justin bieber: spektakularne dojrzewanie idola nastolatek

Ikona czy narwaniec? Ostatnimi laty wiele można było powiedzieć o Justinie Bieberze. Przez trudy dojrzewania, motylki w brzuchu i pierwsze złamane serce, kariera młodego Księcia Popu zawisła na włosku. Lecz wraz z przeistoczeniem się z chłopca w...

tekst Paul Flynn
|
20 Listopad 2015, 2:05pm

Pewnego sielskiego letniego wieczora Justin Bieber wymknął się samotnie do kina. „Byłem na imprezie", mówi leżąc na wznak na zdobionym szezlongu, drapiąc się po brodzie, jakby u psychoterapeuty. „Graliśmy w pokera, było gorąco. Pomyślałem sobie, że muszę stamtąd wyjść. A zaraz za rogiem puszczali Straight Outta Compton. Zdecydowałem, że pójdę tam sam".

Kasjerka w kinie oniemiała, gdy zorientowała się, kogo obsługuje. „Trochę się wystraszyła, na pewno. Zaczęła panikować". Bieber był zachwycony swoją decyzją - nie tylko samokontrolą, którą wykazał się, opuszczając imprezę, zanim ona opuści jego, ale też doborem filmu. „Był po prostu świetny".

Mimo, że w swojej karierze N.W.A prezentowali zgoła inne podejście do kontrowersji i promocji niż nasz młody gwiazdor, to Bieber czuł się głęboko poruszony filmem. W szczególności jego głównym wątkiem wyzysku chłopaków z klasy robotniczej przez charyzmatycznych przedstawicieli wielkich koncernów. „Tak naprawdę wygląda ta branża" - przyznaje. Piosenkarz przygotowuje się teraz do wydania pierwszej „dorosłej" płyty i staje przed wielką niewiadomą: czy, tak jak Doctorowi Dre, uda mu się przełożyć swoją pierwotną twórczość dla szerszej publiczności i zabłysnąć jeszcze jaśniej, niż kiedykolwiek wcześniej?

Podobnie jak Beyoncé, Bieber podpisał swój pierwszy kontrakt z dużą wytwórnią w wieku 13 lat, skutecznie wypisując się z systemu szkolnictwa, za którym - tak jak i ona - raczej nie przepadał. Mimo, że co roku na Boże Narodzenie wraca do rodzinnego Stratford w kanadyjskiej prowincji Ontario („nie odpuściłem ani jednych Świąt, nawet u szczytu koncertowego szaleństwa"), Bieber zawsze wiedział, że nie było mu pisane małomiasteczkowe życie. „To tak naprawdę dość fajne miejsce. Ale nie mogę powiedzieć, żebym jakoś specjalnie za nim tęsknił, po prostu czuję, że nie do końca tam pasuję. Każdy ma tam swoją rutynę, co dzień robi to samo, chodzi do tych samych barów i spotyka tych samych ludzi. To nie dla mnie. Moja wyobraźnia i twórczość potrzebują więcej swobody".

Spotkaliśmy się w jednym z dostojnych, bogato zdobionych przedsionków apartamentu na ostatnim piętrze hotelu Dorchester, w którym rzekomo pobrał się Tom Ford. Znany ze swoich nastoletnich wybryków Bieber z początku jest aż nadto miły, jakby starał się zrekompensować swoją rozwydrzoną przeszłość. Po chwili zaczyna zachowywać się normalniej. Powoli otwiera się w rozmowie, gdy zdaje sobie sprawę, że nie musi przepraszać za złamanie serca gwiazdce Disneya, palenie skrętów w Amsterdamie, awanturowanie się z Orlando Bloomem na Ibizie, zaniedbanie przewozu swojej małpki przez Niemcy i za to, ile, i jak dobrze, poznał modelek Victoria's Secret. Fizycznie nie robi wielkiego wrażenia - to drobiazg, z utlenioną grzywką delikatnie opadającą na czoło i buzią na tyle ładną, by pobudzić nadzieje i marzenia (i pierwsze fantazje seksualne) całego pokolenia.

Dziś ma 21 lat i często mówi o tych publicznych obrządkach przejścia. Przez całą karierę był w dobrych rękach. Scooter Braun, menadżer Justina, był u jego boku, gdy ten stawał się jedną z największych gwiazd popu i twarzą najpopularniejszych młodzieżowych marek, i gdy zbaczał z obranego kursu prosto w burzę hormonów. Kto wie, jakie rozmowy mogli odbyć trzy tygodnie po naszym spotkaniu, gdy paparazzi przyłapali Justina nago na Bora Bora, a Internet przez cały dzień dywagował o rozmiarze jego penisa? Braun dobrze wytrenował Biebera, popuszczając jego smycz na tyle, by zawsze sam chciał wracać. O dziwo, po sześciu latach kariery, która sprawiła, że jego nazwisko rozpoznawane jest na całym świecie, dopiero teraz Justinowi udało się zdobyć pierwsze miejsce na liście Billboardu. Ich profesjonalna i naturalna relacja dorównuje tym, które zawiązały się wcześniej między Quincym Jonesem i Michaelem Jacksonem czy Timbalandem i Timberlake'iem. „Nie, nie potrzebuję dużo opieki" mówi, po czym zmienia zdanie: „Potrzebowałem jej, gdy przechodziłem przez tę… fazę, zdecydowanie. Scooter wziął w swoje ręce te najgorsze sytuacje, przekręcając je tak, by nie wyglądały aż tak źle. Tak to wygląda. Ale bardzo wtedy cierpiałem. To był dla mnie trudny okres".

Stawał się mężczyzną.

„No, wszyscy popełniamy głupie błędy".

Głupie? Czy po prostu ludzkie?

„No, dokładnie".

Możesz się tym zadręczać do końca życia.

„Tak, więc już tego nie robię. Na pewno traktuję to jak ważną lekcję".

Pod opieką menadżera dobrze zarządza swoim czasem. „Scooter jest chyba jedną z mądrzejszych osób, jakie znam. Do wszystkiego podchodzi bardzo strategicznie. Jest zawsze czujny. I cały czas myśli, co jeszcze można stworzyć i zdziałać. Napędza mnie… artyści zawsze chcą się wyluzować. Myślą sobie: 'Zarobiłem swój hajs, mogę już odpuścić'. Ale dzięki niemu potrafię zachwycić się nowymi pomysłami".

Jeśli Bieber ma zmierzyć się z dorosłym odbiorcą, będzie musiał zastanowić się nad momentem, w którym mężczyzna staje się wzorem do naśladowania. Zdaje sobie sprawę, że jeśli ma stanąć w szranki ze starszakami, to musi wziąć sprawy w swoje ręce i w pełni odpowiadać za swoje zachowanie. „Rzeczywistość wygląda tak, że jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy i jesteśmy wystawiani na próby. Po tym, co zrobiłem, traktuję innych w bardziej ludzki sposób". Dzięki biologicznemu zbiegowi okoliczności jego muzyczna transformacja przejdzie znacznie płynniej - z wiekiem jego głos obniżył się o rejestr. Obeznany z rynkiem Bieber sprytnie to wykorzystuje: „Teraz chyba łatwiej jest się z tym zidentyfikować. Niektórzy mogli mieć problem z moim młodym głosem. Teraz faceci mogą posłuchać mojej piosenki i pomyśleć sobie: 'Ej, fajny ten nowy Bieber!' ".

Justin stał się symbolicznym przedstawicielem nowoczesnych modnych dzieciaków, od stóp do głów ubranych w Vêtements i Hood By Air. I nie jest to jakieś ironicznie puszczanie oczka do ikony popu. To szczery muzyk, który świetnie wygląda, swoją sylwetką wpisując się w trend health goth. Ma w sobie ten młodzieńczy sznyt, który sprawia, że w szarej bluzie z kapturem, dżinsach i adidasach wygląda jak model prezentujący kilka najnowszych projektów Ricka Owensa. Kto wie, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie?

Justin w bluzie Off-White

Wcześniej tego roku Bieber dzięki swojemu wyrachowanemu wszędobylstwu trafił w gust muzyczny dzieciaków w HBA, nagrywając z wielbionymi przez nich producentami — Skrillexem i Diplo - hit Where Are Ü Now?. Ostatnio stanął na szczycie list przebojów z What Do You Mean?, który swoim tekstem w pewien sposób nawiązywał do romantycznych rozterek z Wanna Be Startin' Something Michaela Jacksona. Dzięki pierwszemu ze wspomnianych utworów trafił do vloga New York Timesa. Z czasem będzie coraz częściej pojawiać się w takich mediach, jeśli tylko poczuje się swobodnie w nawiązywaniu kontaktu z nowymi odbiorcami. Jego nowy, dojrzały album będzie zawierał jasny, czytelny, ale wciąż podświadomy przekaz: „Wszyscy są zaproszeni do zabawy". Tak jak jego bezpośrednie poprzedniczki, Miley i Taylor, Bieber jest o jeden krok, jedną pozytywną opinię Pitchforka, od akceptacji przez inteligencję.

Bieber nie pochodzi z gwiazdorskiej rodziny. W jego rodzinnym Stratford nie było prekursora, który rozpaliłby w nim młode ambicje. Jako dzieciak miał obsesje na punkcie Tupaca i Eminema. Wciąż potrafi rapować ich teksty z głowy. Każdego lata, od ósmego roku życia, utleniał swoje krótko obcięte włosy. „Robiłem to na początku każdego sezonu piłkarskiego. Weszło mi to w nawyk. Paru innych chłopaków też się farbowało. Skoro Slim Shady to zrobił, to czemu my mielibyśmy tego nie robić? Nawet mam gdzieś zdjęcie!". Znajduje je na swoim iPhone'ie. „Patrz, to ja z utlenionymi włosami". Pokazuje mi zdjęcie i patrzy prosto w oczy. „Zabawnie jest googlować samego siebie". Mówi to, choć chyba tak naprawdę go to nie śmieszy. Ale potwierdza stare porzekadło, że „blondynki bawią się lepiej".

W ramach analogii do tego, jak daleko zaprowadził go talent muzyczny, opowiada o kampanii Calvina Kleina, w której wystąpił tego roku i reakcji jego ojca. „Jak był młody lubił opowiadać ludziom, że jest modelem Calvina Kleina. Czasami ściągał przy nich koszulkę, niektórzy nawet dawali się nabrać. Teraz, kiedy ja serio jestem modelem, tata lubi żartować, że 'Justin, już do reszty cię popieprzyło!'. Ale miał naprawdę niesamowicie wyrzeźbione ciało".

Ze wszystkich młodych rozpustników świata popu, którzy na wzór Roda Stewarta czy Duran Duran zrodzili się w ostatnich latach - takich jak Harry i Zayn z 1D, i mniej oczywiści Ed Sheeran i Calvin Harris - Bieber jest najlepiej rozeznany w światowych markach. „Sam fakt wystąpienia w kampanii po Marku Wahlbergu jest niesamowity, ten człowiek to legenda! A teraz ja jestem nową twarzą Calvina?". Bieber pominął lata Travisa Fimmela i Jamiego Dornana. „Nawet mi się to nie śniło!". Mówi, że z odpowiednią motywacją może dojść do swojej szczytowej formy w zaledwie dwa tygodnie.

Bieber zdaje sobie sprawę jak naiwnym był stawiając pierwsze kroki w branży - aby w niej przetrwać w którymś momencie musiał pozbyć się swojej niewinności. „Wielu młodym osobom mojego pokroju się to nie udaje". Jego pierwsze spotkania biznesowe przeprowadzane były łapczywie i bezmyślnie. „Mnóstwo ludzi zapewnia cię, że wszystko będzie dobrze, tylko trzeba zrobić to, podpisać się pod tamtym, nie ma się czym martwić. A gdy jest się młodym, to wszystkim się ufa - wszyscy są mili, wszyscy się uśmiechają. Wszyscy sprawiają wrażenie dobrych ludzi. Po prostu nie zna się ich prawdziwych zamiarów".

Pop jest pełen niewiadomych. Jednego dnia Harry Styles to faworyt wszystkich, istny Robbie Williams zespołu One Direction. Wystarczy jednak jeden sprytny manewr Zayna Malika i spada na pozycję Marka Owena. „Gdy jest się gwiazdą popu, ludzie chcą cię kontrolować, chcą by wszystko było tak jak im się podoba. Wspominam swoje pierwsze lata i zastanawiam się, czemu w ogóle przejmowałem się jego opinią?. Przecież nic o mnie nie wiedzieli. Koniec końców, jedyną osobą, która wie jak powinien zachowywać się Justin Bieber i jak powinna brzmieć płyta Justina Biebera, jestem ja sam, co nie?".

2015 jest przełomowym rokiem dla Biebera. „Ludzie są naprawdę zainteresowani moją przemianą z chłopca w mężczyznę. Było ciężko, musiałem obstawać przy swoim. Walczyć o to, w co wierzyłem, nawet jeśli miałbym przez to stracić wsparcie dla tego projektu. Mogłem nie odnieść sukcesu, ale nie mógłbym pozbawić się tej wizji. Nie odpuściłem, postawiłem im ultimatum i w końcu pozwolili mi zrobić dokładnie to, co chciałem".

Oficjalne odsłonięcie nowego Justina Biebera zbiegło się w czasie z końcem jego pierwszego poważnego związku, z byłą disneyowską aktorką i piosenkarką Seleną Gomez. Prawdopodobnie był zbyt młody na taki związek. „Tak mi się wydaje. Ten związek… Postawiłem wszystko na jedną kartę, włożyłem w niego mnóstwo siebie, bo czułem, że nikt inny nie jest mi tak bliski. Oczywiście, wielbił mnie świat, ale wiadomo że oni nie wiedzieli co czuję naprawdę - nie znali mnie. Więc kiedy odnaleźliśmy miłość wiedziałem, że nie mogę tego zignorować. Dałem z siebie wszystko, wiedząc, że nie ma odwrotu. Czułem się wspaniale".

Tak jak u każdego nastolatka w historii, pierwsza miłość wywróciła do góry nogami także życie Justina. „To naprawdę… magiczne. Nie ma drugiego takiego uczucia. Wiedziałem to i nigdy nie chciałem odpuścić. W najtrudniejszych momentach mówiłem sobie, że trzeba przez to przebrnąć. Rozstawaliśmy się i wracaliśmy do siebie, w kółko, bez przerwy". Wymarzona sytuacja dla magazynów plotkarskich, znacznie gorsza dla samej pary. „Próbowaliśmy zrozumieć jak to jest być w związku, jak mamy być sobą, kim w ogóle jesteśmy, kiedy wszyscy wokół osądzali nas w mediach. To chyba poważnie namieszało mi w głowie". Biorąc pod uwagę, że chodzi o nastoletnią, przewrażliwioną markę, która lubi się googlować, to nie wróżyło nic dobrego. „Chodziło wtedy o zaufanie i wszystkie złe wpływy. Szczególnie w trasie. A na trasach poznaje się mnóstwo pięknych kobiet. To tylko proszenie się o kłopoty".

U szczytu publicznych problemów Justina i Seleny rozmawiałem z wieloma jego rówieśniczkami i przyjaciółkami - dziewczęcymi odpowiednikami jego własnej historii - Kendall Jenner, Gigi Hadid, Hailey Baldwin. Za każdym razem, gdy wspominałem jego imię, nie miałem wątpliwości, że wszystkie darzą go swoistym siostrzanym uczuciem. „Najsłodsze dziewczyny na świecie" - mówi o nich zainteresowany. „Mają największe serca na świecie. Dbają o mnie tak samo jak ja o nie. Kiedy ktoś mówi o nich coś nieprzyjemnego, staję w ich obronie, a one nie dadzą nikomu powiedzieć złego słowa o mnie". Baldwin zapowiadała, że Justin powróci, z większą siłą i potencjałem niż kiedykolwiek wcześniej. „Och Hailey, jest najlepsza, nie?".

Te rozkwitające gwiazdki pochodzą z nakręconych na sławę rodzin millenialsów, którzy nie dostrzegają granicy między życiem prywatnym a dochodowym celebryctwem. Może w tej wpływowej grupie Justin jednak odnalazł jakieś wzory do naśladowania, wsparcie w tych trudnych dla niego czasach. „Pomagano mi. Ale przez cały ten czas wiedziałem, że nie odejdę. Wiedziałem, że nie porzucę swojej kariery. Powtarzałem sobie, że wrócę. I to wszystko dzięki ludziom, którzy wspierali mnie w tym, co naprawdę chciałem tworzyć".

Scooter Braun dał swojej największej gwieździe swobodę w dorastaniu. „Zbyt dobrze wiem, kim jestem, żeby ktoś mi mówił co robić, co mówić i jakim mam być. Dam sobie radę. Jednak było trudno, bo wciąż kłóciłem się z ludźmi. A nie na tym polega ludzka natura, trzeba kochać innych. Byłem nieszczęśliwy, bo nie chciałem już żadnych kłótni. Więc w tym czasie łagodziłem swoje cierpienie innymi rzeczami".

Bieber mówi, że wiele się o sobie nauczył będąc na haju. „Oczywiście, stary - po prostu odkrywasz wtedy kim chcesz, a kim nie chcesz być. Odpowiadasz sobie na wszystkie te pytania". Braun raz jeszcze wykazał się talentem i opanowaniem zajmując się Bieberem w jego wczesnej fazie palenia. „Serio, chodzi po prostu o to, jak ludzie cię odbierają. Są tacy, którzy zwyczajnie uważają, że to nie jest w porządku. Nie chce, żeby czuli się przez to niekomfortowo, więc się z tym nie obnoszę. Nigdy nie zobaczysz mnie palącego marihuanę. Po prostu nie jestem takim gościem. Mogę to robić, ale nie będę tego robił na oczach całego świata. Jak np. Snoop Dogg - o co mu chodzi? To koleś , który pali mnóstwo zioła. To już prawie jego tożsamość. A ja nie chcę, żeby utożsamiano mnie z czymkolwiek innym niż to, kim jestem i jakim przedstawia mnie moja muzyka".

Jeden z pracowników biura Scootera Brauna w Beverly Hills wpadł na pomysł zorganizowania Bieberowi roastu na Comedy Central. „Z początku nie byłem do tego przekonany", mówi, wciąż sprawiając wrażenie niepewnego co do słuszności tego wyboru. „Ale im więcej o tym myślałem, tym bardziej przekonywałem się, że nie boję się z siebie pośmiać". Program okazał się wielkim PR-owym sukcesem. Wysłuchiwanie przez Biebera litanii tabloidowych zarzutów, rozdmuchanych do komicznych rozmiarów, dowiodło, że młody piosenkarz ma już za sobą swoje „mroczne dni". Co więcej, tej nocy u jego boku stanęli inteligentni, rozważni i zabawni przedstawiciele elity amerykańskich mediów: Will Ferrell, Shaquille O'Neal, Martha Stewart, Kevin Hart czy Snoop Dogg. Wszyscy oddali brutalną salwę do łatwego celu, jednocześnie swoim doświadczeniem i czułością świadomie wspierając Biebera na nowej drodze.

Dla Biebera był to pokaz robienia dobrej miny do złej gry, z wizją nagrody, gdy będzie już po wszystkim. To musiało być bolesne. „Oczywiście. Od razu jak ktoś zaczynał mówić, myślałem sobie: 'O kurwa!' ". Ale wszystko wziął na klatę, odzianą w białą koszulę, granatowy garnitur i nadający powagi czarny krawat. Do tego zaczesał do tyłu włosy, jak młodociany przestępca, który właśnie ma zasiąść na przesłuchaniu o zwolnienie warunkowe. „To był fajny sposób na pokazanie ludziom, że już się tym nie przejmuję, że to moja przeszłość, możemy się z niej pośmiać i już o tym więcej nie myśleć". Bieber jest oddanym wierzącym, który we wszystkim dostrzega Boga. Dobrze było w końcu odpokutować. 

Gdy branża rozrywkowa przyjmie cię w swoje ramiona, prawdziwa muzyczna elita jest na wyciągnięcie ręki. Bieber miał już na koncie wartościowe kolaboracje z Drake'iem i Nicki Minaj. I zdaje sobie sprawę z tego, kto chciałby z nim współpracować, a kto nie. „Jestem bardzo świadom tego, czego ludzie chcą. Wiem komu mogę zaoferować współpracę. Zazwyczaj się zgadzają". Gdy nagrał Where Are Ü Now? z Diplo i Skrillexem, podobno czuł się dotknięty przez jakąś siłę wyższą. „To naprawdę musiał być Bóg. Nie mógłbym sobie wymarzyć lepszego początku nowej kariery. A rezultaty przerosły moje oczekiwania. To zdecydowanie Bóg. Bo tak naprawdę sami nigdy nie wiemy, kiedy stworzy się prawdziwy hit".

Dość wcześnie poznał Diplo - „gdy pracowałem nad swoim pierwszym albumem. Był trochę zbyt dorosły, brzmienie nie pasowało w ogóle do tego, co wtedy robiłem". Prace nad nowym albumem zaczął trzy lata temu. „Byłem w trochę innym punkcie w życiu, ta muzyka to odzwierciedlała. Otaczał mnie mrok i śpiewałem o mrocznych rzeczach. Nie wiem czy kiedykolwiek go wydam. Może za jakiś czas. Ale chciałem powrócić z nadzieją".

