wyobraźnia weroniki gęsickiej buzuje

Weronika Gęsicka lubi przeglądać stare zdjęcia, czasami impuls sprawia, że wybiera jedno i przez kilkadziesiąt godzin (!) „dłubie” wycinając i przenosząc elementy. Tak powstają surrealistyczne obrazki — jej własna wersja wydarzeń.

|
lip 12 2016, 12:50pm

Od premiery „Śladów” na krakowskim Festiwalu Fotografii minęło półtora roku, ale projekt wciąż jest żywy — objeżdża wystawy, jest publikowany w magazynach, budzi emocje. Dlatego został wydany w formie książki. Przeddzień premiery przypominamy rozmowę z Weroniką.

Jesteś fotografką, ale w twoim najnowszym projekcie „Ślady" używasz cudzych zdjęć…
Przeglądam archiwa z wielu źródeł: zbiory biblioteczne, udostępniane czasem w sieci zdjęcia policyjne, stara fotografia prasowa czy stockowa. W czasie jednego z takich poszukiwań natknęłam się na fotografie, które na pierwszy rzut oka wyglądały, jakby były wyciągnięte z domowego albumu. Były to zdjęcia z lat 50 i 60, głównie amerykańskie. Ten temat budzi w nas konkretne skojarzenia, trochę stereotypowe klisze: dzieci w idealnie wyprasowanych ubraniach grzecznie się bawią na dywanie, mężczyzna wraca do domu z neseserem, gdzie jest radośnie witany przez całą rodzinę, a uśmiechnięta kobieta zajęta jest pieczeniem indyka albo ozdabianiem ciasteczek różowym lukrem (koniecznie w szpilkach i z czerwoną szminką na ustach).

W bankach zdjęć, takie konwencjonalne, często zagrane przez modeli sceny wymieszane są z tymi mniej oczywistymi, bardziej swobodnymi i intymnymi. Zaczęłam się więc zastanawiać, które dokładnie z nich są prawdziwe, a które upozowane i co właściwie mogą nam powiedzieć takie zdjęcia o przeszłości, jeśli nie jesteśmy pewni, jaka za nimi stoi historia.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak wybierasz zdjęcia? Czego szukasz?
W bankach zdjęć wyszukuję fotografie za pomocą prostych haseł, które ułatwiają poruszanie się w tych zbiorach. W tym przypadku były to: wakacje, rodzice, małżeństwo, dom itp. Zdjęć do przejrzenia są tysiące, ale zazwyczaj kilka sekund wystarczy, żebym stwierdziła, czy dana fotografia nadaje się do mojego projektu.

A później dobudowujesz historię. Np. chłopcy tańczący z twarzami w biustach kobiet, dziewczyny w kostiumach zamiast głów prężnych chłopaków na plaży… twoja wyobraźnia buzuje.
Są to historie o wspomnieniach, które po pewnym czasie ulegają różnym modyfikacjom. Każdy z nas ma takie sytuacje z dzieciństwa czy młodości, które pamięta dość niewyraźnie, ale poprzez opowieści innych osób zaczyna sobie dopisywać do nich kolejne wątki i nagle zaczyna się z tego tworzyć jakaś nowa historia. Pewne relacje zaczynamy wspominać jako bardziej intensywne, pamięć o innych gdzieś się zaciera.

Jak te historie działają razem?
Z jednej strony są to pojedyncze, niepowiązane ze sobą sytuacje, z drugiej - ogólna opowieść o tym, czym właściwie jest zapis czyjejś obecności w naszej pamięci. Powstaje rodzaj specyficznego katalogu wspomnień, w którym zacierają się granice między prawdą a fikcją.

Na wystawie w trakcie Miesiąca Fotografii widziałam dużo uśmiechniętych osób zapatrzonych w zdjęcia, jak najczęściej ludzie reagują, jak czytają twoje historie?
Bardzo interesujące jest to, że te same zdjęcia działają czasem zupełnie inaczej na różne osoby. Są takie prace, które przez niektórych pozostały niezauważone, inni natomiast reagowali na nie bardziej emocjonalnie i dodawali do nich jakieś swoje propozycje na ich odczytanie, co było dla mnie inspirujące. Ludzie, bazując na swoich wspomnieniach i doświadczeniach, wyszukują w tych sytuacjach różne konteksty i skojarzenia. Zastanawiają się też często, gdzie dokładnie przebiega ta granica między autentycznym obrazem a moją modyfikacją. Staram się im tego nie ułatwiać.

Dlaczego zajęłaś się fotografią?
To, co mnie w niej fascynuje, to jej pozorny obiektywizm. Wydaje się, że ze wszystkich dostępnych mediów to właśnie ona pozwala na najbardziej wierny zapis rzeczywistości. Ciekawa jest więc każda próba pokazania, że jest to bardzo złudne odczucie.

Jakie masz plany? Nad czym teraz pracujesz?
Cały czas pracuję nad projektem „Ślady". Myślę nad książką i wystawą, które pokazałby cały materiał. Powstają też nowe rzeczy, również w jakiś sposób związane z tematyką pamięci, która interesuje mnie na wielu płaszczyznach.


Premiera książki „Traces” odbędzie się 13 grudnia w warszawskiej Leica Gallery

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Zdjęcia dzięki uprzejmości Weroniki Gęsickiej