od papieża Franciszka nauczyłam się, co mam myśleć, od Leonarda da Vinci, jak te myśli formować, a od Britney Spears, jak być dziewicą, hehe!"

Jej psychodeliczne wizje mszy świętej podbite elektro są tak intensywne, że nie mogę oderwać od nich wzroku. Ada w wywiadach, zwłaszcza w prawicowej prasie, konsekwentnie deklaruje się jako katoliczka, mówiąc m.in. „Ja chcę po prostu skłonić widza do zadawania sobie pytań. Szukanie nowych i czasami kontrowersyjnych sposobów przedstawiania ważnych spraw jest powołaniem artysty”

Przeczytaj też: