kto kryje się za hitami?

Poznajcie ludzi odpowiedzialnych za wasze ulubione piosenki MØ, Zayna i Charli XCX.

|
gru 28 2016, 5:45pm

W mijającym roku świat popu był ciekawym, chociaż trochę dziwnym miejscem. Sztuka tworzenia albumów z prawdziwego zdarzenia odżyła dzięki streamingowi, jednak wciąż pojawiało się również mnóstwo złotych singli, wspinających się na szczyty list przebojów. Porozmawialiśmy z architektami najlepszych piosenek tego roku, od „Final Song" MØ i „Vroom Vroom" Charli XCX po „Pillowtalk" Zayna.

MNEK
Piosenkarz, producent, autor tekstów. W 2016 współpracował z Zarą Larsson, MØ, Craigiem Davidem i Little Mix. W maju wydał własny singiel „At Night (I Think About You)".

Jak powstała piosenka „Final Song" MØ?
Nagraliśmy ją w marcu. To była sesja nagraniowa ze mną, MØ i Noonie Bao, z którą pracowałem już wcześniej. Poszło naprawdę szybko. Dobrze się dogadywaliśmy i wczuwaliśmy się w wiele różnych melodii. Mieliśmy gotową muzykę do refrenu, ale brakowało tekstu. Gdy MØ była w toalecie, wymyśliłem „Don't let this be our final song" (Nie pozwól, by to była nasza ostatnia piosenka). Gdy wróciła, bardzo jej się spodobało. Jestem bardzo dumny z tego utworu, bo uwielbiam go słuchać.

Słyszałem, że chciała zmian w produkcji. Jak ciężko jest osiągnąć dokładnie to brzmienie, którego ktoś pragnie?
Myślę, że to trochę podkoloryzowana historia. Poszło gładko, bo „Drum" miało być pierwszym singlem. Potem nagraliśmy „Final Song" i wysłała mi maila, w którym napisała, że zmienili zdanie i „Final Song" pójdzie pierwsze. Musiała szybko wrócić do Londynu dokończyć piosenkę. Wszystko było gotowe w ciągu tygodnia.

Znowu pracujesz z MØ i Noonie Bao, prawda?
Tak, spotkaliśmy się w zeszłym tygodniu. Naprawdę miło było znów się zobaczyć. Zawsze miło jest zatoczyć krąg i ponownie pracować z ludźmi, z którymi poprzednio odniosło się sukces.

Ponownie pracowałeś także z Little Mix przy ich nowym singlu „Touch". Jak było?
Uwielbiam te dziewczyny. Wprowadzają do branży dobrą energię. Usłyszałem „Touch" i bardzo mi się spodobało. Zapytałem, czy mogę wyprodukować tę piosenkę i pomóc ją doszlifować. Dostałem pliki, zmieniłem tonację, dodałem mocniejsze bity, a potem wokale dziewczyn. Ich dział artystyczny jest bardzo zaangażowany, naprawdę zależy im na tych piosenkach, więc dawali mi świetne sugestie, dzięki którym mogłem ją ulepszyć. Niestety nie było mi dane pracować z dziewczynami w biurze, ale cieszę się, że mogę uczestniczyć w ich podróży. Uwielbiam je.

W 2016 zaliczyłeś także swój pierwszy hit w Stanach Zjednoczonych dzięki „Never Forget You" Zary Larsson. Czy sukces tej piosenki cię zaskoczył?
Nie wiem. Fajnie było obserwować jej sukces. Ludzie uwielbiają Zarę i jej umiejętności. Wszyscy po prostu lubią dobre gwiazdy popu. Możliwość zaśpiewania z nią tej piosenki była super. Po raz pierwszy wystąpiłem też w amerykańskim programie telewizyjnym — u Ellen DeGeneres.

Co dalej z twoim solowym materiałem?
Teraz miksuję swój nowy singiel i kończę produkować album. Potem zaproszę do współpracy innych ludzi, bo chcę nagrać z nimi kawałki. Jestem otwarty. Album wypuszczę w przyszłym roku — jeśli Bóg da (śmiech) — strasznie się nim jaram. Wszystko o czym mówiliśmy jest super i cieszę się, że mogę być tego częścią, że moje imię jest utożsamiane z tymi artystami, ale ja też nim jestem. Dlatego czasem jestem sfrustrowany, bo nie pokazuję tego, co mam do powiedzenia. Cieszę się, że mogę to zawrzeć na swojej płycie.

