anioł działający z ukrycia

Niecały rok po śmierci Prince’a, była żona muzyka opowiedziała o jego działalności charytatywnej.

|
16 Styczeń 2017, 10:59am

Kiedy zeszłego kwietnia zmarł Prince fani muzyka oraz ci, którzy go znali zaczęli zalewać internet wspomnieniami jego talentu, kreatywności i niespotykanej życzliwości. Wszystkie historie miały wspólny mianownik - wśród wielu osiągnięć ikony popu, przewijały się dowody na to, że Prince był przede wszystkim filantropem, chociaż w wielu przypadkach anonimowym. Jak wspominała Tamron Hall, bliska przyjaciółka piosenkarza, „nie chciał, żeby świat dowiedział się o jego aktach pomocy… był aniołem działającym z ukrycia. Pomógł mi wiele razy".

Skala jego hojności była spora - Prince przekazał między innymi 4 miliony złotych na rzecz Harlem Children's Zone, organizacji non-profit zwalczającej biedę w manhattańskim Harlemie oraz milion złotych na rzecz Eau Claire Promise Zone, grupy wspierającej przedszkolaków i ich rodziny z najbardziej ubogich regionów Columbii w stanie Karolina Południowa. Kolejny milion złotych Prince oddał szkole tańca Uptown Dance Academy.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Była żona zmarłego piosenkarza, Manuela Testolini, udzieliła ostatnio wywiadu, który rzucił nieco światła na niespotykaną działalność charytatywną Prince'a. W rozmowie z magazynem Rolling Stone wspomina, że muzyk wciąż mówił o „zmianie w społeczeństwie i przypominaniu ludziom, żeby nie wyzbywali się swojej skromności". Manuela poznała Prince'a podczas pracy z różnymi organizacjami non-profit. Organizacja piosenkarza Love 4 One Another zaoferowała wtedy pomoc właścicielce schroniska dla kobiet w Toronto, któremu groziło zamknięcie. W końcu Manuela zaczęła pracować dla Love 4 One Another.

Organizacja budowała ogrody integrujące społeczność lokalną oraz wspierała schroniska i mieszkania socjalne w tych miastach, w których Prince akurat zatrzymywał się na trasie. Manuela tłumaczy, że jeśli koncert miał miejsce zimą, organizacja robiła zbiórki kurtek czy jedzenia. Podobno Prince prosił Manuelę o wyciąganie pomocnej dłoni do potrzebujących, których widział w wiadomościach. Jak twierdzi, piosenkarzowi nie zależało na rozgłosie, „chodziło o pomoc, a nie o Prince'a".

Choć jego akcje pomogły wielu osobom, Manuela zaznacza, że piosenkarz szczególnie interesował się prawami kobiet. „Jego zespół był pełen silnych kobiet", mówi. „Wiedział, że dzięki swoim wpływom może wywołać zmiany, dlatego robił wszystko w swojej mocy, żeby świecić przykładem".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Wendy Syfret
Zdjęcie Herb Ritts, Prince, 1991