Sesje nagraniowe z zespołem ruszyły z parą wcześniej tego roku, w posiadłości Ricka Rubina w Malibu. Nagrany tam materiał został w większości odrzucony, ale półtora tygodnia, które Bieber spędził z guru było bardzo ważne dla jego rozwoju osobistego. „Dużo medytowaliśmy. Modliliśmy się wspólnie. Dość szybko się do siebie zbliżyliśmy". Nowy materiał, który nagrał z innymi muzykami, ponownie trafił do Rubina, żeby przed premierą potraktował go swoim midasowym dotykiem. Bieberowi spodobało się nastawienie, którym zaraził go Rubin. „Sprawia, że w jego obecności ludzie czują się wartościowi, a to coś rzadko spotykanego. Sam teraz nad tym pracuję. Niezależnie od sytuacji, chcę by ludzie czuli się docenieni. Chcę naprawdę nawiązywać z nimi kontakt. To trudne, bo jest mnóstwo ludzi, którzy zawsze czegoś od ciebie chcą. Ale wychodzi mi to coraz lepiej". Mówi, że poznał się już na ludziach, którzy wchodzą do studia nagraniowego tylko dla pieniędzy. „Nie można myśleć tylko o swoim procencie".

Wkład Kanyego Westa zwieńczył prace nad albumem. „Kanye jest najlepszy. Jak on potrafi gadać! Godzinami. Uwielbiam to, nawet gdy brzmi jak wariat słucham każdego jego zwierzenia. Wszystko potrafi przedstawić w naprawdę wyjątkowej perspektywie" - Bieber robi dłuższą przerwę - „Zmusza do myślenia. Jego aprobata sprawiła, że w końcu poczułem się komfortowo ze swoim nowym projektem". Następnego dnia po naszym spotkaniu Bieber poleciał do Grecji, gdzie w specjalnie skonstruowanym studio z widokiem na morze dokonał finałowych szlifów. „Powinniśmy skończyć to w pięć dni".

Justin nie ma wyrzutów sumienia po epizodzie z małpką. „Małpka była prezentem od przyjaciela". Najwidoczniej na najwyższych szczeblach świata Justina Biebera, wręczanie sobie małp na urodziny jest zupełnie normalne. Może o to mu chodziło, gdy mówił, że Stratford ogranicza jego wyobraźnię.

„Nie wydawało mi się to dziwne. Oczywiście ludzie gapili się na mnie, zastanawiając się czemu noszę ze sobą małpkę. Ale czy jakbyś miał możliwość przygarnięcia małpki, odmówiłbyś?"

Patrzy na mnie z niedowierzaniem, zupełnie jakby chciał zapytać „nie widziałeś Marcela w Przyjaciołach? Nie słyszałeś o Bubbles Michaela Jacksona?". Jest rozkoszny.

„No weź! Nie patrz na to jak na coś dziwnego. To super sprawa! To małpka!".

Nie patrzmy na Justina Biebera, jak na coś dziwnego. To Bieber!

„Gdy już dostałem tę małpkę, zabierałem ją wszędzie ze sobą. Nie wychodziłem bez niej z domu. Poleciałem do Niemiec i powiedzieli mi, że nie mam odpowiednich dokumentów. Wziąłem wszystkie, które myślałem, że będą potrzebne, ale okazało się, że to nie te i mi ją zabrali. Rozumiem, czemu Michael je uwielbiał. Nie ma w nich nic złego. Może niedługo kupię sobie kolejną". A co teraz dzieje się z małpką? „Jest w niemieckim zoo, bardzo dobrze o nią dbają. I jest tam z innymi małpkami, więc jest szczęśliwa". 

Przeczytaj także:

Bieber naprawia błędy przeszłości

Justin Bieber puszcza oko okładce i-D

A$ap Rocky opowie o nowej płycie, obejrzyj go na żywo

Kredyty


Tekst: Paul Flynn
Zdjęcia: Alasdair McLellan
Włosy: Florido Basallo at 901 Salon using Tarte Cosmetics
Asystenci fotografa: Lex Kembery, Matthew Healy, Simon Mackinlay
Produkcja: Nina Qayyum at Art Partner
Retusz: Output

Tagged:
Justin Bieber
muzyka