plac zabaw, dzieciom wstęp wzbroniony?

Można powiedzieć, że ten projekt wziął się z egoizmu. Chodziło mi o swobodną zabawę, czysto fizyczne szaleństwo.

tekst i-D Polska
|
27 Kwiecień 2016, 6:55am

kadr z filmu

Budowa ogromnej komody, gigantycznej wagi i monstrualnego krzesła już ruszyła. W Warszawie, dzięki inicjatywie mieszkańców, którzy wybrali ten projekt w zeszłorocznym głosowaniu nad budżetem obywatelskim, powstanie fragment świata rodem z „Podróży Guliwera" i „Kingsajzu". Teraz wszyscy, którzy skończyli już 12 lat będą mogli z czystym sumieniem biegać, spychać się z drabinek i walczyć o pierwszeństwo na zjeżdżalni. Dlaczego tego potrzebujemy? Bo czasem dorosłość wydaje się nam po prostu nudna, w dodatku mamy w niej za dużo problemów. Brzmi zbyt górnolotnie? Można prościej - „W różnych moich rozmowach z dorosłymi dochodziły mnie głosy, że  chcieliby się pobawić, ale jest im głupio. Bali się też, że huśtawka ma zbyt cienki łańcuch i spadną albo mieli za mało przestrzeni pod nogami", mówi pomysłodawczyni projektu, Areta Wasilewska-Gregorowicz.

1 (2) (1).JPG
4.JPG

Chyba każdy z nas chce czasem przenieść się do dzieciństwa. Pamiętacie pewnie scenę nalewanie herbaty z wymyślonego imbryczka na dnie basenu, która pojawiła się w „Somewhere" Sofii Coppoli. Właśnie o to chodzi - nie o infantylizację, ale chwilę odreagowania od codzienności i wyruszenie do krainy wyobraźni.

Trudność pojawia się w momencie, kiedy trzeba sprecyzować, jak ta kraina ma dokładnie wyglądać. „Przemyśleliśmy bardzo dużo rozwiązań, pod kątem upodobań dorosłych, aż w końcu doszliśmy do wniosku, że trzeba stworzyć coś, co sprawi, że dorośli poczują się tak, jak czuli się podczas pierwszych lat swojego życia, gdy wszystko co ich otaczało było dla nich po prostu duże", mówią projektanci placu. Dlatego sięgnęli po przygody Guliwera i kultowy film o krainie zwanej Szuflandią, gdzie to właśnie dorośli (lub dorosłe krasnale), a nie dzieci muszą zmierzyć się z olbrzymimi przedmiotami.

7.JPG
6.JPG

„Można powiedzieć, że ten projekt wziął się z egoizmu. Jestem mamą czwórki dzieci i spędziłam dużo czasu na placach zabaw. Po prostu mi się tam nudziło, a ja nie lubię marnowania czasu. Nie chciałam tylko siedzieć i patrzeć na dzieciaki. Chodziło mi o swobodną zabawę, czysto fizyczne szaleństwo. Zaczęłam szukać, jak to wygląda na świecie i tak narodził się mój pomysł. Na placu oczywiście będą mogły też bawić się dzieci, które przyjdą z rodzicami", dodaje jego autorka. Pozostaje nam poczekać jeszcze kilka miesięcy i przekonamy się, jak to jest zjeżdżać z olbrzymiej komody.  

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcie główne: kadr z filmu "Somewhere"
Ilustracje: Braty i Kompany s.c.

Tagged:
Kultura