dlaczego młodzi londyńczycy uciekają do berlina?

Berlin, do którego od lat ściągają artyści i kolorowe ptaki z Polski, stał się niedawno ciekawą alternatywą dla młodych. Wynik wyborów do parlamentu brytyjskiego w zeszłym miesiącu [wygrała Partia Konserwatywna] to cios w serce wielu młodych...

tekst i-D Staff
|
17 czerwca 2015, 1:25pm

Jesse Tadini Rybolt, 26, Musician and Carpenter

Jesse Tadini Rybolt, 26, Muzyk i stolarz

Berlin od jakichś 20 lat jest nowym, cool miejscem. Dlaczego nadal Berlin? Co w nim takiego?
Pierwszy raz pojechałem tam w 2010 roku, ze swoją kapelą Dogfeet. Nie mieliśmy potwierdzonych żadnych koncertów i właściwie nie wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać. Jakaś nieznajoma dziewczyna pozwoliła nam i jeszcze dwóm innym osobom (w sumie 7 osób) glebnąć u siebie na podłodze. W przeciągu tylko kilku dni mieliśmy ustawione już dwa koncerty, za które dodatkowo dostaliśmy więcej kasy, niż dostalibyśmy w Londynie. W Berlinie rzeczy wydają się po prostu możliwe. Każdy się nami interesował, zarówno naszą kapelą, jak i nami samymi. Ludzie się strasznie angażowali, widać było, że chcą się podzielić pomysłami, krytyką, wsparciem, nigdy nie czuliśmy jednak, żeby na nas żerowali albo w jakikolwiek sposób chcieli nas wykorzystać. To było naprawdę pokrzepiające.

Dlaczego chcesz się wyprowadzić?
Urodziłem się w Londynie i mieszkałem tu całe swoje życie, mam już dosyć.

Za czym będziesz tęsknił?
Za rodziną i przyjaciółmi, ale fakt, że ja i moja żona się wyprowadzamy, będzie dla nich dobrym powodem, żeby nas odwiedzać.

Wielu ludzi myśli o wyjeździe ze względu na obecną sytuację polityczna i ekonomiczną w Wielkiej Brytanii. Co można zrobić, żeby tę sytuację zmienić?
Ważną rzeczą jest to, żeby nie dopuszczać do żadnej próby dehumanizacji i piętnowania słabych i biednych. Co więcej, myślę, że powinniśmy za wszelką cenę próbować nie sprzedawać się korporacjom, zarówno na szerokiej skali (jak w przypadku porozumienia handlowego TTIP), jak i na poziomie indywidualnym (wydając pieniądze na modę i reklamę, a w przypadku artystów i muzyków - sprzedawanie się im).

A co daje ci nadzieję?
To, że tak wiele osób wkurza się na obecną sytuację, dzięki czemu wiem, że to nie ze mną jest coś nie tak. Nadzieję daje mi także to, że w miarę jak przybywa mi lat, to uczę się nowych rzeczy.

Co jest najlepsze w byciu młodym w 2015 roku?
Poczucie, że wiele rzeczy może się zmienić i mam nadzieję ­- aktywne uczestnictwo w tych zmianach.

Hannah Logic, 26, branża kreatywna 

Berlin od jakichś 20 lat jest nowym, cool miejscem. Dlaczego nadal Berlin? Co w nim takiego?
Berlin jest trochę jak ten znajomy, który ci się podoba albo chciałbyś być nim, ale nie możesz mu o tym powiedzieć. Możesz tutaj wypić i zjeść za dużo mniej i imprezować całą noc. Jest dużo większa różnorodność i dużo mniej sztywniactwa i biurokracji. Biorąc pod uwagę, ile to miasto przeżyło, to naprawdę super radzi sobie z wolnością.

Dlaczego chcesz się wyprowadzić?
Bo też chcę być wolna.

W czym Berlin jest lepszy od Londynu?
Berlin bardziej dba o swoich mieszkańców, przedkłada ich interesy nad ekonomię i wzrost. Jest też więcej zieleni, a pod koniec każdego dnia przez miasto jeździ wielki van, który zbiera niesprzedane jedzenie ze sklepów i kawiarni, a następnie wiezie je do wielkiej kuchni, która karmi wszystkich potrzebujących.

Będziesz za czymś tęsknić?
Oczywiście, zwłaszcza za bycie nastolatką... Tutaj spędziłam jedne z najlepszych lat swojego życia, ale niestety, Londyn się zmienia i nie podoba mi się sposób, w jaki się zmienia.

Wielu ludzi myśli o wyjeździe ze względu na obecną sytuację polityczna i ekonomiczną w Wielkiej Brytanii. Co można zrobić, żeby tę sytuację zmienić?
Myślę, że ludzie powinni przestać postrzegać wszystko w kategoriach „my" i „oni". Wszędzie ta chciwość... Wielka Brytania to chciwe państwo. Jeśli udałoby się nam pozbyć wszystkich murów i ścianek działowych i zacząć postrzegać świat jako jedno, to na pewno spałoby mi się lepiej.

A co daje ci nadzieję?
Wolnomyśliciele. Nieważne co myślisz, ale nie bój się tego wyrazić. Zbyt wiele osób siedzi cicho, co dodatkowo utrudnia sprawę. Są na szczęście ludzie, którzy krzyczą i kopią, to daje mi nadzieję.

Co jest najlepsze w byciu młodym w 2015 roku?
Hmm, to, że mój tyłek i cycki nadal wyglądają spoko?

Alexandra Moon-Age, Artystka

Co najbardziej lubisz w Berlinie?
Berlin jest jak wioska, do której można wyjechać na 3-dniowy balet, a jeśli nie jesteś imprezową bestią, to też jest super, bo jest też mnóstwo ludzi, którzy energię lubią spożytkować w inny sposób. Berlin na pewno nie jest już sennym marzeniem anarchistów, jaki stanowił jeszcze w latach 90., ale przeprowadziwszy się z Londynu nadal czuję powiew tej epoki. Moje doświadczenie z Berlinem jest takie, że tutaj ludzie żyją własnym życiem i nikomu to nie przeszkadza. Scena queer i zjawiska poliamorii tutaj kwitną, a także alternatywne pomysły na życie, takie jak liczne projekty mieszkaniowe. Wprawdzie squatów nie ma już tak wielu, jak kiedyś, ale i tak jest ich więcej niż w Londynie. Istnieje duża świadomość, jeśli chodzi o ekologiczne życie, jest mnóstwo miejsc, gdzie można tanio i pysznie zjeść, a na Freeboksie [uliczne rozdawanie niechcianych ubrań] można trafić super strój.

Dlaczego się wyprowadziłaś?
Coś mi mówiło, że dużo się tutaj nauczę i że idee, którymi się kieruję, rozkwitną tutaj o wiele szybciej.

Co sprawia, że wolisz Berlin od Londynu? Będziesz za czymś tęsknić?
Tutaj moje instynkty kreatywne nie będą aż tak zależeć od komercji. Mogę poświęcić projektom więcej czasu i uwagi, co jest bardzo trudną rzeczą w Londynie, gdzie każdy się spieszy. To powiedziawszy, ten cały zgiełk jest częścią uroku, za którym tęsknię - za Soho, za występami Davida Hoyle'a, za DLRem, Ridley Road, za tym, że w każdej chwili możesz wpaść na zapomnianą ikonę popu, na przykład Adama Anta, a także za nagromadzeniem przeróżnych możliwości, o których nawet ci się nie marzyło. To niekoniecznie musi oznaczać, że wszystko to stracę, mogę nadal przyjeżdżać i się tym cieszyć bez konieczności płacenia horrendalnego czynszu.

Wielu ludzi myśli o wyjeździe ze względu na obecną sytuację polityczna i ekonomiczną w Wielkiej Brytanii. Co można zrobić, żeby tę sytuację zmienić?
Myślę, że indywidualiści powinni zrobić co w ich mocy, aby „stać się zmianami, które chcą ujrzeć", pomimo czarnych chmur. Opór i protesty to jedno wyjście, a jeśli to nie wychodzi, wtedy można próbować żyć poza konkursem, co się, o dziwo, niektórym udaje w Londynie, ewentualnie można też wyjechać i zostawić wszystko za sobą oraz trzymać kciuki, żeby Wielka Brytania nagle nie odłączyła się od UE.

A co daje ci nadzieję?
Indywidualiści, karma losu i miejskie ogródki.

Co jest najlepsze w byciu młodym w 2015 roku?
To, że mogę zadzwonić do kogoś, kto mieszka po drugiej stronie świata i zobaczyć ich twarze - internet pomaga łączyć pokrewne dusze. Także nieskończone (a czasem przytłaczające) możliwości.

Lyndsey Lupe, branża muzyczna i filmowa

Czemu Berlin?
Uważam, że to jedno z najbardziej wolnomyślących miejsc w Europie, przynajmniej z tych, które znam. Kiedy odeszłam z zespołu, to pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam, to kupienie biletu w jedną stronę do Berlina. Siedziałam tam przez 5 miesięcy, po czym wróciłam do Londynu, aby wziąć udział w kampanii Partii Zielonych, która startowała w wyborach. Ale jeszcze w tym miesiącu zamierzam wrócić do Berlina.

Berlin pomógł mi dostrzec, na czym polega prawdziwa organizacja i protest. Ludzie są dużo bardziej świadomi jako konsumenci - co przejawia się w ich sposobie odżywiania, w stylu życia. Ma się wrażenie, że to miasto rzeczywiście należy do mieszkańców, inaczej niż w przypadku londyńczyków, którzy nie mają czasu, aby nawet pomyśleć przez chwilę, bo mają na przykład trzy prace, aby utrzymać rodzinę i dach nad głową. Niestety, jeśli chodzi o Londyn, to przez zbyt długi czas byliśmy bierni i apatyczni i właśnie za to płacimy teraz cenę.

