Reklama

czas na dobry, feministyczny horror

Reżyseria: oczywiście St. Vincent!

tekst Hannah Ongley
|
13 Kwiecień 2016, 3:20pm

photo by ben thomson

Annie Clark dostała wolną rękę, żeby nakręcić horror, w którym główną bohaterką będzie kobieta. To ciekawe, bo słyszeliśmy, że jej dziewczyna, Cara Delevingne, będzie miała w najbliższym czasie trochę wolnego po zakończeniu zdjęć do „Legionu samobójców"…

Ile twardzielek trzeba do nakręcenia feministycznego horroru? Oczywiście wystarczy jedna. Magnet Releasing, odnoga wytwórni Magnolia Pictures, zaprosiła jednak aż cztery dziewczyny, żeby nakręciły serię kobiecych horrorów, co oznacza poczwórną dawkę wszystkiego, co dobre i przerażające. Każdą częścią zajmie się inna reżyserka, a Annie Clark (St. Vincent) zaliczy dzięki projektowi swój reżyserski debiut. Zdjęcia rozpoczną się w ciągu najbliższych miesięcy.

„Jestem zachwycona możliwością pracy nad filmem, to dla mnie niezwykle interesujące medium", powiedziała Clark. Ona oraz pozostałe reżyserki będą miały wolną rękę, co do wyboru historii utrzymanej w stylistyce horroru, której główną postacią będzie kobieta. Na razie nie ogłoszono jeszcze obsady, ale jak wiemy dziewczyna Clark — Cara Delevingne — nieźle sobie radzi w straszeniu widzów.

Pozostałe kobiety zaangażowane w ten projekt to Karyn Kusama („Zaproszenie" 2015, „Zbuntowana" 2000), Jennifer Lynch („Dochodzenie" 2008, „Chained" 2012), Jovanka Vuckovic( „The Captured Bird" 2012). Udział Kusamy jest szczególnie interesujący. Ta uznana reżyserka, której najnowszy thriller „Zaproszenie" jest jej pierwszą produkcją od 7 lat, ostatnio wyznała, że po filmie „Zbuntowana" została wykluczona ze świata Hollywood. „Wydaje mi się, że jestem aspołeczną kobietą, do tego ludzie postrzegają mnie jako wybuchową i trudną, a nawet szaloną osobę - to nie są pozytywne łatki. Gdy mężczyźni wykazują takie cechy, wzbudzają zainteresowanie, jakby skrywali jakąś tajemnicę. Kobiety nie dostają taryfy ulgowej", powiedziała w wywiadzie dla Buzzfeed.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Zdjęcie: Ben Thomson