poznajcie projektantkę kostiumów niani fran

Zaglądamy za kulisy serialu „Pomoc Domowa” i rozmawiamy z Brendą Cooper, odpowiedzialną za dekadę nieprzyzwoicie dobrych stylówek.

|
kwi 13 2017, 6:30am

Zanim Carrie Bradshaw zademonstrowała swoją niesamowitą zdolność do ubierania się w same najdroższe markowe ciuchy, zarabiając średnią krajową, Fran Fine pokazywała, że nawet budżet niani pozwala na noszenie Moschino. Chociaż znamy jej zdolności do sprytnego lawirowania wśród wieszaków podczas przecen, to jej największą sekretną bronią była Brenda Cooper. Projektantka, mogąca pochwalić się zdobyciem nagrody Emmy, była odpowiedzialna za setki słynnych stylizacji, obecnie zalewających wasze Instagramy.

Cooper poznała Fran Drescher, pracując przy innym serialu. Szybko się zaprzyjaźniły i przyszła panna Fine obiecała, że jeśli kiedykolwiek dostanie własną przyczepę dla gwiazdy, to młoda stylistka będzie u jej boku. Rok później powstała „Pomoc domowa", a Drescher dotrzymała obietnicy. Przez sześć sezonów serialu dwójka tworzyła dziedzictwo stylu, nadal zdobywające nowych fanów. Niania przywdziewała świeże sztuki od projektantów i marek takich jak Marc Jacobs, Azzedine Alaia, Todd Oldham, Anna Sui i Dolce & Gabbana. Serial zapisał się na kartach popkulturowej historii, jako reprezentacja dekady pełna kolorów i najlepszych trendów. Rozmawiamy z Cooper, by dowiedzieć się jak powstały nasze ulubione stylizacje i by zrozumieć system leżący u podstaw jej popisowej formuły na najbardziej stylową nianię.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Linia pomiędzy Fran Fine a Fran Drescher była z założenia rozmyta. Czy wizualna prezencja niani powstała na podstawie stylu aktorki?
Szczerze, to wcale tak nie było. Po raz pierwszy pracowałam oficjalnie jako projektantka właśnie z Fran, miałyśmy wspaniałą relację i pozwalała mi robić to, co chciałam, co jest dosyć rzadkie. Dała mi wolną rękę, a ja od początku wiedziałam, że chcę stworzyć mocny styl. I chyba mi się udało.

Zdecydowanie tak. Skąd czerpałaś inspirację?
Pracuję bardzo organicznie i intuicyjnie. Kocham modę, Fran kocha modę, kochamy styl, więc wszystko ewoluowało bez nadmiernego zastanawiania się. Na przykład miałam ubranie, jakie wpadło mi w ręce przy okazji pokazu, przy którym pracowałam, kamizelkę Moschino. Popatrzyłam na nią i pomyślałam, to jest właśnie coś, co chcę zrobić. Kocham kolory i odwagę, a ta kamizelka zainspirowała wszystko w serialu. Była seksowna, krzykliwa i pasowała do mojego planu, by zrobić coś nowatorskiego, ale utrzymać to w dobrym stylu.

„To była kopia bardzo drogiej sukienki od Hervé Léger. Kosztowała około 10 tysięcy dolarów, o ile dobrze pamiętam. Na początku mi ją pożyczyli, ale później potrzebowałam jej jeszcze raz parę miesięcy później na inny plan i nie mogłam jej zdobyć, więc zrobiłam kopię. Użyłam neoprenu (który nie był jeszcze wtedy często stosowany), by uzyskać efekt elastyczności sukienki Hervé Léger", wyjaśnia Brenda Cooper.

Bardzo dobrze pamiętam tę kamizelkę. Pamiętam zdjęcie Fran zestawione z Kate Moss czy Lindą Evangelista, mającymi na sobie takie same stylizacje. Byłaś mocno zaangażowana w branży mody w latach 90.?
Muszę odpowiedzieć szczerze: w tamtym okresie nie obserwowałam tej sceny. Po prostu wiem, co lubię i robię to, co lubię. Pracując przy serialu w Beverly Hills, miałam niezły budżet, więc wybierałam się na zakupy i kupowałam niesamowite ciuchy. Nigdy za to nie czerpałam stylu od kogoś. Wtedy w moim mniemaniu ludzie nie podchodzili do mody i stylu w tak ważny sposób, na jaki zasługiwały. Myślałam sobie: no cóż, mam tę robotę, chcę coś w niej pokazać. Pokażę, że moda i styl, to coś ważnego i mogą wywrzeć spory efekt.

Pewne marki, które często się pojawiały w odcinkach — Dolce & Gabbana, Moschino, Anna Sui — pracowałaś bezpośrednio z projektantami?
Uwielbiałam jednego projektanta, Todda Oldhama. Todd mnie inspirował, blisko z nim współpracowałam i pożyczał nam rzeczy. Jednak większość czasu spędziłam na jeżdżeniu po Beverly Hills i kupowaniu tych wszystkich perełek. W tamtych czasach było trochę inaczej: telewizja działała tak szybko, że potrzebowałam ubrań na już. Tworzyłam jakieś 70 stylizacji tygodniowo. Byłam odpowiedzialna za zwariowane stylizacje Fran, ale oprócz tego ubierałam całą resztę ekipy. W takiej sytuacji nie ma czasu na kontaktowanie się z projektantami. Zwykle chodziłam po wszystkich domach towarowych i myszkowałam między wieszakami. Dolce & Gabbana miało wtedy tak wiele życia, wszystkie ubrania miały owocowe wzory, tak wiele koloru i zabawy. Ich ubrania tworzyły odważną i trochę bezczelną stylową prezentację i dodawały jej humoru.

Brzmi jak praca marzeń. Zdobyłaś nagrodę Emmy za ten serial, ale wygląda na to, że kult fanów rozkwitł jeszcze bardziej w internecie. Co myślisz o nowej fali zainteresowania?
To wspaniałe! Gdy tworzyłam serial, chciałam przekroczyć barierę czasu. Teraz, gdy moje życie i kariera poszły do przodu i wychowałam dzieci, część mnie nie zwracała bardzo na to uwagi. Powróciłam do przeszłości jakoś rok temu. Moją pasją jest moda, tworzenie stylizacji i niezapomnianych połączeń z poczuciem humoru. Uwielbiam wszystkie dziewczynki i nastolatki, które kochają ten serial. Nadal przychodzą do mnie przyjaciółki i proszą, żebym ubrała je jak nianię. To bardzo wzruszające i serdeczne. Czytam w internecie opowieści ludzi o tym, jak serial, jej styl i odwaga pomogły im w trudnych momentach. Dla mnie to jest po prostu... wow! Ludzie mówią, że ubiór to tylko kwestia powierzchowna, ale moim zdaniem ma dużą moc. Może ogromnie wpłynąć na to, jak się czujemy, zachowujemy i jak jesteśmy postrzegane.

Masz ulubioną stylizację, która twoim zdaniem jest kwintesencją Fran?
Jasne, istniał na nią specjalny wzór. Wzór Fran Fine. Ołówkowa czarna spódnica, czarny golf, czarne zamszowe szpilki na wysokim obcasie i do tego kamizelka. Kamizelki były ogromne, nadal mam ich sporo u siebie. Zawsze mówię, że Fran i ja byłyśmy stylową drużyną prosto z nieba. Pracowałam z nią w każde środowe popołudnie, sterty ubrań na wieszakach czekały na przymierzenie. Łączyłam ciuchy w zestawy, brałam rękaw stąd i dodawałam tam, dopasowywałam rzeczy. Żadna część garderoby nie pojawiła się w serialu bez uprzedniego wprowadzenia zmian czy ozdobienia. To była grupowa praca, Fran mi ufała, więc było przyjemnie i swobodnie. To była po prostu najfajniejsza robota na świecie!

Przeczytaj też:

@brendacooperstyle

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Polaroidy zza kulis dzięki uprejmości Brendy Cooper