Reklama

jak instagram nauczył nas mówić o swoim lęku

Patrzymy na zmianę nastawienia społeczeństwa do zaburzeń psychicznych.

tekst Wendy Syfret
|
09 Wrzesień 2016, 8:30am

W zeszłym tygodniu Selena Gomez za pomocą swoich kanałów social media ogłosiła, że robi sobie przerwę. Jej walka z depresją i atakami paniki była trudna, więc stwierdziła, że potrzebuje trochę czasu dla siebie. 89 milionów followersów życzyło jej powodzenia i przesłało wyrazy wsparcia.

Kilka miesięcy wcześniej Zayn Malik i Justin Bieber odwołali koncerty i nie wahali się powiedzieć, że przyczyną były problemy psychiczne. Justin czuł się coraz bardziej przytłoczony spotkaniami z fanami i rozgłosem, co doprowadziło go do depresji. Zayn był tak wstrząśnięty rosnąca popularnością swoich koncertów, że nie był w stanie zmierzyć się twarzą w twarz z tłumem czekającym na jego występ w Capital Summertime Ball.

Kehlani i Demi Lovato przez kilka ostatnich lat szczerze mówiły o walce o swoje zdrowie psychiczne. Kehlani opublikowała zdjęcia ze szpitala po próbie samobójczej, często także rozmawia ze swoimi obesrwatorami, o tym, co prowadzi do tak dramatycznej decyzji. Podczas swojej ostatniej trasy koncertowej z Nickiem Jonasem, Demi Lovato przed koncertami prowadziła warsztaty dotyczące zdrowia psychicznego.

Szczery i wymowny sposób, w który współczesne młode gwiazdy mówią o swoich problemach psychicznych, zmusza nas do porównania doświadczeń gwiazd o pół pokolenia starszych. Nie trzeba szukać daleko, by zobaczyć, jak bardzo zmieniło się leczenie, ale także mówienie o problemach psychicznych gwiazd i osób związanymi z mediami. W 2000 roku wielu artystów przyznało, że cierpią z powodu napadów lęku i apatii. Patrzyliśmy jak Britney Spears, Mischa Barton i Amanda Bynes przegrywają ze swoimi demonami.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Teraz, dziewięć lat po jej słynnym załamaniu z 2007 roku, Britney Spears powraca jako twarz październikowego wydania Marie Claire. Wspomina, że w tamtym czasie potrzebowała jedynie odrobiny zrozumienia.

Co się zmieniło? Niepokój był zawsze problemem, o którym mówiono swobodnie, zapewne dlatego, że jest to najczęściej występująca forma zaburzeń psychicznych. W Polsce 20-25% społeczeństwa ma zaburzenia lękowe. Nadal trudno nam sobie jednak wyobrazić, że dotykają też ludzi, których znamy z ekranu.

„Niepokój był zawsze problemem, o którym mówiono swobodnie"

Dawniej wyobrażenia osób zmagających się z zaburzeniami lękowymi opierały się wyłącznie na stereotypie indywidualisty sparaliżowanego strachem, który stale użalają się nad sobą —Woody Allen kreował bohaterów swoich filmów na neurotyków. Roman Polański i Alfred Hitchcock też często bazowali na tym stereotypie. W filmach „Wstręt", „Dziecko Rosemary", „Lokator" czy „Zawrót głowy" bohaterów dręczą lęki, które zawsze prowadzą do ich klęski. Przedstawiani są jako szaleńcy, a ich los jest definitywnie przesądzony.

Zupełnie inaczej dzisiaj w filmie i w telewizji ukazywane są zaburzenia lękowe. W 2016 roku trudno co prawda mówić o przełomie w pokazywaniu problemów psychicznych, jednak wszystko zmierza w dobrym kierunku. W serialach „Dziewczyny", „Love", „Master of None", „BoJack Horseman", „Broad City" i „You're the Worst" bohaterowie zmagający się z zaburzeniami lękowymi to zwyczajni ludzie. Odrobina zrozumienia to coś, czego wszyscy potrzebujemy.

