woda, kwiaty i nagie ciała

22-letnia holenderska fotografka Lana Prins tworzy niezwykle zmysłowe portrety kobiecego ciała i podważa koncepcję męskiego „władcy spojrzenia”.

tekst Channa Brunt
|
12 Listopad 2015, 11:30am

Alle Fotos: Lana Prins

Czy ktoś wspominał o #freethenipple? Lana Prins upodobała sobie to zjawisko, zanim jeszcze stało się światową sensacją. Mieszkająca w Rotterdamie 22-letnia fotografka już od dawna ma obsesję na punkcie kobiecego ciała i doskonale wie, jak uchwycić je w możliwie najpiękniejszy sposób. Inspirację dla jej śmiałych, a zarazem bardzo romantycznych zdjęć stanowią dla niej znajome, jej własna siostra, a także ona sama. Jak mówi fotografka - to całkowicie w porządku być dumną ze swojego ciała i seksualności w świecie zdominowanym przez męskie spojrzenie.

Twórczość Lany pojawiła się w kilku niezależnych holenderskich magazynach (zobacz jej serię zdjęć inspirowaną shibari - techniką wiązania linami w celach erotycznych - dla magazynu Self Control), a także jest obecnie wystawiona w hotelu Hoxton w Amsterdamie.

Często robisz zdjęcia swoim znajomym. Co było pierwsze: fotografia czy twoje piękne koleżanki?
Moje kochane koleżanki! Miałam i mam wielkie szczęście być otoczoną tak pięknymi kobietami już od 15. roku życia, czyli odkąd zaczęłam robić zdjęcia. Zawsze podniecało mnie eksperymentowanie i przekraczanie granic.

Twoją twórczość charakteryzują kobiety, egzotyczne miejsca i romantyczna sceneria. Jaką historię chcesz opowiedzieć poprzez swoje fotografie?
Moim celem jest uromantycznić świat dookoła mnie, a moja twórczość to tylko cząstka wszystkich ekscytujących historii, które kłębią się w mojej głowie. Pragnę dać szansę innym na poznanie tych historii, poprzez udokumentowanie kawałka z nich. Ciekawość kobiecego ciała, od której się zaczęło z czasem, przerodziła się w obsesję. Zmysłowość obecna w mojej twórczości nie jest jedynie inkarnacją mojej wyobraźni. To zmysłowość, którą posiada każda kobieta. Odkrywając fotografię, odkryłam również swoją własną seksualność, co przejawia się w moich zdjęciach. Chcę pokazać poczucie wolności wynikające z autoekspresji. Nigdy nie czułam, że coś mnie powstrzymuje i chciałabym zachęcić innych ludzi, aby myśleli podobnie.

Jak zareagowałabyś, gdyby ktoś oskarżył cię o uprzedmiotowianie kobiecego ciała?
Jeżeli ktokolwiek twierdzi, że robię zdjęcia tylko po to, aby uczynić z moich modelek obiekty seksualne, to świadczy to o tej osobie, a nie o mojej twórczości. Zdjęcie nagiej kobiety nie musi być równe obiektywizacji kobiecego ciała. Moje prace stanowią wynik mojej pasji związanej z kobiecym ciałem, seksualnością i zmysłowością, nie powstają po to, aby zadowalać innych ludzi. Kobiety mają prawo być dumne ze swoich ciał i mam nadzieję, że zgodzą się z tym moje modelki.

Dlaczego fotografujesz wyłącznie kobiety i czy już zawsze tak będzie?
Kobietę można postrzegać jako symbol niewinności, a także jako symbol seksu. Lubię żonglować tymi dwiema ideami w swojej twórczości. Odkrywam obie strony, w przeróżnych proporcjach, tak, aby stworzyć nieustanne napięcie. Takie eksperymentowanie jest dla mnie cholernie interesujące i nie sądzę, abym kiedykolwiek umiała spojrzeć w podobny sposób na mężczyzn.

W jaki sposób dobierasz modelki?
Mam wielkie szczęście osobiście znać te piękne kobiety - moją siostrę i moje koleżanki. Wolę pracować z ludźmi, których znam, ze względu na bardziej intymny układ. To z kolei skutkuje bardziej realnymi, szczerymi zdjęciami, bo wiem, że modelki czują się swobodnie w mojej obecności. 

Sama również pozujesz do własnych zdjęć. Jaka jest różnica między autoportretem a selfie?
Moje autoportrety są wyrazem pewnych emocji. To może zabrzmieć trochę dziwnie, ale zmieniając się w przedmiot zdjęcia czuję, jakbym miała swój własny, intymny moment z samą sobą. Nie lubię się z tym śpieszyć, lubię dawać sobie czas. Z kolei selfie nie wyraża mojej osobowości czy emocji.

@lana_prins

Zobacz też: Mistrzowie polskiej fotografii.

Kredyty


Tekst: Channa Brunt
Tłumaczenie: Zuza Bień 
Zdjęcia: Lana Prins