Reklama

portrety z ojcem kulturystą

Aneta Bartosz wraca do dzieciństwa spędzonego w małym polskim miasteczku i pokazuje swoją relację z ojcem.

tekst Zio Baritaux; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
12 Październik 2016, 7:00am

Aneta Bartosz w najnowszym projekcie „Family Portrait" pozuje ze swoim ojcem w serii portretów, które są jednocześnie dziwne i urzekające, niewinne i niepokojące. Na jednym ze zdjęć Aneta wisi na drzewie, a jej tata — kulturysta — stoi obok, prężąc muskuły. Na innym, nieco mroczniejszym, Bartosz zadziera spódnicę w lesie, a tata napina bicepsy. „Family Portrait" jest kontynuacją poprzedniego projektu („Dad"), w którym Aneta fotografowała 69-letniego ojca z dziecięcej perspektywy. Był jedynym bohaterem zdjęć, przedstawionym jako „potężny, łagodny gigant, przypominający bohatera". W „Family Portrait" Aneta pozuje razem z nim, zgłębiając relację między ojcem a córką.

„Wprowadzenie siebie do zdjęć wydawało mi się naturalnym krokiem", wyjaśnia. „Druga seria bardziej przypomina zbiór wspomnień, przeciskających się przez ramy czasu, prezentują różne poziomy naszego związku i jego złożone warstwy, często przez symbolizm, surrealizm, przeciwieństwa i humor". Jej odtworzone wspomnienia zawierają w sobie pewną idylliczną ponadczasowość, ale mogą także wywoływać zmieszanie, np. gdy Aneta pozuje w bieliźnie obok taty. Beztroska i swoboda są szczerym odbiciem wspomnień z jej dzieciństwa, jak sama wyjaśnia w naszym wywiadzie. „Wspomnienia odgrywają wielką rolę w kształtowaniu tego, kim jesteśmy", mówi Aneta, która urodziła się w Polsce i przeniosła do Nowego Jorku, by zamieszkać z mamą, gdy miała 16 lat. „Symbole z naszej świadomości i podświadomości są jak blaknący sen, odległa rzeczywistość, która ciągle się zmienia i wykrzywia. Odtwarzanie tych wspomnień i zmienianie ich w zdjęcia tworzy portal, przez który mogę cofać się w czasie i przenosić do alternatywnej rzeczywistości, do życia, które skończyło się razem z wyprowadzką z Polski".

Gdzie dorastałaś?
Dorastałam w małym polskim miasteczku, otoczonym lasami, jeziorami, łąkami i pięknymi polami uprawnymi. Mimo że rodzice nie mieli wiele pieniędzy, moje dzieciństwo wydawało się niekończącym pasmem dni spędzonych w pięknym, magicznym świecie. Na początku cała wszyscy (rodzice, brat i ja) mieszkaliśmy w małym pokoju w starym domu babci. Mój okres dorastania był pełen przygód i odkryć. Spędzałam czas na łonie natury, uprawiałam sporty, tańczyłam, rozmawiałam o chłopakach i ukradkiem paliłam papierosy na strychu. Moim zdaniem to było idealne dzieciństwo.

W jaki sposób zaczęła się seria fotografii „Dad"?
Pomysł fotografowania taty wyszedł od niego. Gdy miał 68 lat, poprosił mnie, żebym zrobiła mu kilka portretów w kąpielówkach przez 70. urodzinami. Od zawsze był zaangażowany w kulturystykę i chciał zostać uwieczniony w piękny, artystyczny sposób, zanim nieuchronny proces starzenia zrobi swoje. Ta forma fitnessu zawsze była jego pasją i dawała mu dużo przyjemności, energii i satysfakcji ze zbliżania się do ideału męskości ze starożytnej Grecji, jak sam to ujął.

Niedługo po jego prośbie zrozumiałam, że może być idealnym bohaterem mojego nowego projektu. Plan wydawał się wyzwaniem z logistycznego punktu widzenia. Widujemy się tylko raz w roku na tydzień lub dwa, gdy przyjeżdżam do Polski.

