ada karczmarczyk – gwiazda katolickiego popu

Rozmawiamy z artystką, która łączy mszalne rytuały z psychodelicznymi wizualami, aby dowiedzieć się, dlaczego katolicyzm potrzebuje Katy Perry i sztuki współczesnej.

tekst i-D Staff
|
cze 18 2015, 2:45pm

„Od papieża Franciszka nauczyłam się, co mam myśleć, od Leonarda da Vinci, jak te myśli formować, a od Britney Spears, jak być dziewicą, hehe!", mówi artystka wizualna oraz samozwańcza gwiazda katolickiego popu, Ada Karczmarczyk. Po duchowym nawróceniu, Ada spędziła 6 lat tworząc całkiem nową odsłonę sztuki religijnej. Filmy Ady, ukazujące między innymi trzęsienie tyłkiem w kapliczce Dziewicy Maryi albo zestawienie mszy świętej z jazdą po kwasie, łączą nauki ewangelickie ze współczesną estetyką internetu. Seria wideo Ady, zatytułowana Way to Conversion[droga do nawrócenia] wyświetlana jest właśnie w nowojorskiej Postmasters Gallery, a my rozmawiamy z artystką o Beyoncé i psychodelikach.

Jaraj się Marią, 2013.

W jaki sposób środowisko katolickie i gospodarka Polski wpłynęły na twoją artystyczną twórczość?
Wychowałam się w dosyć konserwatywnej, katolickiej rodzinie. Wartości, które mi przekazano, w dużym stopniu wpisują się w typowo religijny sposób myślenia, czyli poświęcenie, ciężka praca, odmawianie sobie cielesnych i duchowych przyjemności. Wtedy wszystkim się wydawało, że Kościół jest cool, bo przyczynił się do upadku komunizmu ,a poza tym wtedy papieżem był Jan Paweł II. Z kolei wraz z burzą hormonów nadszedł pierwszy bunt i ekstremalne zachowanie. Konsumpcjonizm zajął w moim życiu poniekąd miejsce religii, w miarę jak filozofia kapitalistyczna rosła w siłę.

Katastrofa w Smoleńsku z 2010 roku, w wyniku której zginął prezydent oraz kwiat polskiej polityki, wszczął konflikt kulturowy pomiędzy katolicką częścią społeczeństwa (czyli tzw. moherami) i młodszym pokoleniem, które więcej wspólnego ma z kulturą Zachodnią. To zderzenie ideologiczne z dwóch stron sprawiło, że zaczęłam kwestionować to, kim jestem, skąd jestem i dokąd powinnam zmierzać. Postanowiłam, że połączę obie te rzeczy, w jedno ciało i duszę. A najlepszym sposobem, aby to zrobić, okazała się sztuka. 

Litania, 2008. 

Kto jest twoją ulubioną gwiazdą pop?
Najbardziej lubię Beyoncé, Madonnę, Lady Gagę i Katy Perry. Bycie gwiazdą to ciężka praca, poświęcenie i wytrzymałość psychiczna. Nie sądzę, aby to był przypadek, że wszystkie z nich wychowały się w duchu katolickich wartości. Musiało je to wewnętrznie wzmocnić i przygotować do przyszłych wyzwań. W religii katolickiej kobieta nie może zostać księdzem, ale jeśli uważa, że ma coś ważnego do przekazania innym, to czemu nie zostać gwiazdą pop? Bycie gwiazdą nie ogranicza się jedynie do śpiewania chwytliwych piosenek i tańczenia w teledyskach. Chodzi też o to, aby wskazywać odbiorcom właściwej drogi, prowadzić ich przez życie!

Msza Swięta, 2013.

W jednym z twoich filmów narrator szepcze zdania takie jak: „uwielbiam, kiedy inni ludzie podejmują za mnie decyzje", a w tle widać stos świecidełek. Powiedz coś więcej na temat dynamiki genderowej w twojej twórczości.
Zanim się nawróciłam, byłam pustą lalunią, rozbijającą się po klubach i zataczającą po paru drinkach. Nie miałam żadnych głębszych przemyśleń, a celem mojego życia były imprezy. Ta seria opowiada historię spowiedzi młodej osoby, która dorasta w rzeczywistości przesyconej konsumpcjonizmem i tę rzeczywistość traktuje jako rytuał, dzień po dniu. Ja doznałam przełomu w mojej twórczości kreatywnej. Zaczęłam zadawać sobie pytania i szukać na nie odpowiedzi - to właśnie zaprowadziło mnie do chrześcijaństwa. Sama nazwałabym się katolicką feministką. Doszłam do tego dzięki własnym, filozoficznym dociekaniom, a nie dlatego, że jakiś ksiądz wbił mi to na siłę do głowy.

