jak zorganizować dobrą imprezę?

10 złotych rad klubowej ekspertki.

tekst Hannah TW
|
sie 19 2016, 2:51pm

Foto: Olivia Ford

W 2013 roku Hannah TW razem z przyjaciółmi założyła własny cykl imprez pt. Local. W ten sposób wprowadziła powiew świeżości do Brixton, dzielnicy Londynu. Stworzyła prywatną, ewoluującą balangę, organizowaną w różnych miejscach, od restauracji po ukryte magazyny pod mostami kolejowymi. Złote dni clubbingu jeszcze się nie skończyły — wręcz przeciwnie! Wy też macie szansę, by udowodnić, że dopiero się rozkręcamy. Oto 10 rad od Hanny.

1. Nie rzucaj pracy.
Jeśli masz taką możliwość, nie stawiaj tylko na clubbing — jako główne źródło dochodu wybierz swoją regularną pracę na etat (chyba że jesteś freelancerem). Imprezy powinny być tylko dodatkiem. Dzięki temu jest przyjemniej, a jeśli wieczorem nikt nie przyjdzie — nie będzie tragedii. Nie będziecie musieli prawić kazań znajomym i zawlekać ich siłą na wasze eventy. Stwórzcie coś niezwykłego, a sami chętnie przyjdą. Zorganizowałam Local, gdy pracowałam jako asystentka w wytwórni muzycznej. Zaczęło mnie nudzić pisanie niekończących się materiałów prasowych. Nigdy nie polegałam na „nocnej zmianie" jako stałym źródle dochodu. Zamiast tego ja i moi przyjaciele inwestowaliśmy zarobione w ten sposób pieniądze w cykl i od czasu do czasu wypłacaliśmy sobie kwotę, która starczała na adidasy. Myślę, że ludzie wyczuwają różnicę, gdy na imprezie nie ma ciśnienia, by odnieść komercyjny sukces, a kładzie się nacisk jedynie na dobrą zabawę. Można podejmować ryzyko i zatrudniać ludzi, których chce się usłyszeć, a nie tych najbardziej dochodowych.

2. Znajdź niszę na rynku.
Kilka lat temu stwierdziłam, że w mojej okolicy nie było zbyt wielu miejsc, które grały taką muzykę, jaką lubię. Ciągle jeździłam ze znajomymi z Brixton na wschód Londynu. To wydawało się głupie, bo na miejscu było tyle miejscówek oraz naszych ulubionych DJ-ów i producentów (Actress, Micachu, Oneman, Bankhead i inni). Cykl Local zrodził się, by to zmienić.

Zdjęcie: Olivia Ford

3. Miejsce to podstawa. Zacznijcie od czegoś małego.
To ważna kwestia. Zawsze zaczynajcie skromnie. Jeśli stworzycie coś naprawdę zajebistego i nieszablonowego, ze świetną muzyką, dla was i waszych przyjaciół, to się rozprzestrzeni i przyjdzie więcej osób. To nie jest takie skomplikowane. Jeśli ustawia się kolejka, to znaczy, że coś wam wyszło. Zaczęliśmy od małej piwnicy w Tulse Hill (RIP Club 43), gdzie chyba co miesiąc zmieniał się menedżer, pracownicy zapominali nabijać transakcje na terminalu i ciągle kończył się alkohol — wszyscy musieli pić ciepłego, ciemnego Guinnessa. Potem przenieśliśmy się do szemranej miejscówki pod mostem kolejowym w Loughborough Junction, którą prowadzili dość... emocjonalni ludzie. Potem niezły, kongijski klub nocny. Przenosiliśmy się do większych miejsc tylko, gdy naprawdę była taka potrzeba. Niestety wiele z nich zamknięto. W Brixton działa sporo rave'owych miejscówek (Jamm, Phonox, Dogstar, Hootenannys), ale mniej niedużych, prostych lokali, które były świetne. To dzieje się w całym Londynie i jest dość smutne.

4. Ciąg dalszy o miejscówkach: rozkład.
Często o tym myślę na imprezach. Wiele nowych klubów w Londynie wygląda jak piwnice hoteli. To wielkie pomieszczenia, w których od razu widzisz wszystko, zamiast odkrywać zakątki i wpadać na ludzi. W takich miejscach od razu czuje się skrępowana. Lubię kluby z zaułkami i zakątkami, w których można unikać kretynów albo z nimi flirtować itd. W klubie spędzasz od 2 do 5 godzin, więc w międzyczasie potrzeba małych urozmaiceń, którymi przepleciesz ten czas, jak np. wyjście na papierosa, plotkowanie w toalecie, tańczenie, stanie w kolejce do baru, szukanie znajomych. Dzięki tym wszystkim zajęciom nie nudzi nam się na imprezie.

