najmroczniejsze sceny filmów wesa andersona

Niech nie zwiedzie was pozornie beztroska i malownicza sceneria – za kultowymi, głównymi postaciami w filmach Wesa Andersona kryje się depresja, przemoc i samobójstwo.

tekst i-D Staff
|
28 Kwiecień 2015, 11:25am

Czarująca sceneria, dziewczynki w pastelowych cieniach do powiek, chłopcy w mundurkach, piękne soundtracki z francuską muzyką i idealnie symetryczne tło to elementy rozpoznawalne nieszablonowych filmów Wesa Andersona, ale jego bohaterowie często borykają się z ciemną stroną mocy. Depresja, samobójstwo, kazirodztwo (no ok, przybrana siostra…), przemoc, morderstwo, obcinanie głów i kończyn - to wszystko kryje się za lukrową posypką i cudownym sarkazmem komedii. Czasami tragedia ma też romantyczną stronę, a Wes trafia po prostu w samo sedno. Jeden zdolny użytkownik Vimeo, Dávid Velenczei, zmontował razem najbardziej brutalne i wywracające wnętrzności sceny z filmów: Trzech Facetów z Teksasu, Rushmore, Genialny KlanPodwodne życie ze Stevem Zissou, Pociąg do Darjeeling, Moonrise Kingdom i The Grand Budapest Hotel, aby pokazać nam ciemną stronę genialnego umysłu Wesa Andersona, podczas najsmutniejszej i najbrutalniejszej odliczanki scen z jego filmów… 

„Hmm, ostatnio czuje się trochę samotny…"
Nikt nigdy nie zagra samotnego faceta z depresją lepiej niż Bill Murray. Bill, jeden z ulubionych członków ekipy Wesa Andersona, pojawił się w jego siedmiu produkcjach, od ról głównych po epizodyczne. „Zawsze, gdy piszę, mam w głowie Billa", mówi reżyser. Chyba jak każdy, Wes…Pierwszy film Andersona, w którym pojawił się Murray to Rushmore- zagrał tam wnerwionego milionera, który ma nieznośne i pryszczate dzieci. Ta scena pojawia się w filmie dosyć późno, po tym, jak Bill już swoje przeżył; zostawiła go żona, kochanka nie jest już nim zainteresowana, a jego własny syn podbił mu oko. To „hmm" na początku zdania, „hmm, ostatnio czuje się trochę samotny…"to pierwszorzędny przykład niesamowitej umiejętności, jaką posługuje się Anderson i Murray - przemycanie smutku w prześmiewczy kontekst.  

„Jutro się zabiję"
To najsmutniejsza scena ze wszystkich filmów Wesa Andersona. Reżyser zgrabnie przechodzi z sarkastycznej komedii i kolorowych fantazji w ściskającą ze serce rozpacz. Luke Wilson gra Richiego Tenenbauma - ulubionego synusia całego klanu Tenenbaumów, który zakochuje się w swojej przybranej siostrze, Margo. W tej scenie, w tle której leci piosenka Elliota Smitha Needle in the Hay, Luke Wilson obnaża się, zdejmując opaskę i ciemne okulary, obcina swoje długie włosy, goli brodę, a następnie, patrząc w lustro, szepcze: „jutro się zabiję". Jest to niewątpliwie jedna z mentalnie najmroczniejszych scen w filmach Wesa Andersona, a ciemności dodaje wyłączone światło i przytłumione kolory. Można tę scenę oglądać w kółko i za każdym razem uderza z tą samą mocą.

„Nie zasłużył na śmierć"
Każdy wie, że psa w filmie się nie zabija. Zabij kochanka, utop głównego bohatera, ale psa zostaw w spokoju. Jest coś strasznie smutnego, gdy najlepszy przyjaciel człowieka zostaje zabity właśnie przez człowieka, ale Wes Anderson przemyca ten smutek w swoiście uroczy sposób. Gdy 12-letni Sam i Suzy, wcześniej znający się tylko z listów, uciekają od swych patologicznych rodzin, ludzi z opieki społecznej i skautów Khaki, pies z obozu - Snoopy - zostaje przez przypadek trafiony w szyję strzałą. „Myślisz, że był dobrym psem?", pyta Suzy. „Kto wie…Ale na pewno nie zasłużył na śmierć", odpowiada Sam. Martwy pies - prawdziwy terrier - dostaje nawet swój pieprzony czas ekranowy.

„Nie celuj w niego, on tu jest na darmowym stażu"
Wśród wielu genialnie komicznych scen walki w filmach Wesa Andersona, przez trzech braci siłujących się w Pociągu do Darjeeling, po strzelaninę w lobby The Grand Budapest Hotel, jest ta jedna scena, w której Steve Zissou (Bill Murray), zdejmuje piratów, którzy porwali mu łódź, pobili jego zaginionego syna (Owen Wilson) i wzięli członków załogi za zakładników.

Ubrany w swój niebieski szlafrok, Steve, widząc pociski lecące na prawo i lewo, dzielnie broni statku Belafonte.

Kredyty


Tekst: Sarah Raphael i Felicity Kinsella
Tłumaczenie: Zuza Bień