To, co chcę zrobić, to połączyć cechy na pozór niemożliwe do połączenia. Z jednej strony jestem samowystarczalna, programuję bity na komputerze, nagrywam wokale w szafie, wideo nagrywam w swoim małym pokoju i wszystko produkuję sama. Z drugiej strony, fascynuje mnie chrześcijańska aura subtelności, wrażliwości i rozwagi, jeśli chodzi o kwestię kobiecości. Nie uważam, żeby katolicyzm był zagrożeniem dla kobiet, bo jeśli mężczyźni byliby bardziej jak Jezus, to na pewno nie byłoby tyle cierpiących kobiet na tym świecie. Niestety, w rzeczywistości, sprawy wyglądają często inaczej. Dlatego też chciałabym to zmienić i zachęcić zarówno dziewczyny, jak i chłopaków, aby myśleli głębiej, nauczali innych i zmieniali się na lepsze!

Niszcz Szatana Łaską Pana, 2014.

Twoje filmiki pokazują psychodeliczne, tripowe wizuale i gry arkadowe z szatanem w roli głównej. Czy nikt nie zarzuca ci bluźnierstwa?
W Polsce atakuje mnie za bluźnierstwo mnóstwo katolików, którzy nie oglądają filmików dokładnie i na podstawie płytkich obserwacji formułują błędne opinie. Dzieje się dlatego, że są oni przyzwyczajeni do oglądania treści religijnych jedynie w bardzo konserwatywnej, ortodoksyjnej postaci. Nie mam na celu obrażanie czyjejkolwiek religii moimi pracami, chcę po prostu tchnąć życie w rzeczy, które dotychczas pokazywano w pasywny sposób, co nie jest dla młodych ludzi atrakcyjne.

W celu zilustrowania duchowych doświadczeń użyłam efektów wizualnych, które przypominają trip na kwasie. Narkotyki, podobnie jak wiara, poszerzają niejako wyobraźnię, a gdy jesteś wierzący, to czujesz się tak, jakbyś cały czas był trochę na haju. Różnica polega na tym, że wiara czyni cię lepszym człowiekiem, a zażywanie dragów to drogi i wyniszczający sport, który prowadzi do uzależnień i śmierci. Moje wideo pokazuje dużo bardziej pozytywną alternatywę dla narkotyków, ale też jest całkiem psychodeliczna, w sensie wyobraźni.

A jaką rolę w twoich pracach odgrywa internet?
Internet to moja prawa ręka i najlepsze narzędzie do prowadzenia mojej ewangelickiej misji. W momencie, gdy zdecydowałam, że chcę szerzyć nauki religijne, zdałam sobie sprawę, że nie mam żadnych kontaktów, kasy ani władzy, aby moje słowo do kogokolwiek dotarło. Wtedy z kolei dotarło do mnie, że mogę użyć mocy internetu, aby połączyć się z ludźmi na całym świecie. Taniec przy kapliczce Dziewicy Maryi, trzęsienie tyłkiem i gonitwa za obrazami z Jezusem to nie są jedynie śmieszne filmiki - w tekstach, muzyce i obrazie jest zawarty ważny przekaz.

Dlaczego Kościół katolicki potrzebuje sztuki współczesnej i vice versa?
W dzisiejszych czasach młodzi ludzie szybciej się rozwijają i nie chcą, aby traktowano ich jak bezmyślne stado owiec, które łatwo zmanipulować. Na pewno mają potrzeby duchowe, ale odrzuca ich przestarzały sposób przekazywania treści religijnych. Potrzebują więc bardziej ambitnej i inteligentnej ewangelizacji, która zachęciłaby ich do zadawania sobie pytań, do patrzenia wgłąb. Do tego właśnie jest sztuka. Ona nie może być narzędziem indoktrynacji, którego używa się po to, aby coś komuś narzucić, ale na pewno może stymulować ludzkie postrzeganie. W przeciwieństwie do tradycyjnych nauk ewangelickich, które zasady forsują siłą i nierzadko próbują zastraszać, ja nie daję ludziom dobrych odpowiedzi. Używam komizmu w swojej sztuce, aby zwracać uwagę na trudne kwestie, a szokując, chcę zmusić ludzi do myślenia. 

Zobacz też: Wixa Zgody Narodowej - czy agresywna muzyka z prostym bitem doprowadzi do pojednania Polaków?

Kredyty


Tekst: Emily Manning
Tłumaczenie: Zuza Bień