od nienawiści do miłości: fotografka alice joiner opowiada o swoim podejściu do własnego wyglądu

„Gdy czujesz się dobrze w środku, odnajdziesz równowagę. To nie ma nic wspólnego z wagą, ubraniami i wyglądem”.

|
lip 3 2017, 7:36am

For the majority of her life, British photographer Alice Joiner never felt beautiful. After years of starving herself and abusing her body she entered into recovery. During this period she began photographing herself and the world around her, and eventually her perception of beauty began to change. Here, she shares her story.

Przez większość swojego życia brytyjska fotografka Alice Joiner nigdy nie czuła się piękna. Po latach głodzenia się i maltretowania swojego ciała, poszła do ośrodka, by się leczyć. W tym czasie zaczęła fotografować siebie i otaczający ją świat. W ten sposób w końcu zaczął zmieniać się jej sposób postrzegania piękna. Alice dzieli się z nami swoją historią.

„Przez większość swojego życia, aż do terapii, czułam się bardzo niekomfortowo ze swoim ciałem, byłam zdezorientowana. Nigdy nie czułam się piękna. Zaburzenia odżywiania są przeważnie wynikiem stłumionej traumy. Moja nieumiejętność radzenia sobie z doświadczeniami doprowadziła do obsesji i atakowania samej siebie fizycznie i emocjonalnie. Na skutek tej traumy głodziłam się i maltretowałam swoje ciało na wiele destrukcyjnych sposobów. Wszystko dlatego, że czułam iż nie jestem dość dobra ani piękna.

Postanowiłam wziąć do ręki aparat, żeby pogodzić się ze sobą i zrozumieć, przez co przechodziłam. Wydawałam się sobie zupełnie obca. Przez obiektyw uczyłam się, że miałam światu coś więcej do zaoferowania, niż sam wygląd.

Autoportret był moim tajemnym środkiem wyrazu, z którego korzystałam. Nie potrzebowałam widowni, ale własnej akceptacji. Zdjęcia dawały mi poczucie spełnienia, gdy nie miałam niczego więcej, co mogłabym sobie dać. Nauczyłam się dzięki nim, że naprawdę jestem piękna, nawet jeśli w mojej chorobie nie chodziło tylko o piękno i szczupłość. Znalazłam swoje piękno gdzie indziej.

Fotografia dała mi szansę na zobaczenie siebie w innym świetle. Za każdym razem, gdy brałam aparat do ręki, miałam szansę zacząć od nowa. Mogłam tworzyć nowe obrazy, które pokazywały, jak się wtedy czułam. Nadal tak jest, po dziś dzień.

Z fotografii zrodziło się nagłe docenienie miłości i światła w moim życiu. W pewnym momencie moje prace nie były już wyłącznie mroczne. Wkroczyło do nich odważne, kojące światło. Fotografowałam ludzi wokół mnie. Teraz widzę, że właśnie przez nich uwieczniałam to światło w moim życiu. Światło, które widzimy w innych zawsze jest odbiciem światła, które mamy w sobie. Piękno, które w tym odnalazłam, było potężniejsze niż jakiekolwiek pragnienie wyglądania w określony sposób. Dzięki temu poczułam się piękniejsza niż kiedykolwiek.

Najpiękniejsi ludzie w moim życiu tryskają poczuciem wolności i samoakceptacji. Dzięki fotografii odnalazłam tę wolność również w sobie. Tym jest dla mnie piękno: prawdziwym wyzwoleniem od ego i nienawiści do siebie. To przebywanie z ludźmi, których kochasz. Pomaganie innym, ale przede wszystkim miłosierdzie do siebie i tych wokół ciebie. Jeśli chcesz czuć się piękniej, zostań lepszym człowiekiem.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Ludziom wokół wydasz się najpiękniejsza, gdy poczujesz harmonię i miłość w swoim wnętrzu. Twoja energia przyciągnie właściwych ludzi, miejsca i doświadczenia poprzez dobre samopoczucie i pozytywne wibracje. Zainwestujcie w spędzanie czasu z ludźmi, którzy was pielęgnują i ciągną do góry. Gdy czujesz się dobrze w środku, odnajdziesz równowagę. To nie ma nic wspólnego z wagą, ubraniami i wyglądem.

Nauczyła mnie tego fotografia. To nie ma nic wspólnego z tym, czy ktoś jest miły dla oka z estetycznego punktu widzenia. Chodzi o uchwycenie ich komfortu lub dyskomfortu przed obiektywem, mojej relacji z nimi oraz ostatecznie mojej relacji ze sobą. Ludzką rzeczą jest dostrzeganie cząstek siebie w innych, a fotografia pozwala mi to udokumentować.

Gdy czułam się najbrzydsza, byłam bardzo nieszczęśliwa, źle się czułam, skupiałam się na nienawiści do siebie i krzywdzeniu siebie każdego dnia. W wyniku tego przyciągałam negatywne i krzywdzące doświadczenia oraz ludzi - wszystko przez to, w co wierzyłam. Cieszę się, że dziś mogę stwierdzić: moja samoocena i wartość nie mają nic wspólnego z tym, jak inni oceniają moją urodę". 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst i zdjęcia: Alice Joiner