8 rzeczy, których dowiedzieliśmy się o nowych pracach franka oceana

Sprawdzamy, ile trwa pełna wersja „Endless” i co Frank robił w Berghain.

|
sie 23 2016, 3:20pm

Długo wyczekiwany album Franka Oceana, „Blond", w końcu ukazał się w sobotę wieczorem, kładąc kres memom i domysłom. Warto było czekać 13 miesięcy! Niekonwencjonalna premiera (nie pierwsza w tym roku) dała fanom wiele materiału do przeanalizowania: piękne, obszerne i pełne emocji „Blond", poprzedzający album wizualny „Endless" oraz zin, który najwierniejsi fani Franka zgarnęli z półek w czterech miejscówkach na świecie. Oto osiem faktów, które musicie znać na temat płyt (i zinu), dzięki którym ich kolejne odsłuchanie będzie o wiele bogatszym doświadczeniem.

Pełna wersja „Endless" trwa... 140 godzin
Już wcześniej okazało się, że nowojorski artysta zafascynowany kosmosem, Tom Sachs, odgrywa znaczącą rolę na nowym albumie Franka. Tajemniczy livestream, który rozpoczął się na jego stronie 1 sierpnia, był instalacją Sachsa, pt. „Toyan's" z 2001 roku. Pojawiła się niedawno na wystawie „Boombox Retrospective" w Brooklyn Museum. W weekend Sachs wyjaśnił symbolikę klipu, który później zmienił się w album wizualny „Endless". Zdradził także, że klip, który zobaczyliśmy, jest zaledwie małą częścią o wiele większego projektu artystycznego. „40-minutowa wersja jest przemontowana, ale istnieje też taka, która trwa 140 godzin", powiedział. „To całość, która istnieje i jest dziełem sztuki". Poruszył także temat industrialnych dźwięków z „Endless", które symbolizują proces tworzenia i naśladują drobne zakłócenia z płyt winylowych.

Frank mówi, że proces twórczy był długi, przytłaczający i wyzwalający
Ocean już wcześniej wrzucał na Tumblra piękne eseje na rozmaite tematy: od terroryzmu po seksualność i zmarłego idola, Prince'a. Po wydaniu „Blond" skorzystał z tej platformy, by podzielić się wpisem o tworzeniu albumu i zinu „Boys Don't Cry". Enigmatyczny artysta jest entuzjastą motoryzacji — przed wydaniem „Endless" widziano, jak ściga się po Los Angeles z Tylerem, The Creatorem. Ocean porównuje proces tworzenia albumu z powolnym przejeżdżaniem przez miasta i śmiganiem autostradą. „Montowanie tego projektu było dla mnie momentami bardzo romantyczne", pisze. „Cały czas czułem się, jakbym stał przy wartym 16 mln dolarów McLarenie z Formuły 1, wyposażony w aparat jednorazowy. Moje wspomnienia są na tych stronach, w bliskich miejscach i w długich, odrętwiających lotach. Nagrywałem w Tokio, Nowym Jorku, Miami, Los Angeles, Londynie i Paryżu. Zatrzymałem się Berlinie, by na własnej skórze doświadczyć Berghain". W drugiej części podziękował fanom za ich szczerość wielkimi: „Świetnie się bawiłem, tworząc to wszystko. Dziękuję wam. Szczególnie tym, którzy nie dali mi zapomnieć, że muszę to dokończyć. Czyli w zasadzie wszystkim z was. Haha. Kocham was".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Wolfgang Tillmans był zamieszany zarówno w tworzenie „Blond", jak i „Boys Don't Cry"
Legendarny niemiecki fotograf, Wolfgang Tillmans, nie próżnuje w świecie muzyki. Jego niepublikowany wcześniej kawałek „Device Control" zadebiutował na „Endless" Oceana we czwartek. Na Instagramie Tillmans uchylił rąbka tajemnicy i zdradził, jak doszło do tej współpracy. „Rozmawialiśmy o intro, ale nie wierzyłem w to, dopóki to nie stało się rzeczywistością", napisał. „Cztery tygodnie temu puściłem mu kilka piosenek, które napisałem i wyprodukowałem w tym roku, a on odpowiedział: 'Device Control jest genialne. Kocham to. Czy mogę wykorzystać je w intro na swoim albumie?'. Zgodziłem się i ku mojemu zaskoczeniu, wcale nie wykorzystał samego sampla. Wypuścił moją oryginalną piosenkę jako zwieńczenie tego świetnego albumu. Piosenka ujrzała światło dzienne w całości". Tillmans w zeszłym roku wystawiał zdjęcia Franka w ramach wystawy grupowej w nowojorskiej galerii Davida Zwirnera. Zrobił także zdjęcie, które znalazło się na okładce „Blond" i „Boys Don't Cry".

