agencja modelek i modeli prezentująca surowe piękno ukrainy

Rozmawiamy z założycielkami Cat-b, Mariją Pogrebniak i Anją Borovską, o niecodziennym pięknie, fazach księżyca i dynamicznej energii Kijowa.

|
16 maja 2017, 1:40pm

Kijowska agencja Cat-b istnieje od niecałego roku, ale jest ważną częścią bijącego serca undergroundowej rewolucji modowej w tym mieście i reprezentuje zróżnicowaną ekipę ukraińskich modeli i modelek. Tym samym promuje alternatywną młodzież miasta oraz nową postsowiecką rzeczywistość. Blisko współpracują z nowym pokoleniem projektantów, żeby zaprezentować prawdziwą wersję swojego kraju na arenie międzynarodowej.

Cat-b założyły Marija Pogrebniak i Anja Borovska, które szukają czegoś ponad zwykłym pięknem, czegoś niezwykłego, z głębią i uczuciem. To kolejna światowa agencja, która ignoruje nierealistyczne, nieosiągalne i ujednolicone kanony piękna, a zamiast tego reprezentuje nową jakość w modzie.

Dlaczego postanowiłyście założyć agencję?
Marija: Pracowałam jako producentka przy pewnej sesji, a Anja była na niej stylistką. W trakcie castingu stwierdziłyśmy, że chciałyśmy zrobić zdjęcia naszym przyjaciołom i znajomym, którzy według nas byli niesamowicie piękni, nawet jeśli nie mieścili się w malutkie prototypy ubrań. Zawaliłyśmy tamtą sesję, ale postanowiłyśmy założyć agencję na miarę naszych czasów. Może oddzielnie nigdy byśmy tego nie zrobiły, ale razem zadziałałyśmy.

Od czego się zaczęło?
Anja: Długo pisałyśmy swój manifest, rysowałyśmy kocie kły na wyimaginowanej maskotce i tak dalej. Potem zaczęłyśmy ćwiczyć robienie zdjęć sobie, przyjaciołom i ich znajomym. Latem wszystko zaczęło się składać do kupy.

Co dla was znaczy Cat-b?
Anja: Dosłownie to „Kategoria B", ale dla nas to nieoczywista uroda i nieodparty urok. Trzeba spojrzeć na to z dystansu, żeby w pełni docenić. Trzeba porządnie się temu przyjrzeć. Nazwa nawiązuje też do kotów.

Które miejsca w Kijowie są najlepsze do szukania modeli i modelek?
Anja: Dosłownie podziemie: stacje metra i kluby. Czasem spotykamy ich w supermarketach, pracują na kasie. Niektórych poznajemy przez kochanków czy siostry, czasem wysyłają nam zdjęcia z dopiskiem: „Chcę do was dołączyć, oto moje zdjęcia z wakacji w Egipcie w 2009 roku, ale nie zmieniłam się zbyt wiele". No i oczywiście w mediach społecznościowych.

Jak przełamujecie z nimi pierwsze lody?
Marija: Rzadko używam wizytówek, przeważnie proszę o ich profil w mediach społecznościowych. Gdy poznaję kogoś w głośnym miejscu, używam notatki z emotkami kwiatów, którą mam przygotowaną w telefonie.
Anja: A ja daję wizytówkę i uciekam, a potem wracam i mówię: „Chcę, żebyś do nas dołączyła" i pytam o imię i numer. Jeśli się zawstydzę albo akurat źle wyglądam, proszę kogoś innego, żeby zapytał w moim imieniu.

Co sprawia, że nie chcecie z kimś pracować?
Anja: Brak manier i lojalności są męczące i mogą sprawić, że sobie odpuszczamy. Lubimy ludzi, którzy żyją swoim życiem, lepią garnki, ganiają za motylami, uczą dzieci rysować, a potem nagle zgadzają się na udział w sesji. Nie czekają, aż Hitchcock przyjdzie i zaprosi ich do występu w nowym thrillerze.

Czy pozowanie jest dla waszych modeli hobby, czy zawodem?
Marija: To zależy. Niektórzy chcą być wszędzie na raz, nie chcą myśleć o tym na dłuższą metę. Po prostu to robią i lecą dalej. Inni mogą chcieć brać udział tylko w sesjach, które przydadzą im się do portfolio, albo odkładają pieniądze na studia i nie chcą pracować przy niekomercyjnych projektach. Większość z nich lubi ze sobą przebywać i dobrze się bawi, patrząc na gify z kotkami, które Anja wysyła w wiadomościach grupowych.
Anja: Przeważnie wysyłam ziewające koty, ale ostatnio naprawdę spodobał mi się gif z małpą jeżdżącą na psie.