Zdjęcie: Olivia Ford

5. Taniec bez skrępowania.
Dla mnie właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Żeby ludzie potańczyli i zatracili się w muzyce. Tu w grę wchodzi wasz repertuar. Zatrudniajcie ludzi, których gustowi ufacie, za których występ sami byście zapłacili. I tak dochodzimy do punktu o DJ-ach.

6. Grajcie dobrą muzykę, to chyba oczywiste?
Zatrudniajcie znanych i mniej znanych DJ-ów, wspierajcie tych początkujących. Jeśli ktoś zrobi wam przysługę, nie zapominajcie o tym. Od czasu do czasu zapraszajcie bardzo znanych ludzi, by zagrali z błogosławieństwem swojego bookera, ale nie umieszczajcie ich nazwiska na ulotkach. To wiele mówi o waszym przekonaniu do powodzenia imprezy i do samych imprezowiczów. W ten sposób nie będziecie wykorzystywać ich nazwiska, żeby zarobić, a jednocześnie nie wkurzycie innych promotorów i nie będziecie musieli błagać bookerów, żeby pozwolili zagrać swoim podopiecznym. Bądźcie odważni i ufajcie swojemu gustowi. Ryzykujcie, jeśli możecie sobie na to pozwolić. Czasem DJ-e, których zatrudnialiśmy, przyprowadzali znajomych, którzy chwytali za mikrofony — jak Toddla T i Shola Ama, czy Oneman z Nyke.

Zdjęcie: Tyrone Lebon

7. Nie zatrudniajcie samych kolesi.
Serio, błagam, nie róbcie tego. Wieje nudą tak bardzo, że nawet nie da się tego opisać!

8. Nie bombardujcie ludzi reklamami. Korzystajcie z mediów społecznościowych rozważnie.
Przekaz ustny spopularyzuje twoje imprezy i zbuduje społeczność ludzi o podobnych poglądach. Wystarczy cierpliwość. Jeśli zaczniecie się reklamować, wszystko sprowadzi się do nazwisk w line-upie. Oczywiście, jeśli jesteście oficjalnymi promotorami, to reklamowanie ma sens. Na naszym Instagramie zamieszczamy różne posty, nie tylko o imprezach, ale także o miejscowej polityce, historii i rzeczach, które nas martwią. Dzięki temu obserwujący mogą zobaczyć, kim jesteśmy. Nie robimy niczego, poza proszeniem znajomych o zrobienie ulotki i zapraszaniem znajomych na wydarzenie na Facebooku. Mamy nadzieję, że oni z kolei zaproszą swoich znajomych, bo chcą się z nimi bawić. Jak do tej pory ta strategia nieźle się sprawdzała. Jeśli na waszą imprezę na południu Londynu przyjeżdżają ludzie ze wschodniej części miasta, to oznaka sukcesu. Powstaje barwna mieszanka ludzi, a nie tylko te same ekipy w tych samych miejscach. Zawsze miło jest zobaczyć ludzi poza ich środowiskiem, to dodaje ciekawego napięcia.

Zdjęcie: Tyrone Lebon 

9. Bądźcie mili, stwórzcie bezpieczną przestrzeń.
Zawsze staramy się oddać zgubione rzeczy właścicielom i odpowiadać na wiadomości dotyczące dokładnego harmonogramu. Nie mamy dress code'u, więc nikt nie musi się obawiać, że nie wejdzie. Może ten palant z Bloc trochę naruszył tę bezpieczną przestrzeń, ale dla mnie ważne, żeby każdy mógł się dobrze bawić, bez zadym i napastliwego dręczenia. Amen.

10. Zatrudnijcie świetnego bramkarza i dobrze mu płaćcie.
Nie chcecie spędzać całej nocy, ogarniając listę gości albo dostawać ataku paniki, bo ktoś-tam-skądś-tam nie może wejść. Przeważnie tak się denerwuję na własnych imprezach, że przez pierwsze dwie godziny ciężko mi się dobrze bawić przez stres. Potem coś się zmienia, odprężam się. Rozglądam się i myślę sobie: „Tak, udało się!".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zdjęcie: Olivia Ford

Przy okazji: godne polecenia cykle londyńskich imprez:

World Unknown
Loverboy
Black Atlantic
PDA
Swing Ting
Siren
Body Hammer
Horse Meat Disco

@hannahteedub
@localbrixton

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah TW
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska