szalone rave’y na krańcu świata

Jak bawią się dzieciaki z Nowej Zelandii?

tekst i-D Staff
|
29 Kwiecień 2016, 11:02am

Imprezowi koneserzy zapytani o najlepsze imprezy na świecie są jednomyślni. Nowy Jork i Berlin to powszechni faworyci, Australia cieszy się mniejszym uznaniem, ze względu na politykę zamykania klubów, zanim większość imprezowiczów w ogóle do nich dotrze. A co z Nową Zelandią? Okazuje się, że w Welligton da się nieźle poszaleć.

W Welly wszyscy się znają, wie to każdy okoliczny dzieciak. Przysięgają także, że to najlepsze miasto w Nowej Zelandii. Być może mają rację. W najbardziej wysuniętej na południe światowej stolicy wykształciło się niesamowite nocne życie.

Załoga Olly'ego De Salisa organizuje szalone rave'y w domach, na parkingach, a nawet łodziach. Zaczęło się skromnie, od domówek. Teraz wygląda to trochę inaczej: parę tygodni temu ponad tysiąc osób pojawiło się na podziemnym parkingu o tak niskim suficie, że musieli przykucać. Impreza na łodzi również była przepełniona chętnymi do posłuchania najfajniejszych okolicznych didżejów, raperów i wokalistów — wszyscy poniżej 25 roku życia. Dla tych, którzy nie mieli okazji tam być, przedstawiamy fotorelację zza oceanu. 

Kredyty


Zdjęcia Undercover Kiwi @undercoverkiwi

Tagged:
rave
Wellington
Kultura
imprezy
nowa zelandia
kluby
nocne życie
ravey