sisters evil pop, czyli ballady i romanse

Najsilniej działają na nas smutne historie, źli ludzie, wynaturzenia, brak refleksji nad czymś, co na to zasługuje, romanse, choroby, czy też znęcanie się nad zwierzętami.

tekst i-D Staff
|
28 Kwiecień 2016, 4:00pm

Zdjęcie via YouTube

„Córki Dancingu" to horror-musical, który pokazał nam kulisy PRL-owskich dyskotek z tańcem egzotycznym i muzyką na żywo. Tak, to właśnie w takich miejscach imprezowali nasi dziadkowie i rodzice. A jeśli akurat zdarzyło im się tam pracować, zamiast bawić, jest duża szansa, że jako dzieci spędziliście tam niejeden wieczór. Takie doświadczenie mają m.in. Basia i Zuzia Wrońskie, muzyczne rodzeństwo, które wydaje właśnie płytę "Córki Dancingu".

Jak określiłybyście brzmienie swojej nowej płyty?
Basia: Muzyka na płycie „Córki Dancingu" to czysty sistersevil pop. Bardzo nietypowy jak na polskie warunki gatunek, który wywodzi się z punkowej sceny undergroundowej i nieznanego nikomu duetu „SistersEvil". Jesteśmy prekursorkami tego gatunku. Nasze brzmienie dzięki temu jest mocno elektroniczne, momentami szorstkie i cały czas prowadzi odbiorcę w rejony zadumy i lekkiego dyskomfortu.

Co Was inspiruje do pisania muzyki i tekstów? Jakie rzeczy na Was najsilniej działają?
Zuzia: Tak naprawdę to pewnie wszystko i to wszystko się miesza z nami, to jest dosyć oczywiste. Raz przekładamy to na tekst, a raz na emocję w muzyce. Najsilniej działają na nas smutne historie, źli ludzie, wynaturzenia, brak refleksji nad czymś, co na to zasługuje, romanse, choroby, czy też znęcanie się nad zwierzętami.

Jak nawiązałyście współpracę z Agnieszką Smoczyńską? Skąd pomysł na wykorzystanie historii inspirowanej Waszym dzieciństwem?
Zuzia: Z Agnieszką poznał nas Robert Bolesto - autor scenariusza. Historia „Córek Dancingu" to historia bardzo uniwersalna: o dojrzewaniu, miłości niemożliwej - historia wielu ludzi na całym świecie. To, co jest ewidentnie zaczerpnięte z naszego dzieciństwa, to motyw wokalistki dancingowej, którą jest nasza mama. Ale niestety nie jesteśmy Syrenami, nie wykształcił się u nas ogon, choć może jeszcze trzeba poczekać.

Jak różni się muzyka, którą mogliśmy usłyszeć w filmie od tej, którą usłyszymy na płycie?
Basia: Muzyka w filmie zmagała się z wieloma innymi warstwami dzieła filmowego, takimi jak dialogi, sound design czy atmosfery. Na płycie mogłyśmy wreszcie puścić wodze brzmieniowej fantazji i wzbogacić niektóre aranże. Na przykład piosenka pt. „Czary Mary" w wersji płytowej jest zupełnie innym utworem. W filmie była transowo-noisowa, a na płycie jest bardziej taneczna i groovowa. Bardzo dużo dała nam współpraca z Marcinem Macukiem (producentem płyty - przyp.red.) i z nim udało się nam pewne rzeczy zmienić.

Jakie znaczenie ma dla Was „Nagroda Specjalna Jury za Muzykę" od Nashville Film Festival?
Zuzia: Każda nagroda dla filmu ma dla nas znaczenie, a co dopiero nagroda za muzykę. Bardzo się cieszymy, że w Ameryce, gdzie powstał musical i każdy od małego wysysa go z mlekiem matki, doceniono właśnie naszą muzykę i to właśnie do musicalu. Heloł?!

Jakie są Wasze plany na najbliższe miesiące?
Basia: Przede wszystkim jesteśmy umówione z Zuzią na oglądanie Córek Dancingu na DVD, w kółko (śmiech), ale jak nam się znudzi, to planujemy zacząć obwieszczać w radiu, prasie i telewizji, że jesteśmy, mamy się dobrze i wracamy z trzecią płytą! Oprócz tego szykujemy się na koncerty w nowym, intrygującym składzie. Zapraszamy!!!

Płyta „Córki Dancingu", która jest już trzecim albumem zespołu Ballady i Romanse, będzie dostępna w sklepach od piątku 29 kwietnia.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Misiewicz

Tagged:
premiera
muzyka
Córki dancingu
ballady i romanse
sisters evil pop