Kadr z klipu Klaudia Szafrańska / ENZU - „Ulotne" (Flirtini: Heartbreaks & Promises Vol. 3)

poznajcie twórców najnowszego klipu taco hemingwaya

Nazywają się Syrena i jesteśmy pewni, że będzie o nich głośno.

tekst Marta Knaś
|
03 Sierpień 2017, 11:35am

Kadr z klipu Klaudia Szafrańska / ENZU - „Ulotne" (Flirtini: Heartbreaks & Promises Vol. 3)

Syrena to warszawski herb, morski stwór oraz bar mleczny nad polskim morzem. To także nazwa warszawskiej grupy, która wyreżyserowała najnowszy klip Taco Hemingway'a. Nie przyciągną was śpiewem, ale obrazami. Ola Bydłowska, Ania Bystrowska i Alan Willmann to trójka znajomych, którzy postanowili połączyć swoje codzienne obserwacje i wrażliwości w artystycznych celach. I jesteśmy im za to bardzo wdzięczni.

Jak powstał kolektyw Syrena?
AW: Powstał w bólach.
AB: Spędzaliśmy miło czas razem, wymyślając cudaczne pomysły i stwierdziliśmy, że trzeba tę dobrą energię przełożyć na kolektywne działania, ale nie do końca wiem...
AW: Nie wiem, nie wiem, ogólnie nic nie wiem, cytując polskiego rapera. Ja natomiast nie mogę powiedzieć prawdy, bo to będzie bardzo źle o nas świadczyło.
AB: Jak to?
AW: No nie mogę powiedzieć.
AB: Ale jaka jest prawda?
AW: Moja prawda jest taka, że Syrena powstała, bo mieliśmy bardzo dużo wolnego czasu i trzeba było go jakoś zutylizować.
AB: Ale nie było tak.
OB: Nie było. Najpierw Ania przyszła z propozycją „Ulotne". Wszystko się wydarzyło przez wujków Flirtini.
AB: To prawda, wszystkiemu winni są chłopcy z Flirtini, czyli Janek Porębski i Kamil Kraszewski. Oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu. Jesienią 2016 wydawali kolejną kompilację „Heartbreaks & Promises", na którą tym razem zaprosili polskich producentów muzycznych oraz polskich wokalistów, ciekawy eksperyment. Prócz wydania płyty, chcieli, aby do niektórych kawałków powstały różne teledyski oddające klimat danego utworu. W przeszłości robiłam dla chłopaków zdjęcia i małe video rzeczy, aż w końcu przyszli z propozycją klipu. Zaproponowałam Oli i Alanowi, abyśmy razem zrobili klip do „Ulotne", łącząc naszą kreatywną energię.

Kadr z klipu Klaudia Szafrańska / ENZU - „Ulotne" (Flirtini: Heartbreaks & Promises Vol. 3)

Jesteście absolwentami fotografii, ale ostatnio obracacie się w świecie muzycznym.
OB: W teledyskach tworzymy obrazy, tak samo, jak w fotografii. Ciekawe jest inspirowanie się muzyką, odpowiadanie na muzykę obrazem.
AB: Jak byłam dzieciakiem, miałam 18 lat, zrobiłam pierwsze poważne zdjęcie muzykom jazzowym. Od tego zaczął się fizyczny kontakt ze światem muzycznym, poznawałam innych muzyków, producentów, DJ'ów…
OB: Więc ty jesteś muzycznie zaprzyjaźniona.
AB: Zawsze słuchałam bardzo dużo różnej muzyki, chodziłam na koncerty zagranicznych artystów, ale też polskich zespołów - ogromny gatunkowy rozstrzał.
AW: Ale jak pamiętasz, ostatnio podczas jakiegoś spaceru ustaliliśmy, że jedną z naszych ulubionych zabaw było zakładanie sobie słuchawek na uszy i wyobrażanie sobie, że jesteśmy bohaterami teledysku.
OB: Tak! Ale też, że jeździmy samochodem i słuchamy sobie muzyki. Bardzo często, to co w głośnikach, świetnie komponuje się z tym, co dzieje się na zewnątrz. Kleimy sobie muzykę z obrazkami, które robią się teledyskowo wyodrębnione.
AB: Wszyscy mamy wspólną cechę - wizualizujemy sobie muzykę, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi. Gdy słyszymy coś, co na nas działa, często mamy bardzo konkretne wyobrażenia na temat utworu w określonej estetyce.

