The VICEChannels

      kultura Basia Czyzewska 22 lipiec 2015

      niepocztówki z warszawy

      PKiN obchodzi dziś 60. urodziny, z tej okazji, sięgamy do archiwów i przypominamy rozmowę z Jackiem Fotą, który spędził w pałacu 1,5 roku fotografując niedostępne zakamarki.

      Tylko raz zdarzyło mi się wjechać na taras widokowy Pałacu Kultury, oniemiałam z wrażenia. Windy retro obsługiwały umundurowane panie windziarki rodem z PRL-u, w monumentalnych korytarzach niosło się echo, a wszystko przenikał dziwny zapach. To była prawdziwa podróż w czasie i przestrzeni.

      Dla Jacka Foty Pałac stał się przygodą, spędził tam półtora roku. Pretekstem miała być fotograficzna ciekawość, efektem okazał się album, który zostanie wydany latem tego roku.

      Gdy spotykamy się w jego pracowni w centrum Warszawy, z okna widać iglicę Pałacu, a Jacek tłumaczy swoje spóźnienie tym, że odbierał spodnie od krawca, oczywiście... pałacowego, z Teatru Dramatycznego. Bo - jak się okazuje - Pałac to setki biur, urzędy, kina, teatry, kluby sportowe, muzea, basen, bary, restauracja, ale też warsztaty, szwalnie, pralnie czy modelarnie. PKiN jest jak zamknięte miasto w mieście, można by się w nim schować i wieść prawie normalne równoległe życie.

      Pamiętasz, kiedy po raz pierwszy odwiedziłeś warszawski Pałac Kultury i Nauki?
      Tak, to była szkolna wycieczka, ale większe wrażenie zrobił na mnie wtedy McDonald, zaraz po...

      Jak to się stało, że Pałac cię zaczarował?
      Chyba po raz pierwszy zacząłem myśleć o tej przestrzeni, gdy obejrzałem teledysk Kamp! Cała akcja rozgrywa się na basenie, który teraz jest w remoncie, ale poza tym i tak nie jest ogólnie dostępny - mogą z niego korzystać jedynie członkowie Pałacu Młodzieży. Zdziwiłem się, że Pałac kryje takie miejsca. Poszedłem za impulsem, wysłałem maila do pałacowego działu PR-u - i rozpoczęła się moja kilkumiesięczna droga od biurka do biurka...

      Gdzie wszedłeś na początku?
      Tam gdzie mnie wpuścili.. Sala Marmurowa, Sala Ratuszowa, Sala Kruczkowskiego, Trojka.. to są puste pomieszczenia wynajmowane na wydarzenia np. różnego rodzaju targi. Ostatnio odbywały się tam Targi Mleczarskie. To był bardzo ciekawy folklor. Przyglądałem się wąsatym panom w kolorowych, połyskujących garniturach, którzy prowadzili swoje poważne biznesy. 

      Kolejną rzeczą jaką mi pokazano to warsztaty i zaplecze techniczne w podziemiach. Na początku byłem pod nadzorem, miałem eskortę i czułem się kontrolowany. Wraz z upływem czasu zdobywałem zaufanie ludzi i akceptację, teraz po kilkunastu miesiącach przychodzę tam kiedy chcę.

      Twoje największe zaskoczenie?
      Koci raj! W Pałacu żyją trzy rody kotów: w podziemiach na -2 i -1 są koty dzikie, które nigdy nie widziały światła dziennego, reszta mieszka pod Kinoteką na wolnym powietrzu. Pani Celina, oficjalna kociara na etacie, karmi je i wymienia kuwety. Koty są ważne, bo utrzymują porządek. To sanitarna służba Pałacu - chronią budynek przed myszami i szczurami. Obecnie kotów jest 16 i powoli wymierają. Decyzja zarządu jest taka, że nie będzie już nowych.

      A pracownicy Pałacu?
      Spotkasz tam bardzo różnych ludzi, ale mnie interesowały osobowości takie jak np. pani Hania, kronikarka. Pracuje w Pałacu 54 lata i spisuje wszystko: od zjazdu partii do drobnych współczesnych wydarzeń, być może mnie też opisała.

      Czy ktoś tam mieszka?
      Zdarza się, że przez kilka miesięcy trwania sezonu teatralnego pomieszkują tam aktorzy. Taką historię opowiadał mi Maciej Stuhr, ale to są wyjątki - na stałe nikt w Pałacu nie mieszka. Miałem pomysł, żeby zostać tam kiedyś na noc, ale PKiN wtedy zamiera. Wszyscy wychodzą do domu, zostaje tylko ochrona.

      Czego nie widziałeś w Pałacu, a wiesz, że jest?
      Nie byłem w iglicy. Chciałem pójść na balkonik nad szklaną kulę, ale oddziałuje tam bardzo silne pole magnetyczne od wszystkich anten i to jest niebezpieczne. Na dachu leżą kości ptaków, bo iglicę zamieszkuje para sokołów. Są jak koty w przyziemiu, polują na gołębie i dzięki nim budynek jest względnie czysty.

      Z czym ci się najmocniej kojarzy PKiN?
      Unosi się tam mnóstwo specyficznych zapachów, one mocno definiują to miejsce. Przez moment zastanawiałem się, czy i jak zawrzeć to w książce, ale od początku planowałem zrobić album ze zdjęciami i chciałbym, aby tak zostało.

      Zweryfikowałeś którąś z miejskich legend? Czy pod Pałacem rzeczywiście biegną tajne tory kolejowe, są tunele albo schron atomowy?
      Nie chcę w ogóle dotykać tego tematu, niech te legendy żyją sobie własnym życiem. Ja nic nie powiem (uśmiech).

      Czy teraz, gdy skończyłeś już swój projekt, możesz tak po prostu wrócić do poprzedniego życia, bez wizyt w Pałacu?
      Bywam tam prawie codziennie, zaprzyjaźniłem się z niektórymi osobami, przez moment chciałem nawet wynająć w Pałacu pomieszczenie na pracownię... Mój stosunek do tego budynku jest mocno obsesyjny, niedawno go sobie wytatuowałem.

      Pałac skupia mnóstwo instytucji, ale dla normalnego mieszkańca Warszawy tak naprawdę wydaje się martwy i niedostępny. Co zmieniłbyś w funkcjonowaniu PKiN-u?PKiN ma zarząd, którego zadaniem jest zarabianie pieniędzy. Przez to Pałac działa jak korporacja. Zarząd zajmuje się wynajmem powierzchni biurowej, Sali Kongresowej czy poszczególnych sal na imprezy. Skupia się głównie na zysku. Prawie nigdy nie występuje z inicjatywą zorganizowania czegoś, co wykraczałoby poza ten obszar - a to wielka szkoda. W końcu PKiN zbudowano przecież dla ludzi.


      Zobacz inne oblicze Pałacu w zdjęciach Błażeja Pindora.

      Wernisaż wystawy i premiera albumu „PKiN" odbędzie się w środę, 22 lipca.
      Kredyty

      Tekst: Basia Czyżewska
      Zdjęcia: Jacek Fota

      Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebook , śledź na Twitter i Instagram.

      Tematy:fotografia, jacek fota, kultura, album, pkim, pałac kultury

      comments powered by Disqus

      Dziś w i-D

      Załaduj więcej

      i-D poleca

      Dodatki