Noonie Bao
Piosenkarka, autorka tekstów. Pomogła napisać trzy utwory na EP-ce Charli XCX „Vroom Vroom", a także „Final Song" i „Drum" dla MØ. Wypuściła też dwie własne piosenki, „Reminds Me" i „Sorry Not Sorry"

Ta piosenka wyszła oczywiście w 2015 roku, ale jednak chcę cię szybko zapytać o współpracę z Carly Rae Jepsen przy „Run Away With Me". Czy pamiętasz, jak tworzyłaś ten skarb?
Pamiętam, że dobrze się bawiłam w studiu. Byliśmy w Sztokholmie. Poznałam ją wcześniej w Nowym Jorku i oczywiście od razu się zakochałam. Jest niesamowitą osobą, bardzo zabawną i tworzy świetne teksty. Mattman i Robin (producenci) mieli gotowy kawałek z saksofonem i stwierdziłyśmy, że jest ekstra, więc napisałyśmy do niego tekst.

Czy często zdarza się, że współpracujesz z ludźmi, których wcześniej nie poznałaś? Czy łatwo się w ten sposób współpracuje?
Prawie codziennie. Myślę wtedy, że zupełnie nie znam tej osoby. Czasem martwię się, czy uda nam się napisać razem piosenkę, ale zawsze jakoś się układa.

W tym roku znowu pracowałaś z Carly. Czy możesz mi powiedzieć coś o tych sesjach nagraniowych?
Teraz się kumplujemy i dużo razem pracujemy. Jest super. Gdy pracowało się z kimś już kilka razy, poznaje się swój muzyczny język. Można lepiej się zrozumieć. Głównie pracowałyśmy nad jej nowym materiałem. Brzmi niesamowicie. Naprawdę super. Carly wkrótce wróci.

Z wieloma artystami współpracowałaś wielokrotnie. Czy to ważne, by między wami była chemia?
Tak, chociaż uwielbiam też poznawać ludzi, z którymi jeszcze nie pracowałam. Non stop piszę piosenki, więc tak poznaję ludzi i się z nimi zaprzyjaźniam. Ale fajnie jest też mieć kilka takich osób, jak np. Charli XCX, bo teraz mamy już swój sposób na pisanie. Tak dobrze się znamy, że przychodzi nam to z łatwością. Nie czuję się wtedy jakbym pracowała, ale jakbym spędzała czas z przyjaciółką.

Pomogłaś pisać trzy piosenki z jej EP-ki „Vroom Vroom". Czy miałaś jakieś wytyczne dotyczące tych piosenek?
Nie. Siedziałyśmy w wielkim, starym pałacu w Szwecji. Co roku organizujemy takie obozy, na które zapraszamy przyjaciół i piszemy razem piosenki. To była w zasadzie jedna wielka impreza z morzem szampana. SOPHIE też tam był i bardzo nas zainspirowało jego brzmienie. Wszystko przyszło nam naturalnie.

Wyjazd na ten obóz, pisanie piosenek i picie szampana, byłyby dla mnie spełnieniem marzeń. Serio.
Jest super. Ciągle o tym myślę. Nie jestem pewna kiedy zorganizujemy następny, ale musimy to zrobić szybko.

Gdy piszesz piosenki z innymi artystami czy liczy się wycofanie i pozwolenie im na prowadzenie, nadanie tonu?
Tak. Chcę być częścią ich wizji. W tej kwestii nie jestem egoistką. Gdy piszę dla innych ludzi, chcę, żeby to wykonawca był zadowolony.

Pracowałaś też z Raye. Czy inaczej wygląda tworzenie piosenek z debiutantami?
Nie chcę pracować z uznanymi artystami. Fajnie pisać z nowymi piosenkarzami i zespołami, które nie zostały jeszcze zepsute przez wielkie wytwórnie (śmiech).

Pomagałaś pisać teksty i zaśpiewałaś również na „Monopoly" Easyfun. Co sądzisz ogólnie o tym, co wytwórnia PC Music robi z popem?
Kocham to! Bardzo mnie inspirują. Pamiętam, jak byłam w studiu z SOPHIE i AG Cook po raz pierwszy i zrozumiałam, że mogę po prostu być sobą. Uwielbiam to, że wszyscy kochamy przesłodzony pop.

Wydałaś także dwie własne piosenki. Co dalej? Czy możemy spodziewać się więcej singli i całej płyty?
W styczniu jadę na trochę do Joshua Tree, popracować nad swoim własnym materiałem. Później zaproszę tam kilka osób. Muszę zrobić sobie przerwę od pisania dla innych, żeby skupić się na własnej muzyce.

Z kim chciałabyś pracować tak bardzo, że mogłabyś opuścić Joshue Tree w styczniu?
Z Michaelem Jacksonem. Nie żyje, ale wyobraźcie to sobie tylko.

Levi Lennox
Piosenkarka/Producentka. Pomogła pisać „Pillowtalk" Zayna, a także wyprodukowała piosenkę.

