Kadr z klipu „Up In The Hill”

10 pytań, które zawsze chciałeś zadać... scenografowi pokazów i sesji modowych

Anna Szczęsny jest drobną dziewczyną w ekscentrycznych ciuchach, która, przy ciągle dzwoniącym telefonie potrafi zachować anielski spokój.

|
paź 30 2017, 10:00am

Kadr z klipu „Up In The Hill”

Pomiędzy wyjazdami, 7-godzinnymi spotkaniami produkcyjnymi i pracą na planie udało się nam zadać 10 pytań, które w jakiś sposób opisują jej szaloną i bardzo kreatywną pracę.

1. Jak się zaczęło? Miałaś konkretny plan na karierę scenografki?
Totalnie nie, ale przyznam, że trochę w kierunku scenografii mnie ciągnęło. Skończyłam projektowanie wnętrz i wzornictwo. Do tego pierwszego trochę się zraziłam, a z drugiego mało kto się wtedy utrzymywał. Wiedziałam, że muszę coś wymyślić…


2. Co uważasz, za swój najbardziej spektakularny projekt?
Teledysk dla Brodki do kawałka „Up In The Hill". Pracowałyśmy z Moniką nad scenografią razem. Kosztowało to kilka nieprzespanych nocy, ale wyszło dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam. To był prawdziwy popis pracy, w dużej mierze temu zawdzięczamy sukces.

3. Ile czasu zajmuje zazwyczaj cały proces — od pomysłu aż do realizacji?
W zależności od tego, jakie tempo zostanie narzucone. Czasem 2 tygodnie a czasem 5 miesięcy.


4. Najdziwniejsza rzecz, której użyłaś w scenografii to…
Praktycznie co drugi dzień używam dziwnych rzeczy. Oto lista z tego tygodnia: kielich liturgiczny, suknia barokowa, szczotki z XVII w., czaszka zwierzęca, strój pszczelarza, ule bez pszczół, 70 słoików z miodem, styropianowa kula o średnicy 160 cm szklana kula, która podpaliła mi walizkę…


5. Gdzie szukasz inspiracji, kogo podziwiasz, jak ładujesz swoje kreatywne akumulatory?

Podróże są najlepszym dopalaczem. Raz w roku staram się wyjechać na minimum miesiąc. Uwielbiam odwiedzać moje przyjaciółki w Meksyku, jedna projektuje przepiękne meble i mieszka nad bajkową laguną po karaibskiej stronie. Tam naprawdę odpoczywam. Jeżdżę też na biennale i targi w Mediolanie. Staram się odwiedzać Hamburger Banhof w Berlinie oraz Barbican w Londynie. Nie jest to nic specjalnego.



Najbardziej jednak lubię odkrywać lokalne muzea i małe wystawy np. kolekcję Witkacego w Słupsku. Znajdują się w niej genialne portrety i zapiski artysty, ale jest fatalnie wyeksponowana. Chciałam nawet napisać do Pana Biedronia proponując mu pomoc w nowej aranżacji. Drugim moim odkryciem w tym miesiącu jest Muzeum zabawek w Kielcach z meblami dziecięcymi legendarnej spółdzielni Ład.



6. Jakie umiejętności, cechy są szczególnie przydatne w twojej pracy?
Planowanie trzy kroki do przodu — to niezbędna umiejętność, której się nabywa wraz z doświadczeniem.

Na co dzień musisz być producentem, księgowym, agentem (bo ja nie mam agenta sama negocjuję stawki, ustalam swój grafik), managerem projektu, no i oczywiście projektantem — na co zazwyczaj zostaje najmniej czasu.

Talent jest na dalszej pozycji — chyba że się jest utalentowanym ponadprzeciętnie, wtedy niedociągnięcia organizacyjne zostaną Ci czasem wybaczone.


7. Opowiedz o swoim największym kryzysie.
Największy kryzys przychodzi, kiedy się jest totalnie przemęczonym, a twoje projekty nie zostały zrealizowane tak, jak sobie to zaplanowałaś. To przydarzyło się również mi, na szczęście zazwyczaj szybko przechodzę do porządku dziennego i traktuję sytuację, jako lekcję na przyszłość.

8. Czy nie jest Ci smutno, że cała twoja praca znika po kilku godzina sesji, albo 20 minutach pokazu?
Ciągle ciężko mi się z tym pogodzić. Przez połowę mojego projektowego życia jednak pracowałam ideowo, tworząc projekty, które miały czemuś służyć. Staram się, żeby w scenografiach, które projektuje, chociażby na pokazy była jakaś architektoniczna łamigłówka, żeby widz dostał coś więcej niż tylko ładne tło. Chcę, żeby coś go zaintrygowało. Mam jednak świadomość po paru godzinach wszystko pójdzie na przemiał, dlatego, żeby odreagować projektuję wystawy, one nie są już tak efemeryczne.

9. Na czym polega dobra scenografia?
Nie ma chyba takiej definicji.
W zależności, do czego jest to scenografia ma swoje pewne funkcje, jak je spełni, to w pewnym sensie można nazwać je umownie dobrą, bo to oczywiście kwestia gustu.

10. Pamiętasz swój pierwszy projekt?
To były papierowo instalacje dla Mysiej 3. Dzięki temu zleceniu poznałam Anię Kuczyńską, dla której zrobiłyśmy później serię papierowych zaproszeń na pokaz i tak się w sumie wszystko zaczęło.