krótka historia pierwszego rzędu

Każdy chce tam trafić, ale komu się udaje?

tekst Austen Leah Rosenfeld
|
07 Wrzesień 2016, 4:35pm

Photo by Dimitrios Kambouris/Getty Images for adidas

Gdzie możesz znaleźć Kanyego Westa siedzącego obok Anny Wintour albo Katy Perry, która ucina sobie pogawędkę z Kris Jenner? Gdzie Cara Delevigne szepcze coś na ucho Kate Moss? Oczywiście w pierwszym rzędzie na pokazie mody. To właśnie on stał się główną atrakcją pokazów. Najlepsze miejsca zajmują dzisiaj popularni celebryci i inne wpływowe postaci. Kiedy Miley Cyrus, Rihanna, Jeremy Scott, Katy Perry i Kanye West pokazali się na Fashion LA Awards w pasujących do siebie strojach, Internet po prostu oszalał.

Nie zawsze tak było. Pierwszy rząd (inaczej front row i #frow), nigdyś był po prostu miejscem, z którego... cóż, oglądało się pokaz. Jasne, w ten sposób ludzie obnosili się ze swoim statusem, ale było to przede wszystkim miejsce, z którego można było w niezakłócony niczym sposób podziwiać ubrania. Mimo że w tym sezonie było nieco mniej gwiazd na pokazach niż w poprzednim, to i tak oglądając transmisje z wybiegów, zastanawialiśmy się, czyje fotki zaleją Instagrama w ciągu najbliższych kilku godzin?

Zdjęcie: Reg Lancaster/Getty Images

Tak jak moda na wybiegu, tak też pierwszy rząd ma swoją historię. W pierwszej połowie XX wieku paryskie domy mody pokazywały swoje kolekcje na domowych wybiegach, w pomieszczeniach przypominających salon. Zapraszano przede wszystkim znane osobowości i sprzedawców detalicznych. Wkrótce amerykańskie domy towarowe, jak np. Ehrich Brothers, postanowiły rozszerzyć nieco ten krąg i organizować pokazy dla kupujących i klientów na większą skalę. Czasami rozpoznawalne aktorki pojawiały się w Paryżu, np. Barbra Streisand, która zaprezentowała się w 1966 na pokazie Chanel odziana od stóp do głów w lamparcie wzory. W latach 70. i 80. redaktorzy i kupcy zaczęli traktować bywanie na pokazach jako integralną część swojej pracy. W latach 90. - erze supermodelek - nastąpiła eksplozja celebrytów na modowej widowni, pokazy swoją obecnością uświetniały m.in. Debbie Harry, czy Madonna. Rok 2000 to epoka najlepszych blogerów - a współczesne czasy to okres panowania świętej trójcy z pierwszego rzędu: Kim, Kanyego i Rihanny.

Soon-Yi Previn, Woody Allen, Dorthea Hurley, Bon Jovi, Elizabeth Hurley i Hugh Grant na pokazie Versace, 1996 © Patrick McMullan

„Zawsze w pierwszym rzędzie siedział ktoś uhonorowany i ważny dla projektanta" - stwierdził Patric McMullan, popularny fotograf i dokumentalista życia nocnego gwiazd. „Tylko że kiedyś była to matka lub siostra tej osoby. Myślę, że wszystko zaczęła się zmieniać dzięki Warholowi i Halstonowi w latach 70., a ludzie na widowni zaczęli być coraz bardziej interesujący". W latach 70. i 80. chodziło przede wszystkim o profesjonalizm. To były branżowe eventy, a jedyne co mogłeś tam dostać, to oldschoolowe zeszyciki do notowania. „To był jedyny sposób, dzięki któremu mogłeś jakoś uwiecznić to, co widzisz" - powiedziała wiceprezes Lord & Taylor, Stephanie Solomon. „Ludzie już tego nie mają. To rzadka umiejętność, trzeba naprawdę analizować to, na co patrzysz, nie możesz liczyć na aparat, twoje oczy muszą bacznie śledzić, co dzieje się na wybiegu".

Kiedyś nie było gwiazd stylu ulicznego i innych celebrytów, którzy mieli zaklepane miejsce w pierwszym rzędzie, a w modzie panowały pewne zasady, których trzeba było przestrzegać. Styl był z góry określony. Na zdjęciu z 1977 roku Grace Coddington siedzącej w pierwszym rzędzie na pokazie Balmain, widać wieloletnią dyrektor kreatywną Vogue, ubraną w spódnicę do kolan. Czarny był obowiązującym kolorem, a poczucie dobrego smaku królowało. To, kto siedział w pierwszym rzędzie, stało się ciekawe dzięki mediom. „W latach 90., kiedy zostałam zaproszona na jeden z pierwszych fashion weeków, przypominających kształtem obecny, siadałam w pierwszym rzędzie", mówi McMullan. „W czasie, gdy modelki przygotowywały się do pokazu, wchodziłam pomiędzy widownię i rozglądałam się po ludziach. Wtedy nie było nawet jak szybko dystrybuować zdjęć, ale robiłam je, bo miałam czas do zabicia". McMullen zaczęła robić zdjęcia na pokazach razem z francuskim fotografem Gauthierem Galletem.

