Reklama

​hip-hop może być nowym rockiem

Ten Typ Mes opowiedział nam, jak wygląda polski hip-hop.

tekst i-D Polska
|
09 Grudzień 2016, 11:00am

Ten Typ Mes to czołowy polski muzyk i raper, obecny na polskiej scenie hip-hopowej od roku 2002. Członek ekip Flexxip, 2cztery7, mózg wytwórni Alkopoligamia. Wydał właśnie nowy album, „Ała", na którym pojawiają się między innymi Iza lach, Dawid Podsiadło i VNM. Musieliśmy go więc zapytać, dlaczego czyste gatunki to w muzyce już przeszłość.

Premiera twojej nowej płyty spotkała się z wielkim zainteresowaniem w mediach. To kompletne odwrócenie czasów, gdy raperzy sami wierzyli, że „to marzenia, które nie są do spełnienia". Jesteś zaskoczony?
Jeśli chodzi o hip-hop, to dziennikarze faktycznie nie wiedzieli kiedyś, do czego przykładać ucho, co wydobyć na wierzch, co z tej muzyki warte jest opisania. Tak więc nie dziwi mnie to - raczej dziwne jest to, że to się dzieje tak późno. Konkretni raperzy zasługiwali na zainteresowanie już bardzo dawno temu.

Teraz o rozmowę z tobą zabiegają zarówno magazyny mainstreamowe jak i niszowe...
Życzę wszystkim raperom, którzy mają osobowość i ciekawe teksty, by byli szerzej znani i promowani. Bo hip-hop na wysokim poziomie i dobre piosenki to podnoszenie poprzeczki i motywacja językowa dla nas wszystkich.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Na nowej płycie mieszasz gatunki odważniej i wchodzisz w nowe dla siebie rejony. Tęsknisz za popem z zaangażowanym tekstem?
Tak, pewnie. Brakuje mi popu z charakterem. Ale ja nie jestem dostawcą popu, tylko alternatywnego hip-hopu. A skąd rozwój w stronę piosenki? To nie dlatego, że chcę być popularny, bo jestem już wystarczająco w pewnych kręgach. Ale dlatego, że zajmuję się tym całe dorosłe życie i jeśli czegoś dziwnego czasem nie odstawię, nie będę mógł sobie spojrzeć w lustro. Szczególnie po dość konwencjonalnym w formie „Dresiarzu".

Sięgasz coraz głębiej: świadczą o tym m.in. dogrywki singla z Marią Peszek, wcześniej były wycieczki w stronę drum'n' bassu...
Widzę hip-hop jako fundament, z którego może wyrastać mnóstwo podgatunków, patentów, osobowości, które mogą nie mieć nic wspólnego z korzeniami tej muzyki, ale mogą być wspaniałymi artystami, poetami. Im szerzej to się rozrasta i im bardziej jest różnorodne, tym bardziej mnie to cieszy. Nie daję rady robić przez 15 lat tego samego. Chciałbym hip-hopu z odgałęzieniami. Trzymanie się jednej stylistyki - hip-hop jako nowy heavy metal, gdzie większość tkwi w jednej estetyce, to droga donikąd. Hip-hop jako nowy rock, z przestrzenią zarówno dla Lemmy'ego, jak i Davida Bowie czy Phoenix, to mnie jara.

Czy to znaczy, że etykietka „100% hip-hop" staje się anachroniczna?
Ja czuję w 100% hip-hop, bo osiągnąłem w tym gatunku bardzo dużo - bez względu, czy ktoś mnie lubi czy nie: nie może mi tej kompetencji odmówić. Ja w dowolnym momencie odpalę gramofon, sampluję, zrobię bit, dogram do niego skrecze i sieknę numer na samych „podwójnych". Tylko nie jest to ten etap życia, że muszę to udowadniać i robić to samo co kiedyś. Artystów, którzy wciąż robią to samo, bez jakiegokolwiek rozwoju - zwyczajnie nie pojmuję.

Niektóre piosenki na „AŁA." mają charakter mini-esejów, piosenek interwencyjnych. „Book Please" czy „Mój terapeuta" to jakby muzyczne przedłużenie twoich felietonów. Co będzie następnym etapem? Parę lat temu mówiłeś mi, że nie jesteś gotowy na napisanie książki...
I nadal nie jestem (śmiech)! Ale to są piosenki na tematy, których musiałem dotknąć. Gdybym nic nie nagrał o tym, co dzieje się w moim życiu, czułbym się nieszczery.

Grasz ze swoim live-bandem koncerty w całym kraju, rozmawiasz z ludźmi, spacerujesz po miastach i miasteczkach, oglądasz telewizję w hotelu. Jaka jest Polska z perspektywy doświadczania jej na żywo?
Jest bardzo różna. Staram się o tym pamiętać, że jest inna niż w internecie. Polską trzeba pooddychać. Ludzie są bardziej otwarci niż wynika to z teorii, z badań. Poziom nienawiści jest mniejszy, aniżeli widać to w komentarzach. Bo łatwo jest wcisnąć enter i pokazać swoja słabość, swoje silne emocje, które trwają chwilę. To łatwizna, ale niekoniecznie na serio. 

Alkopoligamia - firma, która reprezentuje nagrania muzyczne, ale i ubrania obchodzić będzie swój okrągły 10. jubileusz. Przypomnij skąd pomysł, by sprzedawać ubrania i wydawać własne płyty. Jak to się zaczęło?
Najpierw były ciuchy (wpadliśmy na to we 2 z Witoldem po rozmowie z Dizkretem). Potem Stasiak z Witkiem skrzyknęli się, żeby zaproponować wydawanie płyt. Cały czas mieliśmy poczucie brnięcia pod prąd. Nasza muzyka jest w opozycji do tego, co jest w radiu i do tego, co w rapie przynosi najwięcej odtworzeń. A najwięcej potu kosztował nas i tak projekt „Albo Inaczej".

Jakich atrakcji urodzinowych możemy się spodziewać w grudniu?
Niedawno odbyła się premiera mojej płyty i związana z nią impreza i dlatego urodziny Alkopoligamii przesuniemy bardziej na 2017 rok. Chcemy, żeby było to coś wyjątkowego, dlatego warto odczekać. Będziemy was informować.

Kredyty


Tekst: Artur Wojtczak
Zdjęcia: Karol Grygoruk

Tagged:
Ten Typ Mes
Kultura