​w co się bawić: radar

Stały bywalec imprez z cyklu Radar, Marek Rusiński, opowiada nam o jednej z najciekawszych muzycznych inicjatyw Krakowa.

tekst i-D Polska
|
02 Czerwiec 2017, 3:55pm

Ile razy byłeś już na Radarze?
Gdybym za każdy Radar, na jakim byłem, dostawał ziarnko fasoli, to dzisiaj byłbym fasolowym potentatem.

Pamiętasz swoją pierwszą imprezę z tego cyklu?
Ha! W 2012 roku miałem przyjemność być w ekipie otwierającej przestrzeń galeryjno-klubową „Radar" i pracować za barem przy pierwszych W.A.R-ach (We Are Radar'ach). Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że na Radary chodzę od zawsze. Jeśli kolidują z pracą albo innymi obowiązkami, tym chętniej na nie chodzę - potem słucham Agnieszki Chylińskiej, która się mnie pyta: „Czy warto było szaleć tak?", a odpowiedź zawsze jest twierdząca. Pierwszy Radar był szczególny, bo zanim wpadł pierwszy booking (a był to Legowelt) trzeba było stworzyć miejsce: parkiet, betonową djkę, wyciszenie, bar. Wszystko zrobiliśmy sami - tak się buduje więzi.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jaką muzykę można tam usłyszeć?
Nie znam się na gatunkach muzycznych, jest ich za dużo. Oczywiście można wymieniać, że najczęściej spotykane na Radarach jest techno, techno, techno, electro, acid, industrial i inne gatunki szeroko rozumianej elektroniki.

Muzyka jest ciężka i szybka, czysta i wyraźna. Radar zawsze stawiał na jakość. 

Co wyróżnia Radar wśród innych polskich imprez?
Jest w Krakowie. Poza tym to jest o tyle zabawne pytanie, że moim zdaniem niekwestionowana wielkość Radaru polega na tym, że z nikim się nie porównuje, nikogo nie goni.

Jeśli chodzi o zapraszanych artystów, to jest światowa ekstraklasa producentów i DJ-ów. Mam takie odczucie, że oczywiście są trendy w muzyce, które gdzieś tam sobie linearnie biegną, a równolegle całkiem niezależnie biegnie Radar - bez zadęcia i sztucznego napompowania, bez zadyszki i blichtru. Prezentuje wygłodniałej publice jakość, jakość i jeszcze raz jakość. Umówmy się, to jest 5 lat budowania marki na najbardziej niewdzięcznym gruncie, czyli organizowania imprez. Jak to robić, żeby gromadzić coraz więcej ludzi, nie tracąc przy tym charakteru? Radar wie.

Kto przychodzi na Radar?

Wydaje mi się, że ze względu na genialne bookingi na Radar chodzi cała Polska. Na pewno są to ludzie świadomi i ukształtowani muzycznie. To jest też coś, za czymś tęsknię ze starych czasów - robisz imprezę, bookujesz kogoś i każdy w klubie wie, kto to jest, co wydał albo gdzie wydał. Trzeba znaleźć złoty środek między tym, czego oczekują ludzie, a czego chcesz ty, musisz zjeść zęby na muzyce tym bardziej w tak specyficznym miejscu, jak Kraków. Olivia i Kinzo za dekami stoją od 12 lat, to doświadczenie i obycie czuć przy organizacji Radarów.

Co sprawia, że wracasz na imprezy z tego cyklu?
Dla mnie osobiście najbardziej przyciągającym czynnikiem na Radarach (poza bookingami) są ludzie - wydaje mi się, że naprawdę sporo osób wzięło sobie hasło przewodnie „We Are Radar" do serca. Znajomi z imprez stali się rodziną i te więzi naprawdę istnieją i naprawdę są mocne, zarówno wśród lokalsów, jak i osób, artystów i gości z zewnątrz. A to jest możliwe tylko wtedy, gdy robisz coś prawdziwego z serca, dla ludzi, a nie żeby zaspokoić swoje ego.

Jaki jest dla ciebie główny przekaz Radaru?
Żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba zacząć od tego, że za Radarem stoją Olivia, Chino i Kinzo. Trochę czuję się niezręcznie, opowiadając o inspiracjach, które stoją za ich podejściem do muzyki, ale to chyba nie tajemnica, że od samego początku tej przygody byli bardzo mocno zafascynowani Detroit. Underground Resistance ze swoim podejściem do spraw społecznych i politycznych nakreśliło archetyp artysty zaangażowanego, który swoją ekspresją wyraża gniew i obawy oraz zmusza do przemyśleń i reakcji. To są elementy, które można zaobserwować w Radarze. Wychodzi poza sztywne normy imprezy klubowej, angażuje się i tworzy różne projekty społeczne. Radar nie zgadza się z obecnym stanem rzeczy, Radar chce zmian a muzyka, który dochodzi z czeluści klubowych, przypomina bębny wojenne, które wybijają rytm maszerującym zastępom ludzi pragnących zmiany.

Znasz historię psa Radara?
Radar nie jest psem tylko hybrydą, jest bardziej ludzki niż niejeden człowiek.

Więcej na temat imprezy możecie dowiedzieć się tutaj.

Chcecie wiedzieć, w co się bawić? Zobaczcie inne artykuły z naszego cyklu:

Kredyty


Wstęp: i-D Polska
Zdjęcia dzięki uprzejmości ekipy Radar. 

Tagged:
muzyka
radar
szpitalna 1