agencja zrywająca ze schematami

„Niszczymy pogląd, według którego dobra zabawa z modelingu oraz praca i zarobki muszą się wykluczać. Dla nas to standard”, mówią Walter i Rachel, którzy współpracują z Hood By Air i Balenciagą.

tekst Alice Newell-Hanson
|
24 Listopad 2016, 11:19am

„Nie chodzi tylko o różowe włosy, to zupełnie nowy sposób patrzenia na ludzi", mówi Walter Pearce. Tak wyjaśnia zmianę w podejściu do castingów, którą zapoczątkowały takie marki jak nowojorskie Hood By Air i Eckhaus Latta. Ich metoda rozprzestrzeniła się po całej branży mody. To zmiana, którą Walter nazywa „dziwną, ale w dobrym sensie", bo odchodzi od „agresywnie promowanego standardu kobiecej urody". Częściowo to także zainspirowało tak wiekowe marki jak Balenciaga, by do pokazu w roli modeli i modelek zaangażować artystki i DJ-ów, a nie tylko stereotypowe modelki.

Latem Walter razem z fotografką Rachel Chandler założył Midland — agencję modelingową i castingową. Jej celem jest zapewnienie pracy i sprawiedliwego wynagrodzenia dzieciakom z Instagrama i ulicy, skejtom i klubowiczom, których marki teraz tak pożądają. Midland chce także zadbać o ich zdrowie psychiczne i dobrą zabawę.

Rai, jeden z modeli Midland, chodził do tej samej szkoły średniej, co Walter, na północy stanu Nowy Jork. Ma ponad 180 cm wzrostu, lśniącą skórę, długie włosy i lekko zadarty nos, jak postać z anime. „Gdy zacząłem szukać modeli, od razu o nim pomyślałem", przyznaje Walter. „Ale wtedy chyba jeszcze nie wykształciłem wyraźnego stylu i nie miałem dość pewności siebie, by wiedzieć, że jest bardzo dobrym wyborem".

Walter ma teraz 21 lat, a karierę zaczął w drugiej klasie szkoły średniej. W wieku 14 lat stażował w magazynie DIS, a później poznał Shayne'a Olivera z Hood By Air przez wspólnego znajomego. Dwa lata później zaczął staż u Olivera (którego teraz nazywa swoją „matką") i pomagał przy castingach HBA. To on wybierał modeli z ulicy do cudownie pokręconego, szkolnego pokazu na wiosnę/lato 16. Zaprosił do niego nawet dwóch kolesi z Los Angeles ze względu na ich wytatuowane twarze. We wrześniu już jako właściciel Midland po raz pierwszy przeprowadził cały casting HBA. Rai przeszedł po wybiegu w białej koszuli z rękawami przypominającymi kaftan, a włosy i czoło miał pokryte grubą warstwą wazeliny.

„Dopiero, gdy zakładaliśmy Midland, pomyślałem: 'Chwileczkę, ten dzieciak jest przecież świetny'", mówi Walter. „To zabawne, bo przecież chodził do małej szkoły na północy, a teraz mamy zupełnie inną relację".

„Cała sprawa jest dla nas bardzo osobista, dzięki czemu nasze relacje z modelami również są bliskie", dodaje Walter. Powiedział, że Guy — inny model, który w zeszłym sezonie został zaangażowany przez HBA na wyłączność — jest dla niego jak brat. Czasem przychodzi do Waltera na obiad i wysyła mu urodzinowe SMS-y. „Niszczymy pogląd, według którego dobra zabawa z modelingu oraz praca i zarobki muszą się wykluczać. Dla nas to standard".

„Podoba mi się też, że dwie części agencji się uzupełniają", mówi Rachel. Rachel cały rok współpracuje z Eckhaus Latta i przez otwarte castingi na Instagramie poznała osoby, które ostatecznie podpisały kontrakt z Midland. „Raz jadłam sushi w restauracji na Avenue A i dosłownie w połowie kęsa zobaczyłam idącego ulicą chłopaka. Wybiegłam, a moja przyjaciółka myślała, że oszalałam. Podpisaliśmy kontrakt i właśnie wziął udział w kampanii Helmuta Langa".

Tak jak Walter, Rachel ma dobre oko do wyszukiwania modeli i modelek w niespodziewanych miejscach. Swój talent szlifowała pracą za obiektywem. W marcu pomogła wybrać modeli do pokazu Balenciagi na sezon jesień/zima 16. „Kierownik castingu był znajomym znajomego i potrzebował pomocy", wyjaśnia. „Zaproponowałam kilka osób i zatrudnili wszystkich! Dlatego pomyślałam, że jestem w tym dobra".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Teraz wszyscy są zainteresowani takim rodzajem [ulicznego] castingu", mówi Walter, a potem wymienia wielkie marki, z którymi współpracował — m.in. L'Oréal. „Myślę, że przyzwyczailiśmy się do dość wyraźnej granicy między markami, które chętnie by mnie zatrudniły i które nigdy by tego nie zrobiły. Teraz ta linia się zaciera. Myślałem, że pewne marki nie tknęłyby mnie nawet kijem, a w ciągu ostatnich dwóch dni współpracowałem z kilkoma z nich! Myślę, że dlatego tak dobrze pracuje mi się z Rachel — jesteśmy świetnym zespołem".

Czy świadomie stara się podważyć stereotypowe ideały piękna, gdy angażuje mniej znane twarze do wielkich kampanii i pokazów? „Z jednej strony po prostu tym się zajmuję, wybieram tych, którzy moim zdaniem są piękni i fajni. Z drugiej jest w tym teraz cos politycznego. Gdy coś powtórzy się wystarczającą ilość razy, staje się to manifestem", mówi.

„Dzieje się teraz coś bardzo pozytywnego", kontynuuje, opisując gwałtownie zmieniające się kanony piękna. „Teraz mamy więcej okazji niż kiedykolwiek i chcę to wykorzystać, zinfiltrować branżę. Tradycyjny wizerunek dziewczyny świata mody ma ze 200 lat, ale nie będzie trwać wiecznie".

midland.agency

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Zdjęcia dzięki uprzejmości Midland