Zin na eBayu osiąga już cenę tysiąca dolarów, ale być może zostanie wydany w większym nakładzie
Jeśli nie pojechaliście do Londynu, Nowego Jorku, Los Angeles lub Chicago, żeby ustawić się w kolejce i zdobyć zin Franka, możecie próbować swoich sił w internecie. Niestety na eBayu osiąga już zawrotne ceny. Jest jednak nadzieja, że nie trzeba będzie wykładać na niego aż trzech tysięcy złotych. Mama Franka, Katonya Breaux, zasugerowała na Twitterze, że być może zin zostanie wydany ponownie, tym razem w większej ilości egzemplarzy. „Nie płaćcie tych niedorzecznych sum za magazyny na eBayu", ostrzegła nadgorliwych fanów. „Poczekajcie chwilę...". Trzymamy kciuki!

Ocean zagrał dwa kawałki z „Blond" — „Ivy" i „Seigfried" — już w 2013 roku
Najwierniejsi fajni zauważyli, że dwa kawałki z „Blond" brzmiały znajomo i wkrótce je rozpoznali. Frank zagrał je już w 2013 roku na koncercie w Monachium. To było zanim w ogóle zamieścił na Tumblrze „Memrise", kosmiczny fragment nagrania niskiej jakości.

Naprawdę istnieją dwie wersje
Jak już obiecał w osławionym poście z kwietnia 2015 roku, stworzył dwie wersje. „Mam dwie wersje. Mam dwieee wersje", napisał wtedy pod zdjęciem. Niektórzy myśleli, że chodzi o wydanie albumu i zinu, a później, że to dotyczy „Endless" oraz „Blond". Teraz wiadomo, że „Blond" ma dwie wersje: wydanie internetowe różni się od fizycznego. Szczęśliwcy, którym udało się zdobyć to drugie razem z zinem, opublikowali zdjęcia listy kawałków. „Mitsubishi Sony" oraz „Easy" pojawiają się tylko na kopii fizycznej, a „Facebook Story" na cyfrowej.

Historia o budowaniu schodów wyciekła miesiące temu
W marcu @mishkwan opisała na Twitterze dziwną i zabawną historię. Podrywał ją koleś, który twierdził, że uczy Oceana, jak zbudować schody. „Pewien koleś w barze powiedział mi, że uczy Franka Oceana budować schody do teledysku", napisała. „Powiedział mi także, że podpisał klauzulę poufności, lol". Podziękowała mu i dodała, że Frank najwidoczniej „buduje jakieś schody (spiralne) w klipie". Gdy pierwszego sierpnia zobaczyła livestream na stronie Franka, zrozumiała, że koleś nie ściemniał. Napisała wtedy: „Czyli to prawda". W wywiadzie z magazynem Complex powiedziała, że jest fanką Franka, ale nie ma ochoty więcej spotykać tamtego kolesia z baru i nawet nie pamięta, jak wyglądał.

David Bowie i mama Franka również wpłynęli na jego album
Osoby, które zostają wymienione jako współautorzy „Blond" to mieszanka spodziewanych i zaskakujących postaci. W zinie sekcja „współautorzy albumu" wymienia wielu artystów. David Bowie, Kanye West, Jamie xx, Kendrick Lamar, Beyoncé, The Beatles, André 3000, Brian Eno, Arca, Pharrell, Gang of Four, Sebastian, Yung Lean i Elliott Smith to tylko niektórzy z nich. Dodajmy do tego jeszcze drugie tyle ludzi zaangażowanych w „Endless". Dokładny opis kto za co odpowiada nie jest jeszcze dostępny, ale nie wszystko jest tak tajemnicze, jak się wydaje. „A Fond Farewell" Elliotta Smitha jest częścią „Seigfried", a w „White Ferrari" Frank nawiązuje do „Here, There, and Everywhere" Beatlesów. Francuski producent Sebastian jest narratorem historii „Facebook Story", ostrzegającej przed mediami społecznościowymi, a pewna mama (czyżby samego Oceana?) ostrzega przed niebezpieczną marihuaną w „Be Yourself".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Hannah Ongley
Tłumaczenie: P. Śmiechowska