sky ferreira wyjaśnia, dlaczego nadal nie wydała kolejnej płyty

Piosenkarka sfrustrowana jest „byciem zdaną na łaskę i niełaskę obcych ludzi”.

|
20 Lipiec 2017, 3:15pm

Biorąc pod uwagę jak aktywna Sky Ferreira była ostatnio na wielkim ekranie (patrz: powrót Davida Lyncha do Twin Peaks), mogliście nie zwrócić uwagi, że minęły całe wieki od kiedy nagrała jakąś piosenkę. Premiera płyty „Masochism", długo oczekiwanej kontynuacji wydanego w 2013 roku „Night Time, My Time", była kilkakrotnie przesuwana z niejasnych przyczyn, a Sky wreszcie wypowiedziała się na temat tego trudnego procesu. Na Instagramie podzieliła się tym, jak bardzo „frustrujące jest bycie zdanym na łaskę i niełaskę obcych ludzi" przez lata. „To było prawdziwe wyzwanie dla mojej duszy i to wyjątkowo frustrujące", napisała Sky. „Wciąż jednak obstaję przy swoim, więc cały proces trwa dłużej, niż moglibyście sobie wyobrazić".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

„Jest tak wiele czynników, że aż głupio jest się nad nimi rozwodzić. Nie czekałam tyle tylko po to, żeby wypuścić album, który dla niektórych stanowi żałosne minimum. Bogu dzięki, że większość z tych ludzi nie stoi mi już na drodze, a problemy są w trakcie rozwiązywania".

Wygląda na to, że jeśli już kogoś trzeba obwiniać o opóźnienie płyty, to nie samą Sky. „Nieważne jak bardzo się starałam", pisze artystka, „to było poza moją kontrolą. Nie mogłam powiedzieć absolutnie nic, bo istniało ryzyko, że tylko pogorszę sprawę."

Mająca dość milczenia piosenkarka i tekściarka „zaczyna czuć się na właściwym miejscu pod względem kreatywności i ogólnie". Czymkolwiek by nie był biurokratyczny zastój, dobiega chyba końca - a Sky znów bierze sprawy w swoje ręce. „Mam zamiar coś stworzyć i wkrótce wydać", napisała. „Od teraz będzie tylko lepiej".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Anastasia McInerney 
Zdjęcia: Jai Odell
Stylista: Britt McCamey