Gauthier Gallet fotografował przemysł modowy na przełomie lat 90. i 00. Jego zdjęcia są kultowe. Dokumentując przez dekadę widownię z pierwszego rzędu i kulisy pokazów, umożliwił ludziom pełny dostęp do świata haute couture. W książce z jego fotografiami znajdziemy między innymi ikoniczne sceny, jak wtedy, gdy Suzy Menkes rozmawiała z Delphine Arnault i Karlem Lagarfeldem. Co najważniejsze, Gallet pokazał ludziom, gdzie należy patrzeć. I wcale nie był to wybieg.

W czasach McMullan i Galleta świat celebrytów przeżywał swój rozkwit. „To zaczęło się w późnych latach 90.", stwierdziła McMullan. „Niektórzy ludzie z PR zaczepiali mnie i mówili: upewnij się, że ściągniesz tę dziewczynę... one zawsze próbują siadać razem. Da się wyczuć synergię pomiędzy tymi trzema kobietami".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Sean P. Diddy Combs i Nicky oraz Paris Hilton na pokazie Luca Luca, 2002 © Patrick McMullan

We wczesnych latach 00. blogerzy, tacy jak Susie Lau czy Brianboy dołączali do śmietanki towarzyskiej w #frow. „Zmieniają każdy pokaz", powiedział Alessandro Garofalo, który obecnie fotografuje pierwszy rząd dla portalu style.com. „Mają na sobie jakieś nowe ciuchy, zawsze są wystrojeni, czasem przesadnie, czasem zwyczajnie, ale myślę, że robią to przede wszystkim, aby zwrócić uwagę ludzi". Spójrzcie tylko na gigantyczną kokardę z włosów Tavi Gevinson, którą miała na pokazie Diora w 2010 roku. Swoją fryzurą uniemożliwiła na chwilę ludziom z drugiego rzędu obserwację tego, co dzieje się na wybiegu i wywołała oburzenie modowego establishmentu. Jej celem z pewnością nie był kamuflaż. Kiedy zasięg twojego portalu społecznościowego robi się ogromny (Suzie ma 245 tys. followersów na Twiterze, Bryanboy 569 tys.) znane marki zaczynają węszyć duży zysk.

Kiedy patrzysz na zdjęcia Gauthiera Galleta, widzisz przede wszystkim ocean czerni, no z małymi wyjątkami - tam, gdzie pojawia się ubrana w leoparcie centki Paris Hilton. To były lata 90. - czarny był na topie, ale pierwszy rząd widowni nie był wtedy jeszcze główną sceną. Tradycją było ubieranie się w kreacje od danego projektanta na jego pokaz, ale teraz gwiazdy zastanawiają się jedynie nad ciuchami z dobrym PR-em. Znanym osobistościom płaci się za to, aby usiadły w pierwszym rzędzie i założyły zestawy prosto z wybiegu. Allison Williams i Kate Hudson w kwiecistych sukienkach zrobiły sobie bardzo ładne zdjęcie na pokazie Michaela Korsa. Czy to przypadek, że loki Katy Perry idealnie pasowały do tych, które akurat na wybiegu pokazało Givenchy? McMullan podkreśliła, że „Ludzie zdali sobie sprawę z tego, że nie wykorzystywanie faktu, że zasiada się w pierwszym rzędzie, byłoby błędem".

Jak więc wygląda przyszłość pierwszych rzędów? Widzieliśmy już street style'owe drony, może teraz czas na drony w pierwszych rzędach? Czas, który mija od premiery produktu do dostarczenia go celebrytom drastycznie się skraca (Justin Bieber zdobył swoją parę sneakerów od Yeezy'ego w dniu pokazu Kanyego), więc może wkrótce zobaczymy pierwsze rzędy odziane w kreacje z wybiegu i całkowicie pozbędziemy się modelek? Alexander McQueen wiedział, co robi, kiedy stworzył chodzący po wybiegu hologram Kate Moss.

W tym sezonie zobaczyliśmy pierwszą damę Nowego Jorku, Chirlane McCray, na pokazie Ralpha Laurena. Może teraz pora na pierwszą damę Stanów Zjednoczonych Ameryki? Istnieje wiele sposobów na to, aby wykorzystać modę i dać się jej wykorzystać. Spójrzcie na Bethany Motę, która zaczynała jako nieznana nikomu wideoblogerka, a w zeszłym miesiącu przeprowadziła wywiad z prezydentem, aby pomóc mu zwiększyć zasięg rozgłosu. To chaotyczny świat, w którym wszystko ciągle się zmienia, więc lepiej obserwuj go bacznie!

Przeczytaj też:

Tagged:
historia
Pokaz
celebryci
blogerki
frow
pierwszy rząd