6 pięknych horrorów

Mija 40 lat od premiery kultowych „Odgłosów”. Z tej okazji wybraliśmy najbardziej zachwycające scenografie z filmów grozy — od „Lśnienia” po „Gabinet doktora Caligari”.

|
lut 2 2017, 11:25am

40 lat temu włoski mistrz horroru, Dario Argento, wypuścił jeden ze swoich najbardziej uwielbianych przez publiczność filmów — przyprawiające o dreszcze „Odgłosy". Film opowiada o Suzy, amerykańskiej uczennicy baletu, która dostaje się na prestiżową Tanz Dance Academy we Fryburgu w Niemczech. Szybko okazuje się, że akademia nie jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka. Seria nadprzyrodzonych zdarzeń (oraz trochę naprawdę obleśnych robali) powoli wyjawia makabryczną fabułę. Remake filmu ma ukazać się jeszcze w tym roku. Zagrają w nim Dakota Johnson, Tilda Swinton i znana z pierwotnej wersji Suzy Jessica Harper. Odtworzenie ponadczasowych elementów „Odgłosów" — scenografii i sugestywnych zdjęć — jest nie lada wyzwaniem, nawet jeśli za kamerą stanie reżyser Luca Guadagnino, twórca filmów „Jestem miłością" i „Nienasyceni".

Film korzysta z palety żywych kolorów: głębokiej czerwieni, ostrego różu i chłodnego błękitu. Geometryczne wnętrza z lat 70. odrealniają całość jeszcze bardziej — postaci wchodzą do świata jak z koszmaru, który jest jednocześnie wstrętny i piękny (nic dziwnego, w końcu główną inspiracją Argento była „Królewna Śnieżka"). Kolory „Odgłosów" stają się jeszcze żywsze dzięki stosowanemu przez Argento procesowi obróbki taśmy Technicolor — temu samemu, przez który przeszedł „Czarnoksiężnik z Oz" i „Przeminęło z wiatrem". „Odgłosy" to jeden z ostatnich filmów obrobionych w ten czasochłonny i drogi sposób. Podobno operator Luciano Tovoli wręcz błagał, żeby użyć ostatniej technicolorowej maszyny w Rzymie —i jak widać, warto było. Wpływ filmu widać nie tylko w kolejnych horrorach, ale też zupełnie innych gatunkach, jak chociażby w plastikowym, alternatywnym świecie z „Cheerleaderki".

Z okazji 40. urodzin „Odgłosów" wybraliśmy pięć innych horrorów z mrożącymi krew w żyłach wydarzeniami i przepięknymi scenografiami.

„Gabinet doktora Caligari" (1920): „Ta lista nie byłaby pełna bez tego surrealistycznego dzieła", mówi model Reid Rohling, weteran wybiegów Gucci i oddany fan horrorów, który zamieszcza wiele pięknych stopklatek na Instagramie (i jednocześnie pomaga mi wybierać filmy do obejrzenia). Niemy film jest alegorią niemieckiego autorytaryzmu z czasów I wojny światowej. Scenariusz opowiada o hipnotyzerze, który sprawia, że lunatykujący pacjenci popełniają za niego morderstwa. „Każdy kadr jest kwintesencją stylu niemieckiego ekspresjonizmu", wyjaśnia Reid, mówiąc o kultowej i pokręconej scenografii. Kręte struktury i pełne cieni przestrzenie kształtują ostre, skośne krawędzie i zaburzone proporcje. W ten sposób fizycznie odzwierciedlają motyw szaleństwa, psychozy i odrealnienia.

„Piekło" (1960): Kultowy, japoński klasyk Nobuo Nakagawy przypomina zjazd po kwasie — to jedna z najpiękniejszych i najbardziej przerażających wizji zaświatów uchwycona na taśmie filmowej. „Piekło" opowiada o morderstwie, wypadkach samochodowych, tajemnicach, seksie, poczuciu winy i piekle. Podobno nikt nie spodziewał się dobrych recenzji — odpowiedzialne za niego studio produkcyjne Shintoho uważano za fabrykę niskobudżetowych, krwawych filmów. Według materiału zza kulis, zawartego w wydaniu Criterion Collection, produkcja przebiegała w pośpiechu, więc statyści pomagali budować scenografię piekła i zwozić ziemię na największą salę w studiu. „Piekło" jest pełne psychodelicznych efektów, takich jak unoszące się różane grządki i pola odłamków szkła.

„Lśnienie" (1980): „Pokój 237" to prawie 2-godzinny dokument poświęcony wielu teoriom spiskowym, związanym z najbardziej kultowym dziełem Kubricka. Ci ludzie zagłębili się we wszystko: w najdrobniejszym szczególe opisują geometryczny wzór na dywanie i z zapałem analizują scenę z rowerkiem, która pokazuje znaczną część wnętrza hotelu. Chociaż ujęcia na dworze powstały przy Timberline Lodge w Oregonie (gdzie w kwietniu zostanie zorganizowany festiwal horrorów ku czci „Lśnienia"), większość wnętrza skonstruowano pieczołowicie w studiu. W tamtych czasach była to jedna z największych zbudowanych scenografii. „Wystrój hotelu Kubricka jest przestrzenny i nowoczesny — lata świetlne od zakurzonych, obdrapanych wnętrz z typowych horrorów", stwierdził portal Den of Geek. „Scenografia tworzy napięcie nie przez klaustrofobię i ciemność, ale przez wysokie sufity i bezkresne, osamotniające obszary".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„W kleszczach lęku" (1961): „Martin Scorsese nazwał go jednym z najstraszniejszych filmów wszech czasów", Reid mówi o psychologicznym thrillerze Jacka Claytona, opartym na przerażającej noweli Henry'ego Jamesa. Adaptacją scenariusza zajął się głównie Truman Capote, który za swoje wysiłki zgarnął nagrodę im. Edgara Allana Poe organizacji Mystery Writers of America w 1962 roku. O czym opowiada film? W wystawnej willi na angielskiej wsi mieszka guwernantka, opiekująca się dwójką dzieci. Kobieta boi się, że zostały one opętane przez siły zła, razem z olśniewającym domem. „Cienie korytarzy potęgują przerażającą atmosferę gotyckiego klasyku. Równie straszne są ujęcia willi z zewnątrz, na których widać majestatyczne i jednocześnie dystopijne ogrody usiane obłupanymi pomnikami. Wygląda trochę jak połączenie 'Dźwięków muzyki' z 'Rebeką' i odrobiną 'Sieroty'".

„Kwaidan, czyli opowieści niesamowite" (1964): Roger Ebert nazwał nominowany do Oscara japoński film Masakiego Kobayashiego „zbiorem opowieści o duchach, które należą do najpiękniejszych filmów, jakie widziałem". „Kwaidan" to wyrafinowana antologia czterech niezwiązanych ze sobą, ale równie przerażających opowieści. Historie różnią się od siebie, ale eksperymentalna ścieżka dźwiękowa i zachwycające scenografie łączą straszne historie w spójne dzieło sztuki. Najsłynniejsze sceny znajdziecie w drugiej części, „Kobieta w śniegu" — wystarczy wspomnieć nieskazitelny las pokryty śniegiem, który oświetla jedynie poświata nocnego nieba.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Emily Manning
Kadr z filmu „Odgłosy"