Kadr z klipu Julia Wieniawa / Zeppy Zep - „Na zawsze" (Flirtini: Heartbreaks & Promises Vol. 3)

Wszystko zaczyna się więc od waszych indywidualnych wyobraźni. Jak łączycie te obrazy w jedną całość?
AW: Na początku procesu dużo się kłócimy. Ale później dochodzimy do momentu, gdy wiemy, że skoro to się już udało, to od teraz będzie już z górki.
AB: Sporo się kłócimy, ale raczej podczas fazy kreatywnej, na wstępie niekoniecznie. Dopiero później, gdy dochodzi do szczegółowego opracowywania scenariusza, scen i motywów, które muszą odpowiednio wybrzmieć, pojawiają się tarcia.
OB: Ktoś zajrzy do notatnika i zobaczy tam notatkę, w której zapisał dziwną scenę z imprezy albo spaceru. To też często rzucamy na stół i losujemy pomysły.
AB: Faza wymyślania, rzucania pomysłami jest bardzo mocno osadzona w naszych doświadczeniach.
AW: Charakterologicznie bardzo się różnimy, co po wielu kłótniach w okresie preprodukcyjnym, przynosi bardzo dobry efekt, jeżeli już uda nam się dogadać. Podział pracy jest już później bardzo naturalny, bo każdy z nas ma inne skille, a my je szanujemy, dając im przestrzeń do zaistnienia.
AB: Wiele naszych inspiracji i zajawek bierze się z pragnień albo przeżyć. To, że mam ochotę zrobić pracę w danej estetyce, bardzo często zależy od momentu w życiu. Duża część pomysłów naturalnie wypływa z naszych uczuć, myśli, estetyki, którą się aktualnie inspirujemy.

Kadr z klipu Taco Hemingway - „Nostalgia"

Parę dni temu w sieci pojawił się klip do nowego kawałka Taco Hemingway'a „Nostalgia" w waszej reżyserii.
AB: Poznaliśmy Filipa już jakiś czas temu. Tak się złożyło, że chłopcy potrzebowali klipu „na wczoraj" i wszyscy z ekipy Taco zaangażowali się w część kreatywną. W tym przypadku praca nad scenariuszem nie była tylko po naszej stronie.
AW: Była wypadkową wielu głosów.
AB: Łukasz Partyka, jak również Filip wyraźnie nakreślili nam, jaki 'mood' powinien mieć ten klip oraz jak wyjątkowy jest dla nich sam kawałek.
AW: To był nasz pierwszy teledysk, w który ktoś oprócz nas był tak mocno zaangażowany scenariuszowo. W tym wypadku estetyka nasza i Taco była wspólna. Nie było wątpliwości czy coś robić, a jedynie jak to zrobić.

Kadr z klipu Taco Hemingway - „Nostalgia"

W tle „Nostalgii" widać warszawskie krajobrazy, razem tworzą lekko smutny klimat. Jak wybieraliście plenery?
OB: Smutny klimat? Przecież to są miejscówki, w których ludzie spędzają wesoło czas!
AB: Wszystkie ścieżki, które przemierzaliśmy robiąc klip, są nam w jakiś sposób bliskie, Do sceny kłótni, szukaliśmy miejsca, które będzie architektonicznym smaczkiem. Przyczółek Grochowski idealnie się nadał.
OB: Smutny klimat to też na pewno kwestia światła, pory dnia, tempa teledysku, a nie samych miejsc.