Jaki modele mają ze sobą kontakt? Jaka panuje między nimi atmosfera: są rywalami czy rodziną?
Marija: Niektórzy się znali, niektórzy zaprzyjaźnili na planie. Rostok i Zalieskaja zaprzyjaźnili się dzięki ogromnej koszulce, w którą byli razem ubrani na testach.

Kto jest waszym ideałem urody, męskim i kobiecym? Może podajcie jakiś przykład z kina.
Anja: Alex ze „Złej krwi", Stuart z „Stuart. Spojrzenie w przeszłość" oraz Chet Baker są bardzo fajnymi kolesiami.
Marija: Możecie też zastanawiać się, którego z braci Phoenix wolimy. Odpowiedź brzmi: Joaquina.

Czy macie jakieś specjalne biznesowe zwyczaje?
Anja: Lubię organizować konferencje w trakcie nowiu księżyca i korzystać z niszczarki do dokumentów, gdy księżyc maleje po pełni.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Co sądzicie o dzisiejszym Kijowie?
Marija: Nadal mieszkamy i pracujemy w Kijowie, a krajobraz miasta zmienia się codziennie. Czasami przegapiam wejście do metra, bo w nocy zniknęło stoisko z kwiatami. Wszystko jest ważne. Przyciąga nas to, co w nieoczywisty sposób urocze. Potrzeba czasu, żeby przejść od tego, co oczywiste, do tego co ukryte. Mieszkamy tu od zawsze. Kijów jest piękny, ludzie też — a w końcu to z nimi pracujemy.

Co do tej pory okazało się najtrudniejsze?
Marija: Kiedyś przeczytałam, że jeśli chce się otworzyć bar, trzeba najpierw popracować za barem. A zanim założyłyśmy Cat-b, pracowałyśmy wspólnie tylko raz. Ale naprawdę nie mamy czym się chwalić. Nie założyłyśmy Cat-b ze znajomością wszystkich ogólnie przyjętych zasad, więc czasem mamy problemy z klientami. Z drugiej strony to także zaleta, bo nie boimy się i nie stwarzamy pozorów.

Ile osób z wami pracuje?
Anja:
Jest nas dwójka. Zasypiamy i budzimy się z myślą o agencji. Oprócz tego na wiele sposobów pomaga nam przyjaciel, Ihor Okuniev. To szkielet Cat-b. Do tego dochodzą ludzie zaprzyjaźnieni z agencją, którzy pomagają nam rozkwitnąć. Na przykład Symon Zabolotnyi, który przeprowadza z nami właśnie wywiad; Anton Belinskiy, który udostępnił nam przestrzeń do robienia testów i pomógł ze znajomościami; Roman i Yarema, którzy nakręcili nasz pierwszy filmik. Wiele innych osób robi zdjęcia, makijaże, dostarcza nam sprzęt i częstuje nas winem, obiadem oraz lukrecjowymi słodyczami.

Jakbyście zdefiniowały „różnorodność"?
Marija: Opieramy się na własnych preferencjach i zawsze znajdą się jakieś uprzedzenia, których nawet nie zauważamy na co dzień. Teraz pewne rzeczy są uważane za nietolerancyjne, a jutro będą uważane za szczyt różnorodności. I vice versa. Dla nas różnorodność to naturalny wynik tego, jak rozumujemy i pracujemy.

Ulubione projekty, które zrealizowałyście?
Anja: Pracowałyśmy ze znaczną częścią ukraińskiego środowiska, od Antona Belinskiyego po Drag and Drop i Mashę Revę. A także z ukraińskim wydaniem Vogue, Lady Gagą, AnOther i Another Man. Tak naprawdę po prostu kochamy sesje, za które modele dostają należne pieniądze i są dobrze traktowani, gdzie mogą znaleźć ciepło. Odrzucamy pokazy fryzjerskie, chociaż poza tym prawie nie odmawiamy. Częściej pozwalamy modelom i modelkom decydować za siebie. Doradzamy, a oni często podążają za tymi radami.

Co teraz macie w planach?
Marija: Dołączyć do biura bar i wypuścić linię koszulek na ramiączkach, wydzierganych przez mamę Anji.

cat-b.agency

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Symon Zabolotnyi