ten film zainspirował „lemonade” beyoncé

„Daughters of Dust” od 25 lat uznawany jest za film, który jako pierwszy pokazał prawdziwe piękno czarnych kobiet.

tekst Colin Crummy
|
21 Czerwiec 2017, 12:21pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

To dzieło z 1991 roku, który wywarł duży wpływ nie tylko na Beyoncé, ale również na najbardziej znaczące dzieła afroamerykańskiej kinematografii na przestrzeni ostatnich lat. Reżyser „Moonlight" Barry Jenkins przyznał, że podczas tworzenia filmu, który otrzymał Oscara, bardzo inspirował się reżyserką „Daughters of the Dust" Julią Dash; natomiast Ava DuVernay odpowiedzialna za „XII poprawkę" i „Selmę" nazywa ją „królową wszystkiego".

Wszystkie pochwały na pewno przyczyniły się do tego, że „Daughters of the Dust" powrócą do nas w tym miesiącu w poprawionej wersji w kinach i na DVD, chociaż wizja Dash jest na tyle przełomowa, że broni się sama.

„Daughters of the Dust" opowiadają historię rodziny Peazant, która w 1902 roku planowała migrację z łańcucha wysp Sea Islands u wybrzeża Karoliny Południowej i Georgii do kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych. Pokazano konflikt pomiędzy tymi, którzy w północy widzą postęp, kulturę i chrześcijaństwo oraz osobami, jak np. należąca do rodziny babcia, która przestrzega Afroamerykanów, że zatracają więź z przeszłością, a co za tym idzie, sami sobą. 

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zupełnie jak „Lemonade", „ Daughters of the Dust" jest wizualno-muzyczną ucztą z sugestywnymi kompozycjami Johna Barnesa - artysty, który pracował z Whitney Houston i Michaelem Jacksonem. Pod względem wizualnym film jest wyjątkowym hołdem złożonym pięknu czarnych kobiet. Damska część plemienia Gullah - lub Geechee - jest bardzo zróżnicowana i Dash zwraca na to uwagę, pokazując urok ich fryzur i stylu. 

Przy tworzeniu przełomowego obrazu urody czarnych kobiet pomagał również operator filmowy - Arthur Jafa, artysta, którego prace niedawno zostały odkryte na nowo. Jego wystawę o czarnej estetyce „A Series of Utterly Improbable, Yet Extraordinary Renditions" możecie oglądać do września w Londyńskiej galerii Serpentine. 

„Daughters of the Dust" to także lekcja historii i osobista wizja Dash, która pochodzi z jej własnego dziedzictwa (sama pochodzi z rodu Gullah) To jej odpowiedź na to, że nigdy wcześniej nie widziała kogoś podobnego do siebie na ekranie. „Zawsze wiedziałam, że chcę tworzyć filmy o Afroamerykankach. By opowiedzieć historie, które nie zostały wcześniej pokazane", napisała we wspaniałej książce z 1992 roku, dotyczącej kręcenia filmu. „By pokazać obrazy z naszego życia, których wcześniej nie widziano". 

W rezultacie opowieść otrzymała eksperymentalną strukturę jak ze snu. Mimo że początkowo reżyserka miała problemy ze znalezieniem dystrybutora, to „Daughters of the Dust" stał się pierwszym filmem stworzonym przez afroamerykańską kobietę, a po 25 latach nadal uznawany jest za klasyk. Znalazł się na liście National Film Registry w Stanach Zjednoczonych, gdzie umieszcza się filmy za „kulturalne, historyczne lub estetyczne znaczenie". „Daughters of the Dust" klasyfikuje się do wszystkich trzech kryteriów. Jeśli chcecie czegoś więcej po obejrzeniu „Lemonade", a nie chce się wam czekać aż do premiery wizualnego albumu Jaya Z, to sięgnijcie po ten film. 

Film „Daughters of the Dust" będzie wyświetlany w wybranych kinach, a na DVD i Blu-ray wyjdzie 26 czerwca.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Colin Crummy

Tagged:
Lemonade
daughters of dust