powstanie sequel „wrednych dziewczyn”?

Lindsay Lohan, nasz ulubiony rudzielec, wskrzesił rozmowy o kontynuacji „Wrednych dziewczyn”, a my zastanawiamy się, co słychać u Cady po 13 latach.

tekst Oliver Lunn
|
26 Styczeń 2017, 12:45pm

W zeszłym miesiącu Lindsay Lohan oznajmiła , że chce zrobić sequel „Wrednych dziewczyn". „Bardzo się staram, aby powstała druga część filmu", mówi rozpromieniona od ucha do ucha. „Napisałam już treatment, potrzebuję tylko odpowiedzi". I w tym problem. Odpowiedź od scenarzystki Tiny Fey oraz reszty ekipy zaangażowanej w film z 2004 roku nie nadchodzi. Jest cicho jak makiem zasiał.

„Wiem, że Tina Fey, Lorne Michaels i cała wytwórnia Paramount są bardzo zajęci", kontynuuje, „ale będę nalegać, dopóki tego nie zrobimy".

Z pewnością w tym przypadku „bardzo zajęci" oznacza „unikają moich telefonów". Oczywiście LiLo bardzo publicznie przymuszała ich na swoim Instagramie (zanim usunęła wszystkie posty ze swojego konta). Swoje zdjęcie #tbt z obsadą filmu podpisała „Tęsknię za wami… Może sequel?"

Było w tym coś bardzo niezręcznego, jak w oświadczynach na meczu puszczonych na wielkich ekranach, na które tłum i wybranka serca wzruszają ramionami. Być może Lohan myślała, że Tina Fey i spółka ulegną pod presją fanów kibicujących jej w komentarzach. Jednak nie. Z jakiegoś powodu to się nie stało. Może przyczyniły się do tego dobrze udokumentowane wybryki Lohan na planie; plotka, że Fey pracuje nad drugą częścią bez udział Lindsay lub fakt, że jej kariera dużo bardziej potrzebuje tego ratunku.

Jak w ogóle wyglądałaby druga część „Wrednych dziewczyn" po 13 latach?

Na początku wspomnijmy o oczywistym problemie, o którym nikt nie mówi: o sequelu z 2011 roku, który istnieje. „Wredne dziewczyny 2" szczyci się dosyć mylącym sloganem „Plastiki wróciły", chociaż żadna z nich tak naprawdę nie powróciła. Film został zrobiony siedem lat po oryginale, scenariusz napisał ktoś, kto nie jest Tiną Fey i nie pojawił się nikt z oryginalnej obsady (z wyjątkiem dyrektora szkoły).

Może i czcionka była taka sama i North Shore High School też się nie zmieniło. Do tego dochodzi narracja nastolatki zaczynającej przygodę w nowym liceum, w którym rządzą wredne dziewczyny, ale twórcy nikogo tym nie nabrali. We dwójce brakuje inteligentnych dialogów Fey o szkolnych plemionach. W skrócie jest tania, bez polotu i nie taka wdechowa. „Słabo zawoalowany, niskobudżetowy remake hitu z 2004 roku", tak swojego czasu o filmie napisało Entertainment Weekly. Nic dziwnego, że wszyscy udają, jakby nie istniał.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Mimo że w drugiej części gang nazywa się tak samo, to nikt nie wspomniał o Cady Heron czy Reginie George — okrutnej królowej Plastików. Zakładamy, że desperacko pragnąca powrócić Lohan w sequelu powtórzy swoją rolę Cady — tej nowej, wkraczającej w świat pełen dwulicowej wredności i podstępności.

Prawda jest taka, że mamy rok 2017, a Cady Heron jest 13 lat starsza i nie jest już tą nową. Tamta historia dawno się skończyła, co oznacza, że nie będzie to film o wrednych dziewczynach z liceum ani o stołówkowych plemionach: pakerach, Azjatach-kujonach, dziewczynach, które zajadają swoje uczucia i tych, które nie jedzą nic. To nawet nie będzie film o wrednych dziewczynach. Lohan ma 30 lat i tego nawet jej historia, a właściwie treatment, nie sprzedadzą. Trzeba by pomyśleć nad nowym tytułem, co?

W 2014 roku aktorka napomknęła o kierunku, jaki chce obrać dla filmu. „Któregoś dnia spotkałam się z Tiną Fey i powiedziałam, że powinnyśmy zrobić kolejne 'Wredne dziewczyny', tak jakby starszą wersję, gdzie bohaterki są gospodyniami domowymi i wszystkie kłamią. To będzie bardzo zabawne, będę napastować Tinę, żeby to napisała".

Możecie to sobie wyobrazić. Regina George zamienia się w swoją matkę, którą w oryginale grała Amy Poehler, z rozszczekanym pieskiem wepchniętym do torebki. Plastiki, których czasy chwały minęły to plotkujące kury domowe, które coraz głębiej wbijają sobie nawzajem nóż w plecy, we środy noszą różowy, a dla Gretchen wszystko jest wdechowe. W tym samym czasie Cady Heron zostaje zaproszona na spotkanie klasowe po latach, zakochuje się w żonatym mężczyźnie, znów zostaje wplątana w jakąś aferę, a na sam koniec wynosi się ponad to. Powracają pokój i harmonia. Lohan na szczycie.

Fey nie zostawiła takich wskazówek w pierwszej części filmu. W rzeczywistości drogi bohaterek się rozeszły. Plastiki zostały rozwiązane, Regina dołączyła do drużyny lacrosse, Gretchen jest w grupie „fajnych Azjatów", a Cady zadeklarowała się jako „normalna". Spory się ucichły, dramat się skończył. Regina George i Cady Heron pewnie nigdy się już nie spotkają, bo ich życia obrały inne ścieżki. W końcu z iloma „przyjaciółmi" z liceum utrzymujecie kontakt?

Wizja Lohan — te same żarty, te same kwestie i postaci 3 jest jeszcze dziwniejsza niż jej wymarzona obsada. Oprócz Rachel McAdams chciałaby, żeby udział wzięli „Jamie Lee Curtis oraz Jimmy Fallon". Curtis zagrała z nią w „Zakręconym piątku", więc ma to trochę sensu, ale Jimmy Fallon? Dlaczego u licha Jimmy Fallon? Może będzie starszą wersją Aarona Samuelsa?

Ostatecznie ten sequel mógłby stać się kołem napędowym w karierze Lohan. Ma prosty pomysł: najlepszym sposobem na wskrzeszenie kariery jest pomoc tych, którzy pomogli ją stworzyć. Ale na razie, jeśli chce nakręcić swoją wersję „Wrednych dziewczyn 2" (a może „Wrednych kobiet", jak już przemyśli tytuł) to będzie musiała zrobić to sama. Brzmi to jak coś, o czym już myślała: „Chcę założyć moją własną wytwórnię filmowa, moją własną markę". Bądźcie czujni, może wkrótce pojawi się zbiórka funduszy na Kickstarterze. Przewidujemy sukces na 100%.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Oliver Lunn

Tagged:
lindsay lohan
Tina Fey
Kultura
wredne dziewczyny