Reklama

​dziewczyny i ich najważniejsze tatuaże

Polskie tatuażystki opowiadają o najbardziej znaczących i symbolicznych tatuażach, które wykonały.

tekst Marta Knaś
|
25 Lipiec 2017, 10:00am

Ryba, literki, wózek inwalidzki. Przypadkowe obrazki, które łączy fajna symbolika. Spytaliśmy kilka dziewczyn o ich najbardziej znaczące dziary. Okazuje się, że większość z nich powstała spontanicznie, pod wpływem w chwili, zarówno maszynką, jak i rysunkową metodą handpoke. Oto historie tatuaży, które są jak pamiątki i chronią przed zapomnieniem - miejsc, chwil czy życiowych mądrości.

Zimna Panna 

Tatuaże na swoim ciele zaczęłam nabywać stosunkowo wcześnie, bo już w wieku 16 lat. Jakimś cudem, nigdy żadnego nie żałowałam. Mimo że większość z nich zrobiłam z powodów czysto estetycznych, bo nie lubię na siłę nadawać tatuażom znaczeń, jeden na pewno jest wyjątkiem. To ryba, dokładnie tuńczyk, jeden z moich pierwszych, noszę go już jakieś cztery lata. Z przyjaciółką chciałyśmy zrobić sobie wspólny, nieoczywisty wzór. Poprosiłyśmy więc jej chłopaka, żeby coś dla nas zaprojektował. Pokazał nam latające ryby, nie do końca już pamiętam, jak to wyglądało. Swoją propozycję argumentował tym, że kiedy się spotykamy, jesteśmy tak szczęśliwe, że prawie latamy. Z tej burzy mózgów wyłonił się tuńczyk. Lubię go".

Emma Szpura 

„Moment, w którym ktoś spytał mnie o to, który z tatuaży jest moim faworytem, idealnie pokrył się z chwilą w moim życiu, gdy poczułam się na tyle dojrzała, by podejść do tatuaży racjonalnie i z głową. Po przypomnieniu sobie historii związanej z każdym rysunkiem na moim ciele, doszłam do wniosku, że obecnie najważniejszy jest wózek inwalidzki z tęczą, powstał parę dni temu. Po pierwsze, to codzienna przypominajka mojego życiowego motto: 'Doceniaj wszystko', bo nie wiadomo jak długo będzie dane ci chodzić, widzieć czy czuć. Jest on w widocznym tylko dla mnie miejscu, na górze uda. To pierwsza rzecz, którą widzę po przebudzeniu. Tak mogę zaczynać dzień z właściwym podejściem. Po drugie, jest on zwieńczeniem moich długoletnich myśli na temat 'a co gdyby coś się stało?' Po to właśnie ta tęcza. Dziara mówi mi, że co by się nie działo, jak źle by się nie potoczyło, nigdy nie przestanę być sobą. Nic nie zmieni mojego tęczowego, barwnego i pozytywnego podejścia. Po trzecie, przypomina mi o najbliższych i o tym, aby jak najwięcej pomagać. Dziarę robiłam sama, spontanicznie, ledwo czując kręgosłup. To jeszcze bardziej zbliża mnie do jej przekazu".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Karolina Bartczak 

„Tatuowanie to raczej moje hobby, dziaram głównie znajomych i bardzo się z tego cieszę. Taki tatuaż staje się też w pewien sposób namacalnym symbolem relacji między nami. Najważniejszy był ten, który wykonałam na prawie 30 osobach, symbol więzi ludzi z miejscem, które było dla nich bardzo ważne — warszawską Klubojadalnią Eufemia. W weekend jej zamknięcia postanowiłam wytatuować sobie proste 'E', i zaoferować innym to samo. Wiedziałam, że wśród moich znajomych znajdzie się paru chętnych, ale zainteresowanie przerosło moje oczekiwania. Cieszę się, że udało mi się zebrać 500 zł na inicjatywę Noise For Refugees, przyjmując za każdą literkę symboliczną opłatę. Miałam pełne ręce roboty, siedząc w jakimś stosunkowo spokojnym kącie eufemiowej piwnicy podczas tych ostatnich imprez, które przybrały absurdalną skalę. Eufermio, Rest in Power…".

Olga aka Dziary u Typiary 

„Kiedy zaczynałam tatuować ręcznie, martwiłam się, że ta metoda może mnie w pewien sposób ograniczyć. Bałam się, że handpoke będzie miał wpływ nie tylko na to, w jaki sposób tatuuję, ale też na to, co tatuuję. Nie chciałam zrezygnować z robienia rzeczy, które wcześniej rysowałam — kolorowych, z przejściami i cieniowaniem. Po zrobieniu tego tatuażu przekonałam samą siebie, że nie muszę przerzucać się na tatuowanie maszynką, żeby robić rzeczy inne niż małe, proste wzory z czarnych linii. Poza tym lubię pomarańczowy, a rozmarzone dziewczyny to mój ulubiony temat".

Sick Rose

„Najbardziej cieszą mnie te tatuaże, które w zamierzeniu były po prostu rysunkami. Nic nie sprawia mi takiej radości, jak przeniesienie pracy, w którą włożyłam cały ładunek emocji na ciało człowieka, którego dziaram. Osoby, dla której temat pracy okazuje się tak bliski, że postanawia identyfikować się z nim do końca życia. Tatuaże są naturalną kontynuacją mojej twórczości. Zmienia się tylko medium — ze starych papierów na żywą skórę. Ale kreska i znaczenie pozostają te same".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Marta Knaś
Zdjęcia: dzięki uprzejmości dziewczyn

Tagged:
tatuaże
sick rose
tatuatorki
emma szpura
karolina bartczak
marta knas
olga aka dziary u typiary
zimna panna