Jak doszło do współpracy z Zaynem?
Pracowałam w studiu F Block, gdzie Zayn w tym samym czasie nagrywał z Naughty Boyem. Wtedy się poznaliśmy. Kilka miesięcy później przechodził akurat koło mojego studia i usłyszał kawałek, który mu się spodobał. Tak to się zaczęło.

Czy miałaś jakieś opory przed pracą z Zaynem?
Cóż, wtedy był nadal w One Direction, więc nie byłam pewna czy nasze kawałki mają jakiś sens. Nie rozumiałam wtedy co się działo. Gdy nagraliśmy „Pillowtalk" nie było żadnego planu, tylko my i producent MYKL w studiu. Nie było mowy o karierze solowej ani pracy nad albumem. Wszystko wydawało się bardzo przypadkowe.

Dlatego nie pojawiłaś się na reszcie albumu? Bo kawałek powstał osobno?
Wyprodukowałam z nim też inne piosenki, które nie trafiły na płytę, ale tak to już jest.

Czy dał ci jakieś wskazówki dotyczące kierunku muzycznego, w którym chciałby się udać?
Co ciekawe, prawie nie rozmawialiśmy. Napisałam tę piosenkę z ekipą MYKL, potem on wszedł do studia, spodobało mu się, nagrał wokale i potem nie słyszeliśmy nic na ten temat przez kilka miesięcy. W ogóle o tym nie rozmawialiśmy. Nadal był w One Direction.

Kiedy dowiedziałaś się, że to będzie pierwszy singiel?
Jechałam chyba pociągiem, gdy przeczytałam, że Zayn odszedł z One Direction itd. Kilka miesięcy później podpisał kontrakt z RCA, a ja dowiedziałam się od szefa wytwórni, Pete'a Edge'a, że „Pillowtalk" będzie pierwszym singlem.

To niesamowite — w końcu w trakcie produkcji myślałaś, że piosenka nigdy nie ujrzy światła dziennego.
Myślałam, że nagraliśmy ją dla zabawy. Nie sądziłam, że się gdzieś ukaże. Jak dla mnie nadal był w One Direction.

„Climb on board" (wskakuj na deskę) byłoby bardzo mocnym początkiem, jak na piosenkę One Direction.
Dokładnie. Pomyślałam, że nie ma takiej opcji, żeby ta piosenka się ukazała.

Denerwowałaś się, że być może straciłaś świetną piosenkę?
Już w studiu z Zaynem pogodziłam się, że te piosenki trafią do szuflady. Gdy już je nagraliśmy, zapomniałam o nich i nie wracałam do nich pamięcią. Pracowałam dalej dla innych ludzi, żeby łączyć koniec z końcem.

Zayn jest podany jako jeden z autorów tekstu, co więc jest jego wkładem?
Nie chciał już grać według zasad i robić wielkich popowych piosenek w stylu One Direction, bo to do niego nie pasuje, a przynajmniej tak to zrozumiałam. Dlatego chciał w tej piosence takie słowa, jak „fucking", za przeproszeniem. Nie chciał się już cenzurować. To jego wkład.

Czy chciałaś zamieścić w tej piosence jakieś odniesienia muzyczne?
Szczególnie w refrenie nie chciałam stworzyć zwykłego R&B. Starałam się połączyć je z odrobiną rocka, dlatego dodałam tam gitary i mocną perkusję. Moim zdaniem to nie jest typowa pościelówa.

Jak zareagowałaś, gdy piosenka wspięła się na pierwsze miejsce list przebojów w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych?
Nie mogłam w to uwierzyć. Piosenka opuściła mój dysk twardy, ruszyła w świat i stała się numerem jeden — to najlepsze uczucie na świecie. Na początku panikowałam, w końcu jego fani to też fani One Direction, więc to mogło przejść do historii jako wielka wtopa, albo wielki hit. Cieszę się, że jednak się udało.

Kiedy słuchasz jej teraz, które kawałki najbardziej wpadają ci w ucho?
Szczerze mówiąc, nie słucham tej piosenki. Jako producentka zawsze znajdziesz coś, co mogłaś zrobić inaczej, więc gdybym jej słuchała, myślałabym „mogłam tutaj dać inny akord" albo „mogłam tu zmienić perkusję". Jestem zbyt krytyczna, więc muszę się oddzielić od tej piosenki.

Jak wszystko się zmieniło, gdy piosenka się ukazała?
„Pillowtalk" otworzyło przede mną wiele drzwi. Teraz pracuję z takimi ludźmi, jak Sam Smith. To zmieniło moje życie i postawiło mnie w lepszej pozycji.

Czy chciałabyś znowu pracować z Zaynem?
Bardzo! Nie jest najłatwiejszą do złapania osobą, ale bardzo bym chciała. Czuję, że nie tylko ja i Zayn, ale wszyscy zaangażowani w tę piosenkę, przeszli do historii.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Michael Cragg