od nagości do burek

Wyzwolenie to nie możliwość pokazywania ciała, ale swobodny wybór ile zakrywamy, a ile odkrywamy.

tekst Wendy Syfret
|
14 Wrzesień 2016, 4:10pm

Fotografka Yumna Al-Arashi urodziła się w USA, obecnie mieszka w Bejrucie, a większość dorosłego życia spędziła, starając się zrozumieć, czym jest prawdziwa wolność i jak się ją nam przedstawia. Robi zdjęcia ciał — nagich, ubranych i zakrytych. Przy okazji przypadkiem stała się ekspertką w dziedzinie tego, jak działa na nas ich widok.

Chociaż robi zdjęcia całe życie, zamiast szkoły artystycznej wybrała studia stosunków międzynarodowych oraz politologii. Czuła, że potrzebowała tego, by zrozumieć świat, zanim spróbuje go uchwycić. Obecnie mieszka w Libanie, by podszlifować swój arabski przed wyjazdem do Afryki Północnej na rok. Jej poglądy i oczekiwania zmieniły się, gdy zaczęła patrzeć na świat z perspektywy innych ludzi. Porozmawialiśmy z nią o nauce wolności, a także o pozwalaniu ludziom zdecydować, co ona dla nich oznacza.

Czy możemy zacząć od omówienia twoich zdjęć kobiet z Jemenu? Zostały zrobione jakiś czas temu, ale dopiero niedawno zwrócono na nie uwagę w internecie. Są interesujące, bo pokazują spokój, który rzadko widać na zdjęciach z tego regionu.
Tak. Gdy wcześniej myślałam o Bliskim Wschodzie, tak jak większość osób, wyobrażałam sobie pustynię, piach, martwych ludzi i wszystkie rzeczy, które ciągle się powtarza — od wojny w Iraku, przez Afganistan po 11 września, aż po Syrię. Wciąż widzimy te same obrazy z państw targanych wojnami. Dlatego w swoich reportażach staram się unikać katastrofizmu, chcę pokazywać ludzi w ich naturalnym stanie. Nie interesują mnie konflikty, już wystarczająco wielu reporterów o tym donosi. Staram się pokazać osobistą część życia tych ludzi oraz kulturę. Historia z Jemenu jest zaskakująca, bo zdajemy sobie sprawę, że nie mieliśmy pojęcia, jak on wygląda.

Często, gdy ludzie próbują zaprezentować wrażliwy i rozważny portret jakiegoś miejsca, starają się wzbudzić współczucie, szczególnie w stosunku do kobiet. To grozi uproszczeniami i może umniejszać ludziom. Twoje zdjęcia są inne. Nie są też bezduszne, ale pokazani na nich ludzie po prostu żyją.
Tak, w tej serii tylko dwa zdjęcia są pozowane. Jedno z nich to przechylona kobieta na drodze, a drugie to mój autoportret. Przeważnie, gdy pokazuje się kobiety w Jemenie, siedzą na poboczu drogi, trzymają płaczące dzieci, albo ukrywają się w pokoju — kompletnie odseparowane od reszty społeczeństwa. Zawsze wyglądają jak ciemiężone.

Zrobiłaś te zdjęcia pod koniec 2013 roku, ale dopiero niedawno zaczęły krążyć w sieci. Jak myślisz, dlaczego?
Myślę, że wpłynęła na to obecna sytuacja społeczna, związana z dyskusją na temat kobiet, ucisku, ubrań itd. Ludzie zastanawiają się: kim jest wolna, wyzwolona kobieta i jak wygląda?

Gdy rozpoczęła się ta dyskusja, na zdjęcia zwrócono więcej uwagi. Wcześniej mówiono tylko „Wow, to piękne zdjęcia, są fajne", ale gdy zobaczyła je szersza widownia, zupełnie się to zmieniło.

