Taro Umebayashi, Musician. "The reason I chose this place is that I can get a full view of the surrounding buildings. Whenever I visit this place, it is at predawn time. The inspiration that I get in the empty space at this time is what is important to me. It is special for Tokyo because this place always seems to be the eye of a typhoon."

tokio, jakiego nie znacie

Ami Sioux poprosiła przyjaciół z Tokio, żeby narysowali mapę miasta. Potem ruszyła szukać ich ulubione miejsca, odkrywając na nowo jedno z najciekawszych miast świata.

|
sty 5 2017, 3:45pm

Taro Umebayashi, Musician. "The reason I chose this place is that I can get a full view of the surrounding buildings. Whenever I visit this place, it is at predawn time. The inspiration that I get in the empty space at this time is what is important to me. It is special for Tokyo because this place always seems to be the eye of a typhoon."

Najnowsza książka Amy Sioux „Tokyo 35ºN" to poetycka relacja ze stolicy Japonii. Po części została zainspirowana przez francuskiego filozofa Guy'a Deborda i jego teorię „dérive", sposób na poruszanie się po mieście, który polega na przeżywaniu emocji i poznawaniu otaczającego nas środowiska. W „Tokyo 35ºN" Ami poprosiła pięćdziesięciu przyjaciół o narysowanie mapy Tokio, która zaprowadzi ją do najważniejszego dla nich miejsca. Podążała za wskazówkami i fotografowała to, co znalazła: kwitnące wiśnie, pełne życia wieżowce i ciche kapliczki ale także skateparki, sklepy, restauracje i kafejki, ciche osiedla mieszkalne oraz wyjątkowe momenty w komunikacji miejskiej.


„Chciałam poznać psychologię Tokio w głębszy sposób", tłumaczy Ami. „Książka wykracza poza klasyczne przeżycia obcokrajowca i ukazuje intymną część miasta".

„Tokyo 35ºN" przesycone spokojną poezją i subtelnymi emocjami to unikatowe przedstawienie miasta. Zdjęcia są delikatne, intymne i tworzą zaskakujący portret Tokio.

Zdjęcia powstawały przez trzy lata, od 2013 do 2016 roku. Album uchwycił zmieniające się pory roku i pejzaż miasta. Spytaliśmy Ami o jej inspiracje, doświadczenie i niespodzianki, jakie pojawiły się podczas projektu, a ona pokazała nam swoje ulubione zdjęcia.

Anders Edström, fotograf. „To rzeka Tamagawa, miłe miejsce do spacerowania".

Co było inspiracją dla tego projektu? Podoba mi się mieszanka zawartych w nim pomysłów: miejsc, zdjęć, poezji a także piękny sposób na stworzenie przewodnika po mieście.


W 2000 roku byłam w Berlinie i wielu zaprzyjaźnionych artystów mieszkało w magazynach. Bardzo często, żebym mogła się do nich dostać, rysowali nam mapy. W pewnym momencie miałam tych map bardzo dużo i stwierdziłam, że są jak fotografie tamtych momentów. Do tamtego momentu bardzo inspirowałam się pracami Guy'a Deborda i jego teorią dérive. Według tej teorii, człowiek spaceruje po mieście bez większego celu, podążając za tym co pociąga go wizualnie, psychologicznie lub zmysłowo. Postanowiłam zacząć projekt, w którym spytam 50 osób aby narysowali mi mapę do miejsca w Berlinie, które jest dla nich ważne. Następnie kierując się mapą szłam do tego miejsca, by zrobić mu zdjęcie. Czułam jakby to było przedłużeniem mojej pracy z portretami. Projekt Berlin skończyłam w 200 roku ale nigdy go nie opublikowałam, bo nie mogłam znaleźć wydawcy. Później, dzięki współpracy z Lindą Bjorg Arnadottir powstał „Reykjavik 64ºN" a z wydawnictwem 0fr wypuściliśmy „Paris 49ºN" w 2010 roku.

Jeśli chodzi o poezję, to Mark Borthwick napisał te słowa we wstępie tokijskiej książki. To mój dobry przyjaciel, który jest moją inspiracją jeśli chodzi o fotografię, muzykę i poezję od późnych lat 90. Jestem zaszczycona, że mogę uwzględnić jego poezję w książce.

Yoshiko Edström, PR. „To miejsce znajduje się dwie minuty od stacji Harajuku. Imponujące drzewa jak na centrum Tokio. Szczególnie pomiędzy Minami-sando a Kita-sando".

Czemu wybrałaś do tego projektu właśnie Tokio?

Tokio, tak jak i Paryż, jest miastem po którym się chodzi, to właśnie skłoniło mnie do sfotografowania go. Znów miałam też doświadczenie z mapami, które zainspirowały mnie do kontynuowania. Tokio to skomplikowane miasto, nawet gdy masz adres czasem potrzeba narysowanej mapki, by znaleźć drogę.

