stylówy polskich muzyków

Za co kochamy muzyków? Głupie pytanie: za muzykę, oczywiście. Jednak gwiazdy zapisują się w naszej pamięci nie tylko dzięki swym piosenkom, ale też, bądźmy szczerzy, dzięki temu, jak wyglądają. Grace Jones bez futurystycznych kreacji? Sex Pistols bez...

tekst i-D Team
|
25 Marzec 2015, 12:00pm

Kadr z klipu Moniki Brodki

Nawet w posępnych czasach głębokiego PRL-u gwiazdy estrady potrafiły zachwycić fanów (i oburzyć władze) wymyślnymi ubiorami, których żaden oficjalny komitet do spraw mody nie zatwierdziłby do masowej produkcji. Mimo smętnej szarzyzny dostępnej w państwowych sklepach, dzięki sprytowi i wyobraźni, wizytom u prywaciarzy na Bazarze Różyckiego i paczkom od krewnych zza żelaznej kurtyny, można było stworzyć niezapomniane kreacje, a nawet własny, rozpoznawalny styl. Przykłady? Chociażby Czesław Niemen i jego stylizacja na Piasta Kołodzieja, zgrzebne koszule, baranie kożuchy, fryzura spod garnka a później, w latach 70, dłuższa, à la zbolały Świątek. Jednak osobom jak ja urodzonym w latach 80. i wychowanym w 90. najbliżej do gwiazd działających już za naszego żywota, których podziwialiśmy jeszcze oglądając z rodzicami Muzyczną Jedynkę czy LUZ, potem samodzielnie śledząc postępy swojaków w MTV, a dzisiaj - klikając w kolejne klipy na Youtube. Poniżej subiektywny wybór polskich artystów, których styl najbardziej wyrył się w naszej pamięci, od lat 80. do teraz.

Wczesna Kora
Dziś częściej, niż na scenie i w rankingach najbardziej stylowych Polaków, gości w jury telewizyjnych konkursów (bez)talentów, na łamach prasy plotkarskiej w dramatycznych wywiadach-rzekach lub jako bohaterka sensacyjnych doniesień zawierających lokowanie niedozwolonych substancji i rasowego, białego psa. Wiele w życiu przeszła, wiele razy zmieniła styl, ale ja wciąż ją widzę jako dzikuskę z wczesnych lat 80, w ciemnych okularach, krótkiej sukience, butach na płaskim obcasie. Zamiast zwieńczonego lakierem tapira nosiła króciutkiego jeżyka, do którego w ciągu następnych 30 lat wracała jeszcze kilkakrotnie. Zamiast modnych wtedy, różnokolorowych, zdobnych w cekiny i brokat żakietów i kostiumów z wypchanymi ramionami, wybierała proste, czasem asymetryczne kroje i duże, gładkie plamy kolorów, a jeszcze częściej - tylko jednego koloru.Oszczędne, za to charakterne dodatki, czerwone usta i ikona lat 80. gotowa. Może też dlatego, że była antytezą wszystkiego, co wtedy uchodziło za szczyt elegancji.

Jeszcze bardziej wczesna Beata Kozidrak
Już słyszę te komentarze. Co robi na tej liście obuta w błyszczące kozaczki, wciśnięta w przyciasne dżinsy z ćwiekami caryca kiczu, uosobienie pszenno-buraczanego gustu Polaków? Spieszę zapewnić, że nie umieściłam jej tu ironicznie. Może to źle o mnie świadczy, bo tak naprawdę jej ciuchowy repertuar pozostał w zasadzie bez zmian, ale wczesne wydanie, z pierwszej połowy lat 80, jakoś do mnie przemawia i kojarzy się trochę ze stylówami co odważniejszych modowo wokalistek z późnych lat 2000, jak Karen O. Cętki i inne motywy zwierzęce, krój blisko ciała, drapieżny makijaż i nieujarzmiona grzywa, skóra. Zwłaszcza skórzane kurtki, które, jak przyznała w wywiadzie dla Twojego Stylu, kupowała od prostytutek, bo to one jako pierwsze w Polsce, dzięki swym rozległym kontaktom z dewizowacami, miały dostęp do konfekcyjnych nowinek.Rasowa z niej była kocica. Dzisiaj - biesiadna kuguarzyca.