Kiedy mówimy o zmianach, które zachodzą w społeczeństwie, trzeba wspomnieć o tym, że są spowodowane potrzebą pokazania siebie, bycia widocznym. Im więcej i częściej mówimy lub pokazujemy jakiś problem, tym częściej media będą go odzwierciedlać. Im więcej ludzi dowie się, że dana choroba istnieje, tym więcej będzie się o niej mówić i przestanie być wstydliwym tematem tabu. Zwiększy się także liczba osób, które będą się solidaryzowały z ludźmi dotkniętymi problemem.

„Wcześniej o zdrowiu psychicznym rozmawiało się wyłącznie w gabinetach lekarskich"

Te seriale nie są jednak punktem wyjścia dla realnych zmian. W rzeczywistości rewolucja, którą widzimy na ekranach jest wynikiem rozmów o swoich problemach psychicznych, prowadzonych przez realnych ludzi w dużej mierze za sprawą internetu. To media społecznościowe są prawdziwym katalizatorem zmian. W latach 90. LiveJournal's namawiało użytkowników do rozmawiania, komentowania i dzielenia się doświadczeniami, zapewniając ich o anonimowości. Kilkanaście lat później Tumblr stał się ważym miejscem, gdzie dyskutuje się o zdrowiu psychicznym.

Wcześniej o zdrowiu psychicznym rozmawiało się wyłącznie w gabinetach lekarskich. Ludzie nie mogli porównywać doświadczeń bez narażania się na publiczne ocenianie. Dziś internetowy ruch, gromadzący ludzi mówiących bez ogródek o zdrowiu psychicznym, tworzy własną plejadę gwiazd online. Vlogerki takie jak likeLaura Lejeune iBeckie0 zgromadziły wielu obserwatorów, dzięki swoim szczerym wypowiedziom, w których opowiadają o życiu i doświadczeniach związanych ze zdrowiem psychicznym. Na Instagramie tysiące obserwatorów mają uzytkownicy @balancednotclean, @believerecovery czy @livtoflourish, szczegółowo opowiadający o swoich doświadczeniach związanych z zaburzeniami odżywiania i problemami psychicznymi.

Millennialsi udostępniają dużo bzdur na kanałach social media. Ciągłe aktualizacje statusów i selfie należą do tego rodzaju intymności, która nie istniała w czasach przed internetem. Pojawienie się sieci jest największą zmianą w postrzeganiu problemów związanych ze zdrowiem psychicznym od końca I wojny światowej, kiedy narodziła się psychoanaliza. Czasem łatwiej napisać coś z konta na Twitterze, niż porozmawiać z kimś twarzą w twarz. Gdy informacje, przemyślenia i doświadczenia, które kiedyś pewnie zajmowałyby strony w pamiętnikach, dziś widoczne są dla obserwatorów na Instagramie, ludzie czują się mniej wyizolowani ze swoimi myślami i problemami.

To nic nowego: od Rewolucji Przemysłowej do czasów Zimnej Wojny, każde pokolenie czuło, że żyje w czasach niepokoju. Ludzie zawsze czuli się niekomfortowo w swojej skórze, teraz wiemy, że problem nie dotyczy tylko nas i że nie jesteśmy sami.

Na pierwszy rzut oka inernetowa terapia gwiazd wydaje się czymś dyskusyjnym. Porównując to, z jakim wsparciem ze strony obserwatorów spotkała się teraz Selena Gomez do tego, jak kiedyś dosłownie pożarto Britney Spears— i wiele młodych sławnych kobiet - zmiana w myśleniu i mówieniu o problemach psychicznych wyszła wszystkim na dobre. To dowód na to, jak empatia, okazana w świecie wirtualnym, odziaływuje na rzeczywistość. Może internet jest nałogiem naszych czasów, może zrobił z nas emocjonalnych ekshibicjonistów i podglądaczy, może sprawia, że jesteśmy trochę nerwowi i rozdrażnieni. Patrząc jednak na komentarze na Instagramie Seleny Gomez, można stwierdzić, że staliśmy się bardziej życzliwi i wyrozumiali.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret

Tagged:
Instagram
Twitter
Internet
Britney Spears
Selena Gomez
depresja
Kultura
Zdrowie Psychiczne
ataki paniki
napady lękowe