Tokio składa się z koncentrycznych kręgów a każdy adres składa się z numerów, które tworzą grupy domów i budynków, jakby się patrzyło na nie z góry. Im bliżej poznawałam Tokio, tym bardziej chciałam je sfotografować do książki. Moja zachodnia, liniowa mentalność zaczęła się rozwijać.

Tenko Nakajima, artysta. „To zostało zrobione z dachu domu handlowego Tokyu Department. Stary, zardzewiały, smutny plac zabaw dzieci z Hello Kitty i Doraemon. W tle leci muzyka, która sprawia, że robi się dziwacznie. Moja mama pokazała mi to miejsce. Nie miałam pojęcia, że na dachu stacji Shibuya może być malutki park rozrywki. Lubię chodzić tam po szkole z przyjaciółmi, bo nie ma tam za wielu dzieci i można odetchnąć od tłoku pod tobą. Mają tam lody i watę cukrową, które uwielbiam. Siedzenie godzinami w różowym, zardzewiałym samochodzie Hello Kitty mnie uszczęśliwia i mógłbym to robić godzinami. Kolejną rzeczą która mnie zadziwiła, to malutka świątynia na szczycie budynku, zbudowana dla ochrony".

Jakie miałaś doświadczenia związane z Tokio przed tym projektem? Co odkryłaś robiąc tą książkę?

Pierwszy raz przyjechałam do Tokio w 1999 roku, gdy pracowałam jako asystentka przy sesji do japońskiej edycji Vogue'a i czułam się jak w „Między Słowami". Imprezy, nocne życie, karaoke, świątynie. To wszystko złożyło się w bardzo filmową całość, i gdy pierwszy raz obejrzałam film Sofii, zgadzałam się z nim na wiele tematów.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Po latach zaczęłam przyjeżdżać do Tokio by robić własne sesje dla Vogue'a. Za każdym razem konfrontowałam się ze stereotypowym podejściem do Tokio a chciałam bardziej zgłębić to miasto, coś mnie do niego ciągnęło. Przez lata przyjeżdżałam tam na sesje, aż poprosiłam o dłuższy pobyt i zaczęłam robić zdjęcia do książki, mapa po mapie. Miałam swoje mieszkanie, szukałam własnej drogi, sama kupowałam jedzenie. Nie odwiedzałam Tokio a w nim mieszkałam. Teraz, Tokio, które odkryłam jest moim trzecim domem. Dzięki tej książce zyskałam silną grupę przyjaciół, którzy tam mieszkają.

Cyril Duval, artysta. „To Golden Gai, powojenne skupisko nocnego życia z tradycyjnymi alejkami i bardzo ciekawymi podziemnymi barami. Golden Gai jest unikatowy. Potrzeba specjalnego przewodnika, aby znaleźć najmniejsze bary, gdzie spotkasz najdziwniejsze postaci tego miasta. Obejrzysz tam klejnoty japońskiej kinematografii i muzyki i napijesz się najdroższej, najlepszej whiskey. Opuszczenie nad ranem tego małego miejsca niczym z pocztówki, pozostawi niezapomniane wspomnienia".

Co było najbardziej niespodziewanym, pięknym spotkaniem na jakie się natknęłaś robiąc zdjęcia do książki?

Pewnego bardzo wilgotnego, letniego popołudnia, mój przyjaciel Hikaru i ja poszliśmy sfotografować świątynie Hie Shrine. Tego dnia cykady były strasznie głośne a w powietrzu unosiła się niesamowita wilgoć. Przytłoczyła nas energia świątyni i musieliśmy się położyć między nią a bramą, żeby pozbierać myśli i zrozumieć co czujemy. Tokio jest pełne miejsc wypełnionych energią i to z pewnością było jedno z nich.

Luli Shioi, Chef: " This is a gate facing Gaien-Higashi Dori Avenue, by The Crown Prince's Residence. The Prince Naruhito, who is the same age as me, happens to live next to me in a house surrounded by 117,000 square meters of land. I have never been there. He has never invited me, he doesn't allow common people onto the property. But I can sometimes glimpse the landscape inside when the gate is open; a huge, thick, wooden gate, highly guarded with policemen 24 hours a day. I see a curved gravel path with big trees, branches bending in the wind, and a bright green field of grass in the distance. It is a forest. There must be a pond just beyond. Every time I stop to see this view, I feel like Chihiro in 'Spirited Away.' Looking at the mystic landscape, I wonder what it would be like to grow up in this unchanged, beautiful surrounding in the midst of this ever-changing city." 

Jaki jest związek między kimś z wewnątrz a z zewnątrz, pomiędzy tubylcem a turystą w tym projekcie? Jak twoje zdjęcia to uchwyciły?

Jest zdecydowana różnica pomiędzy doświadczeniem związanym z miastem jeśli tam mieszkasz, jeśli masz z nim intymną relację. Wydaje mi się, że starałam się uchwycić to, co czuła osoba mieszkająca w mieście, co się dzieje z prywatnym życiem między wierszami miasta.

amisioux.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Felix Petty
Zdjęcia: Ami Sioux