Grzegorz Ciechowski w latach 80.
Ten Ciechowski to miał tupet. W środku stanu wojennego śpiewać wyszydzające system teksty, wyglądając jak radziecki rewolucjonista? Dość karkołomna koncepcja, ale przyjęła się i polskie miasta zaludniły się klonami Obywatela GC. Krawaty w paski, marynarka, czerń, czerwień i biel, niczym ze zdjęć i grafik Aleksandra Rodczenki. I ciuchy, i grafika a la radzieccy konstruktywiści wróciły do mody około 2005 roku dzięki Franz Ferdinand i innym ulubieńcom indie Cindies i rave Dave'ów z Jadłodajni Filozoficznej. Z kolei w zeszłym roku styl Ciechowskiego zainspirował włodarzy marki Bytom, która w trzeciej odsłonie kampanii IKONA KULTURY (wcześniej na warsztat wzięto Marka Hłaskę i Zbigniewa Cybulskiego) zaproponowała kolekcję poświęconą zmarłemu w 2001 roku muzykowi. Do zdjęć pozował zresztą jego syn, Bruno.

Renata Przemyk w latach 90.
Zawsze funkcjonowała na marginesie mainstreamu. Niby znana, ale tylko w pewnych kręgach. Ani Top Trendy, ani alternatywa. Zawsze gdzieś w połowie drogi. Natomiast w kwestii ubrań była bardziej radykalna. U szczytu swej może nie zaraz sławy, tylko po prostu popularności, czyli w latach 90., zwana była współczesną Ewą Demarczyk. Czarne włosy, czarny eyeliner, czarna sukienka, no i znak rozpoznawczy: ciężkie glany. Oczywiście też czarne. Ostatnio odkryła niestety czerwone szpilki i kolorowe, zwiewne giezła w kwiatki. 

Candelaria Saenz Valiente
Gdyby się dowiedziała, że ktoś ją umieścił na tego typu liście, podejrzewam, że pękła by ze śmiechu. Pochodząca z Argentyny artystka, pisarka, wokalistka Paris Tetris i Pictorial Candi, zdecydowanie może się pochwalić czymś więcej, niż tylko nosem do oryginalnychubrań. Za sprawą męża, Marcina Maseckiego, dołączyła do ekipy Lado ABC i w tym artystycznie wysokowydajnym towarzystwie realizuje kolejne bezkompromisowe projekty, wyglądając przy tym równie nietuzinkowo. Łączy chłopackie outfity z ultrakobiecymi dodatkami i vice versa, zestawia ciuchy ze szmateksu z ciuchami z innego szmateksu, emanuje umiłowaniem absurdu i dystansem do siebie.

Brodka
W krótkim czasie przeszła długą drogę od pyskatej nastolatki o mocnym głosie i słabych piosenkach do pełnokrwistej artystki z własnym, charakterystycznym stylem. Także stylem ubierania. Znaleziska z lumpeksu łączy z rzeczami od zaprzyjaźnionych, polskich projektantów, zawsze pod czujnym okiem Małgorzaty Vasiny, swej przyjaciółki i stylistki. Moje serce podbiła wyznaniem, że w życiu nie wydałaby na buty czy kieckę 1500 zł, bo wie, jaką emeryturę dostaje jej mama. I słusznie, bo można świetnie wyglądać, nie wydając na ubrania miliona monet. Żywe kolory, zaskakujące połączenia, świeże spojrzenie na modę. Nic dziwnego, że kilka szacownych modowych instancji obwołało Brodkę najlepiej ubraną Polką.

Kredyty


Tekst: Paulina Gorzkowska
Zdjęcie: Kadr z klipu Moniki Brodki "W pięciu smakach", reż. Kijek/Adamski

Tagged:
brodka
kora
muzyka
Grzegorz Ciechowski
beata kozidrak
candelaria saenz valiente
renata przemyk