W jaki sposób?
Mówią na przykład: „To nie są kobiety" albo „Nic nie widzę, tylko czarne ubrania. Tam nie ma żadnej kobiety". Ludzie nazywają mnie zwolenniczką ISIS, grożą gwałtem i śmiercią. Dostałam szalone maile z pogróżkami od ludzi, którzy opisywali, jak mnie zabiją, albo wysyłali screenshoty mojej okolicy z Google Maps.

W takich momentach człowiek zaczyna się zastanawiać: czym jest wolność? Czy tak bardzo interesuje cię ciemiężenie kobiety, ograniczanie jej praw i prawa do różnienia się od twojego kanonu piękna, że jesteś w stanie za to kogoś zabić? Zgwałcić? Gdzie przebiega granica między dobrem i złem?

Ciekawe, że ludzie uważają cię za zwolenniczkę ISIS, bo pokazujesz im te stroje i nie mówisz wprost: „To jest złe".
Nawet jeśli te kobiety są ciemiężone na taki czy inny sposób, to nie ma nic wspólnego z tym, jak są ubrane. Problem leży w innych kwestiach. Czy te kobiety są wykształcone? Czy mają prawo same wyjść z domu? Czy mogą decydować, z kim chcą się związać? Czy są w swoim społeczeństwie wolne? Czy mogą głosować w wyborach? Wszystkie te pytania nie mają nic wspólnego z ich wyglądem.

Ale dyskusja zawsze sprowadza się do tego.
Po rozmowach z wieloma kobietami, które ubierają się w ten sposób, do człowieka dociera, że to ich sposób na powiedzenie: nie będziecie mnie oceniać na podstawie powierzchowności. To naprawdę mocne, możliwość całkowitego wymazania swojego wyglądu — coś pięknego. Myślę, że częściej powinno się z tego korzystać.

Szczególnie w czasach, w których na Zachodzie większość dyskusji na temat wolności zrównuje ją z nagością.
Ta idea nie powinna się opierać wyłącznie na założeniu: „Mogę się rozebrać i robić nagie zdjęcia, więc jestem wolna". To powinno być także: „Mogę się zakryć od stóp do głów i jestem równie wolna, jak ty".

Takich wyborów dokonują kobiety. Oczywiście w pewnych sytuacjach mężczyźni zmuszają je do zakrywania ciała, ale przeważnie to ich własny wybór.

Czy po tych zdjęciach i otworzeniu się na ich doświadczenia, zmieniłaś swoje własne poglądy na temat tego, co jest wyzwalające i wolne, a co dominujące i opresyjne?
Oczywiście. Dorastałam w USA i myślałam, że jeśli mogę gdzieś nosić króciutkie szorty, to znaczy, że jestem bardziej „wolna". Wpojono mi to, ale dzięki podróżom i spotkaniom z tymi kobietami, zrozumiałam, że nie musiałam się do tego zmuszać. Nauczyłam się tego z wiekiem i doświadczeniem, na tym polega urok życia, prawda? Dorastasz, uczysz się, poznajesz różnych ludzi — to otwiera ci oczy.

Dużo mówisz o Jemenie. Jednak te problemy pokazujesz także w innej serii zdjęć, z nagimi kobietami.
Tak, to dynamika, do której staram się odnieść. Próbuję pokazać, że te rzeczy mogą współistnieć. Nie staję ani po jednej, ani po drugiej stronie, popieram prawo kobiet do robienia tego, co chcą.

Zrównujemy siłę i wyzwolenie z wyglądem zewnętrznym. Gdy przestaniemy to robić, wtedy będziemy mogli się zastanowić, co naprawdę znaczy wolność i wszystkie inne określenia. Czas, żebyśmy przestali uważać równouprawnienie i wolność za możliwość wykorzystania naszych ciał i seksualności na jakikolwiek sposób. Nie interesuje mnie to.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

@yumnaaa

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Zdjęcia: Yumna Al-Arashi

Tagged:
Liban
Kultura
Jemen
nagość
wolność
Bejrůt
hidžáby
yumna al-arashi
burki