Reklama

relacja z krainy wiecznego lata

Projekt „The Last Days of Summer” to kolekcja mglistych, złocistych marzeń, zapisanych podczas podróży po Australii, Włoszech, Francji i Brazylii.

tekst Briony Wright
|
25 Lipiec 2017, 6:50am

Akila Berjaoui to urodzona w Australii poszukiwaczka słońca, która umie uchwycić na zdjęciach idylliczny charakter wakacji. Jej nowa książka „The Last Days of Summer" to kolekcja mglistych, złocistych marzeń, zapisanych podczas jej podróży po Australii, Włoszech, Francji i Brazylii. Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną przez innych uznanych i utalentowanych twórców pokroju Slima Aaronsa lub Claude'a Noriego, obiektyw Akili skupia się na pięknych ludziach w zachwycającym otoczeniu, ale jej dziewczęce spojrzenie dodaje wrażenia bliskiej więzi między modelami. Choć jest zajęta przygotowaniami do przyszłorocznej premiery książki, udało nam się z nią spotkać, by porozmawiać o błogim życiu wędrowca i fotografowaniu wiecznego lata.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Gratulujemy książki! Patrząc na te zdjęcia, trudno stwierdzić, gdzie zostały zrobione. Są światowe.
Kocham Australię, to mój dom i miejsce, do którego lubię powracać, ale jest tak okropnie daleko od wszystkiego! Mam obsesję na punkcie wakacji i plaż; czuję silne przyciąganie ze strony tych miejsc.

Wiem, że działasz w świecie wydawniczym, ale to twoja pierwsza książka. Dlaczego akurat te zdjęcia?
W ostatnie wakacje byłam w Europie, fotografowałam wiele różnych miejsc. Wybrałam ulubione ujęcia i wysłałam cały złożony z nich plik do wydawnictwa, z którym podpisałam kontrakt rok wcześniej. Podobało im się to, co zobaczyli, więc wymienialiśmy maile, aż powstała z tego książka, z której jestem tak bardzo dumna.

Twoje zdjęcia oscylują między malowniczymi ujęciami, odległymi fotografiami pozornie niczego nie podejrzewających modeli oraz bardziej klasycznymi portretami. To ciekawe podejście - co chciałaś w ten sposób pokazać?
Szczerze mówiąc, nie myślałam o tym zbyt dużo. Instynktownie wybieram pewne tematy. Jestem dziewczyną z plaży i myślę że przemawia do mnie naturalna estetyka tego, co piękne i niewymuszone. Robienie zdjęć na wybrzeżu jest dla mnie bardzo proste. Pod tym względem lubię nagość, oglądanie ludzi nago w ich naturalnym środowisku.

To zdecydowanie cecha twoich prac.
Ludzie w dzisiejszych czasach bardziej akceptują nagość w Europie niż w Australii. Kiedyś było inaczej, nie mieliśmy tam z tym problemu - zdjęcia Renniego Ellisa pokazują, że naturalne było siedzenie na plaży bez ubrań. To postrzegane było jako australijski sposób spędzania czasu. Właśnie przy tych zdjęciach rozwinęłam w sobie podobne podejście. Naprawdę zależało mi, by uchwycić prawdziwą esencję plaży i dobrej zabawy.

Czy selekcjonowałaś modeli do zdjęć?
Raczej nie, to głównie ludzie poznani podczas podróży, piękne kobiety z którymi nawiązałam cudowne znajomości. Potem pracowałam też z wieloma z nich nad innymi projektami.

To brzmi jak dobry sposób na życie. Odnalazłaś swoje marzenia, czy może raczej to marzenia znalazły ciebie?
Ha, nie jestem pewna, ale kocham to tak czy inaczej. Mam możliwość poznania tylu nowych miejsc i twarzy, pracowania z naprawdę kreatywnymi osobami...niesamowite. Kocham to, że podczas sesji jestem w stanie nawiązać bliski kontakt z modelami - zazwyczaj jest między nami dosyć intymnie, ale zawsze staram się upewnić, że czują się w pełni komfortowo przed moim obiektywem. To dla mnie najważniejsze.

@akila_berjaoui

Możesz kupić książkę Akili tutaj.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Briony Wright
Zdjęcia: Akila Berjaoui