Kadr z klipu Julia Wieniawa / Zeppy Zep - „Na zawsze" (Flirtini: Heartbreaks & Promises Vol. 3)

Mam wrażenie, że to, co łączy wasze klipy to pewien nostalgiczny, oniryczny motyw.
AW: Jak wspomnieliśmy wcześniej, nasza estetyka to wypadkowa różnych wrażliwości.
AB: Ale możemy chyba wszyscy przyznać, że jesteśmy nostalgiczni.
AW: Com'n, Ola nie jest nostalgiczna ani trochę!
OB: Unikam.
AW: Ja wolę się nie przyznawać do bycia nostalgicznym.
AB: A ja się przyznaję.

Kadr z teledysku Coals - „S.I.T.C.

Skąd czerpiecie inspiracje?
AW: Z życia, dobrym przykładem są castingi. Nasze najlepsze strzały castingowe to osoby spotkane na ulicy, zaciągnięte siłą elokwencji na plan zdjęciowy.
OB: Inspiracja równa się obserwacja. 

Pracowaliście też z Julką Wieniawą czy Klaudią Szafrańską. Jakie projekty najbardziej was interesują?
AB: Trzeba to odrobinę uściślić, ponieważ z Klaudią de facto nie pracowaliśmy osobiście. W tym przypadku Flirtini przyszło do nas z propozycją zrobienia klipu do kawałka „Ulotne", w którego klimat szybko się wczuliśmy, a pierwsze skojarzenia przyszły same.
AW: Podobnie było w przypadku Julki Wieniawy i kawałka „Na zawsze", czyli utworu, który również znalazł się na wyżej wspomnianej składance. Różnica we współpracy pojawiła się jednak przy kolejnym jej utworze - „Oddycham". Tutaj, przy tworzeniu obrazów wspólnie określaliśmy ich ramy.
AB: Wracając do odpowiedzi na pytanie o zainteresowania, to przede wszystkim zależy nam na odpowiednim poziomie muzycznym. Jeżeli muzyka nie inspiruje nas w żaden sposób, ciężko nam się pracuje. Idąc dalej tym tropem, oznacza to, że najfajniejsze pomysły przychodzą wtedy, gdy pracujesz z artystami z którymi można prowadzić dialog, którzy są świadomi siebie i tego co tworzą.
AW: Projekty, których się podejmujemy, można rozdzielić na dwa rodzaje. Takie, które wynikają z chęci profesjonalnego podejścia względem odpowiedzi na czyjeś potrzeby oraz takich, przy których chce się rzeczywiście współpracować. Projekty, w których masz ochotę podjąć kreatywny dialog z artystą. To jest chyba najatrakcyjniejsza droga dla nas. Jest też najbardziej wymagająca.
OB: Bardzo chciałabym zrobić projekt zahaczający o rzeczy faktyczne, rzeczywiste wydarzenia i postaci, na których zbuduję fabułę - wizualny odpowiednik rzeczywistości. Jestem małym buntownikiem w tej drużynie...
AW: Nie jesteś. Temat dokumentu przewija się przez większość naszych rozmów, jednak nie znaleźliśmy, a raczej nie dostaliśmy zlecenia na projekt, gdzie takie podejście byłoby koherentne.

Kadr z teledysku Coals - „S.I.T.C.

Nad czym obecnie pracujecie?
AW: Nad wakacjami
AB: Nad tym, żeby przeżyć spokojnie urlop po tym pracowitym lecie, lecie pełnym przygód.
OB: Tysiąc pomysłów.

A o czym marzycie?
OB: Ja marzę o tym, żeby za 15 minut wskoczyć do jeziora i wyłączyć telefon.
AB: A ja marzę o tym, żeby zjeść tłustą rybę smażoną na głębokim tłuszczu i odespać wszystkie nieprzespane noce tego lata.
AW: A ja w tym miejscu życzę wam spełnienia waszych marzeń.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Marta Knaś
Zdjęcia: screeny z klipów

Tagged:
Film
Taco Hemingway
teledyski
syrena