na emigracji

​Kojarzycie „Na emigracji” — facebookowy fanpage z zabawnymi rysunkami opowiadającymi o życiu Polki w Wielkiej Brytanii? Projekt Moniki Szydłowskiej, która mieszka w Edynburgu, wyszedł też w formie książki. Postanowiliśmy porozmawiać z autorką o tym...

tekst Basia Czyżewska
|
03 Luty 2016, 10:40am

Jak długo żyjesz na emigracji?
Przed chwilą okazało się, że mój sąsiad z trzeciego piętra to Polak. Wcześniej myślałam, że jest Niemcem. Ale dlatego o tym mówię, bo wspomniał, że mieszka tu 10 lat i ja się poczułam jak dziecko z podstawówki, które rozmawia z licealistą. Jestem tutaj krótko ponad 2 lata, już prawie 3. Przyznaję, że co roku obchodzę rocznicę przyjazdu do Szkocji. 4 lipca piję drinka z tej okazji.

Czy przed wyjazdem też komentowałaś rzeczywistość obrazkami?
Zawsze zapisywałam śmieszne rzeczy, które usłyszałam. Czasem robiłam do nich rysunki. Nigdy wcześniej nie było w tym jednak konsekwencji. Myślę, że bycie na emigracji, mnogość przygód i jednoczesna potrzeba ekspresji, skłoniły mnie do stworzenia strony.

Jak to się dzieje, że wciąż znajdujesz paradoksy różnic kulturowych? Czy myślisz, że kiedyś się przyzwyczaisz, a te kontrasty się zatrą?
Na początku wrzucałam prace na fanpaga codziennie. Teraz zazwyczaj raz-dwa razy w tygodniu. Powoli przyzwyczajam się, mniej mnie dziwi. Ale z drugiej strony wydaje mi się, że bardziej świadomie wybieram sytuacje do zilustrowania. Zmieniła się też jakość prac, jest więcej detali.

Do kogo kierujesz książkę - do emigrantów, czy do tych, którzy zostali w kraju i dzięki obrazkom mogą zrozumieć, jak to jest?
Wydaje mi się, że każdy w jakiś sposób zetknął się z tematem emigracji. Jeśli nie bezpośrednio, ze strony znajomych czy rodziny. Ci, co wyjechali, oglądają moje obrazki i znajdują w nich siebie. Większość osób, które mieszka w Polsce, bierze albo brało pod uwagę wyjazd. Moja strona pozwala im podpatrzyć, co tak naprawdę się dzieje. Podejrzewają, że może nie do końca wszystkie historie o górach opływających złotem, które czekają na każdego, kto przyleci z CV Ryanairem, są prawdziwe.

Jaki był klucz doboru ilustracji do książki?
Wybraliśmy do książki większość z tego, co namalowałam. Odrzuciłam takie, których nie lubię i jedno wyjątkowo, żeby Mama się nie obraziła.

Jakie masz plany związane z projektem?
Przyjechałam do Szkocji szukając spokoju i stabilizacji i powoli udaję mi się to osiągnąć. Przez ostatnie dwa lata szukałam możliwości wydania „Na Emigracji„. I szczerze mówiąc chyba jeszcze do mnie nie dotarło, że się udało. Myślałam nawet o tym wczoraj, że muszę teraz jechać do Polski tylko po to, żeby zobaczyć ją na półce w księgarni. 

Wystawy same dla siebie mnie nie interesują. Co do publikacji, wiem, że „Tygodnik Polski" na Wyspach Brytyjskich publikował mój komiks i Londoners.pl ma to w swoich planach. Jestem trochę staroświecka i przyznaję, że lubię druk, ale zdaje sobie sprawę, że internet ma dużo większy zasięg.

W jakim języku liczysz? Tak podobno sprawdza się, w jakim języku ktoś myśli.
Ogólnie z liczeniem mam problem niezależnie od języka. Zdarza mi się (naprawdę!) liczyć owce, jak nie mogę zasnąć. Może do pięciu bym liczyła po angielsku, ale zawsze zmienię na polski, bo mogę robić skróty jedena,dwana,trzyna...

Do you miss your country? - Na emigracji

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Wszystkie ilustracje pochodzą z fanpage'a Na emigracji

Tagged:
sztuka
książka
Komiks
monika szydłowska
na emigracji