Co sprawiło, że był idealnym bohaterem?
Posiada charyzmę, którą widać gołym okiem, a połączenie ekshibicjonizmu, pewności siebie i szczypty narcyzmu nadaje mu cech urodzonego performera. Dobrze się czuje przed widownią, nie wstydzi się i nie ma tremy. Ma też doświadczenie z teatrem i zawsze pasjonowały go sztuki piękne, więc rozumie i szanuje proces twórczy. Do tego ma swój wkład w prace, potrafi wpleść w nie swoje pomysły.

Celem pierwszej serii było odtworzenie wspomnień z dzieciństwa. Jaki cel przyświecał „Family Portrait"? Dlaczego postanowiłaś wystąpić na tych zdjęciach?
Wprowadzenie siebie do zdjęć wydawało mi się naturalnym krokiem. Chciałam zgłębić relację między ojcem a córką, wyjść poza perspektywę młodszego dziecka, które idealizowało silnego i kochającego tatę. Druga seria bardziej przypomina zbiór wspomnień, przeciskających się przez ramy czasu, prezentują różne poziomy naszego związku i jego złożone warstwy, często przez symbolizm, surrealizm, przeciwieństwa i humor. Na wiele sposobów nawiązuje do buntu dorastającej dziewczyny i przejścia z dzieciństwa w dorosłość. Bada także złożoność i kruchość silnego, lecz starzejącego się mężczyzny, który desperacko pragnie zatrzymać nieubłagany ludzki kres.

W jaki sposób twoje wychowanie wpłynęło na sposób postrzegania nagości i seksualności? Czy nie było dziwnie, gdy chodziłaś przy tacie w bieliźnie i pozowałaś prowokacyjnie na kanapie?
Mimo że dorastałam w bardzo katolickim społeczeństwie, które sprawia, że nieustannie czujemy się zawstydzeni ciałem i seksualnością, moi rodzice nie ulegli tej mentalności. W domu mój tata zawsze wylegiwał się w malutkich slipach, a mama opalała się topless w ogrodzie. Gdy byłam mała, godzinami przebywałam z chłopcami bez koszulek, którzy ćwiczyli w siłowni mojego ojca. Jeździłam z nim na zawody kulturystów i nawet sama zaczęłam w nich startować, gdy miałam 13 lat. To było dla mnie naturalne i zabawne, podchodziłam do tego, jak do przygody. Nigdy nie czułam, że to coś niewłaściwego czy seksualnego. Pozując z nim w bieliźnie, czułam się dokładnie tak, jak wtedy.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jak sądzisz, dlaczego nagość i ciało odgrywają tak znaczącą rolę w twoich pracach?
Fascynują mnie. Ciekawi mnie sposób, w jaki postrzegamy ciała. Bez ubrań przeważnie sprowadzamy wszystko do nagości lub seksu, odrzucamy to, co może kryć się pod spodem. To podejście pokazuje, jak ograniczony jest nasz sposób postrzegania, jak uproszczone są nasze myśli dotyczące czegoś tak naturalnego i złożonego, jak ciała i ich interakcje. Może dlatego bawię się tym w moich pracach. Zawsze intrygowały mnie ciała, odbierałam je jako coś uduchowionego, magicznego i tajemniczego...

Co chcesz przekazać ludziom, patrzącym na twoje prace?
Z pewnością podobają mi się mocne reakcje, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Czuję, że jeśli wszyscy przetwarzaliby moje prace lub rozumieli je w ten sam sposób, co ja, byłyby nudne i nie stawiałyby przed widzem wyzwań. Lubię tworzyć prace, które mają wiele znaczeń i nie da się ich prosto odczytać. Moim zdaniem analizowanie własnej pracy i interpretowanie jej dla publiczności nie należy do obowiązków artysty. Każdy wprowadza do prac własne doświadczenia oraz świadomość. Powinno się im zostawiać pole do interpretacji.

anetabartos.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Zio Baritaux
Zdjęcie: Aneta Bartosz
Tłumaczenie: P. Śmiechowska

Tagged:
family portrait
Wywiady
polska
Dad
Kultura
aneta bartos
córka
kulturysta
Wieś
kulturystyka
táta