Za czym będziesz tęsknić?
Scena muzyczna jest lepiej zorganizowana w Londynie i jest większa różnorodność.

Dlaczego Berlin nadal jest tak popularny?
Berlinem jaramy się już od dawna, to fakt. Mieli niesamowitą scenę muzyczną w latach 80., której nie można porównać z żadną inną. Gospodarka to też duży czynnik. No i może Berlin pokazuje się też trochę w bardziej życzliwym świetle. Dużo się jednak zmieniło, odkąd pojechałam po raz pierwszy w 2010 roku. Anglicy zaczynają psuć to miasto.

Co można zrobić, żeby zmienić obecną sytuację?
Moim głównym celem jest przekonanie ludzi, że mogą wiele zmienić. To jest jakiś absurd widzieć 7 bilionów ludzi, którzy twierdzą „nic się nie da zrobić". Skoro mamy technologię i środki, możemy się ze sobą łączyć. Moc mamy podaną na tacy, wystarczy tylko wyzbyć się strachu nad brakiem jakiejkolwiek kontroli. Może to i dobrze, że taki jest wynik wyborów, bo to zmusi ludzi do zderzenia się z obecną sytuacją. Najważniejszą rzeczą, to zainspirować ludzi, aby się angażowali w zmiany na lokalnym szczeblu i żeby byli dla siebie życzliwi.

A co daje ci nadzieję?
Artyści, którzy potrafią ustosunkować się do popieprzonej sytuacji politycznej w bardzo pasjonujący sposób. Długo czekałam, aby tego doświadczyć. Ludzie zaczynają robić imprezy w pustostanach, bo kluby się zamykają. Tworzą własne programy, bo nie ma muzyki w telewizji. Ludzie, którzy umieją stworzyć własne platformy zawsze będą umieli wyjść z patowej sytuacji.

Co jest najlepsze w byciu młodym w 2015 roku?
Jesteśmy w sytuacji, w której nigdy wcześniej nie byliśmy. Nie wiemy, dokąd to wszystko zmierza, więc wszyscy musimy wziąć przyszłość w swoje ręce i odegrać swoją rolę.

Luisa Le Voguer Couyet, 22, Dziennikarka

Skąd decyzja o Berlinie?
W Londynie mieszkania i czynsz są cholernie drogie. Jeśli chcesz robić coś kreatywnego, to potrzebujesz środowiska, w którym możesz się rozwijać bez dodatkowego stresu związanego z koniecznością pracy, aby zapłacić czynsz. Poza tym, po prostu czuć, że w Berlinie coś się dzieje, że jest dużo frajdy, że można robić, na co się ma ochotę. Trochę jak taki plac zabaw, mimo że Berlińczykom niekoniecznie może się spodobać takie porównanie...

Będziesz za czymś tęsknić, jeśli chodzi o Londyn?
Za angielskim, bo nie znam niemieckiego. I za ludźmi. Poza tym kocham Londyn i to, jak funkcjonuje wokół rzeki, cały ten horyzont. Tu czuję się jak w domu, tu się w końcu urodziłam.

Myślisz, że da się coś zmienić, czy lepiej po prostu uciec?
Jak ogłoszono wyniki wyborów, moją pierwszą reakcją był kompletny dół, wszyscy zresztą byli zdołowani. Z kolei co zauważyłam, to, że ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę, że jedynym wyjściem z sytuacji jest solidarność. W Londynie jest to uciążliwe, ale da się wprowadzać zmiany także za pomocą sztuki. Dlatego właśnie tworzę magazyn Hate, pokazujący ludzi z negatywnych środowisk, którzy robią super rzeczy. Mówi o tym, jak można obrócić to, czego nienawidzisz, w coś dobrego, zabawnego i kreatywnego.

A co daje ci nadzieję?
Robienie kreatywnych rzeczy i bycie otoczoną ludźmi, których kocham. Mój magazyn, który założyłam z moją kumpelą, Scarlett - jak już pierwsze wydanie pójdzie do druku, wtedy będę mogła wyjechać do Berlina, który jest świetnym miejscem na rozwijanie pomysłów, poza tym nie trzeba cały czas imprezować.

Co jest najlepsze w byciu młodym w 2015 roku?
Czasami zapominam, że jestem taka młoda. Wiek to dziwna sprawa, wszystko się tym mierzy, każde życiowe wydarzenie... Do tego wieku, muszę osiągnąć to i to... Nie można w tym siedzieć!

Kredyty


Tekst: Alexandra Bondi de Antoni 
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Britta Burger