10 rzeczy, które powinniście wiedzieć o better person

Poznajcie Adama Byczkowskiego, który pod pseudonimem Better Person tworzy owiane dymem, dream popowe kawałki.

|
07 Październik 2016, 7:05am

1. Pierwszą piosenkę napisał w wieku 12 lat.
To musiało być w moim pokoju w Sopocie. Trudno mi dziś przypomnieć sobie dokładnie okoliczności i powód - być może spodobała mi się jakaś dziewczyna? Albo słońce ładnie zachodziło za oknem?

2. Dorastanie w nadmorskiej miejscowości miało duży wpływ na jego wrażliwość.
Uczucie tajemnicy, nieskończoności i tej wietrznej, wilgotnej tęsknoty porusza mnie i czuję, że jest we mnie od dziecka.

Jednak mimo wielkiej miłości do tego miejsca, musiałem wyjechać. Niedobrze jest spędzić całe życie tam, gdzie się wychowało. Lubię mieszkać w dużych miastach, a jeszcze bardziej poza Polską. Ale często wracam do Sopotu, bo kontakt z rodziną i morzem mnie oczyszcza.

3. Kilka lat temu przeniósł się z Warszawy do Berlina.
W Berlinie uwielbiam spacery na szczyt pagórka w Victoria Park. Mam też wielką słabość do starych lokalnych knajp koło mojego domu w Neukölln. Ale ostatnio często jeżdżę do zachodniego Charlottenburga - czuję się tam, jakbym wylądował w zupełnie innym mieście. Przy okazji odwiedzam azjatyckie restauracje na Kantstraße. Wszystko, byle nie Berghain.

Kiedy przyjeżdżam do Warszawy, chcę zobaczyć przyjaciół i zwykle dzieje się to w ich mieszkaniach bądź klasycznie - w Kulturalnej czy Planie B. Ale lubię też przejść się po Saskiej Kępie (tu koniecznie pójść na kebaba do Efesu), Starej Ochocie i Mokotowie.

4. Jego pierwszą EP „It's Only You" wydała berlińska wytwórnia Mansions and Millions.
Od chwili, kiedy trzy lata temu Anton [Teichmann], założyciel wytwórni usłyszał „I Wake Up Tired", chodził za mną, naciskał, żebym wreszcie skończył tę płytę. Żartował, że mnie „zaklepuje". Więc właściwie od samego początku wiedziałem, gdzie wydam swój materiał.

5. Przyjaźni się z Seanem Nicholasem Savagem, Molly Nillson, Olivierem Heimem, Pictorial Candi. Ale nie czuje sięczęścią „sceny".
Przyjaciele są bardzo ważną częścią mojego życia prywatnego i twórczego. Nigdy jednak nie wpisałem się w żadnego rodzaju „scenę", nie przynależałem też tylko do jednej grupy znajomych.

Nie staram się być „włóczykijem" za wszelką cenę - potrzeba samotności wydaje mi się wrodzona.

Pisząc i wykonując piosenki pop, staram się dotrzeć do sedna samego siebie, znaleźć w sobie jakiegoś rodzaju szczerość i bezwstydność. Ten proces zdecydowanie wymaga dużej dozy samotności, wiary w siebie i indywidualizmu.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

6. Jego utwory powstają po zmroku.
Bardzo chciałbym powiedzieć, ze mój proces twórczy jest uporządkowany. Ale nie jest. Nad muzyką zwykle pracuję nocą, co źle wpływa na moją formę fizyczną i opaleniznę.

Z tekstami jest tak, że zwykle mam przy sobie długopis albo ołówek i zapisuję skrawki, które nagle przychodzą mi do głowy. Po czasie wszystko składa się w całość.

7. Jest skrajnie sentymentalny.
Trudno od tego uciec. Patrząc na własne przeżycia jakby z dystansu, łatwiej jest mi je mitologizować, przekształcać, sterować nimi.

Z drugiej strony uważam, że melancholia czy smutek bywają najtańszymi z inspiracji. Bardzo łatwo poczuć się natchnionym pod ich wpływem, ale owoce tej twórczości nie zawsze okazują się wartościowe.

Ten sam problem mam ze sztuką 'psychodeliczną'. Kiedy dowiaduję się, że książka, obraz lub płyta zostały stworzone pod wpływem narkotyków, tracę zainteresowanie nimi.

Sam chciałbym czerpać inspiracje z jak największej palety uczuć.

8. Nie potrafi wybrać między Georgem Michaelem a Sade.
George'a Michaela cenię za wczesne hity i głos. Sade też za głos i za styl.

9. Lubi elegancję i prostotę przekazu.
Wideo do „Sentiment" nagrał i edytował mój przyjaciel i współlokator, Moritz Freudenberg. Nakręciliśmy już wcześniej klip to tego kawałka, ale stwierdziliśmy, że to nie jest wystarczająco silny i prosty obraz.

Później wsiedliśmy na rowery z kamerą, pojechaliśmy do Treptower Park i nakręciliśmy tę jedną scenę. Wydaje mi się, że taka statyczna wersja jest w stanie dotrzeć głębiej niż teledysk pełen zbliżeń, cięć i świateł. Prostota wzrusza mocniej.

10. Był babysitterem i barmanem. Dziś utrzymuje się ze swojej muzyki.
Problemy finansowe towarzyszyły mi przez całe życie. Od kiedy wyprowadziłem się z rodzinnego domu, imałem się wielu przeróżnych zajęć - od pomocy kuchennej, przez opiekuna do dzieci, po pracę w barach i kawiarniach. Ale odkąd podpisałem umowę z agencją bookingową, wygląda to trochę lepiej. Nie muszę już pracować dla nikogo innego.

Już 15 października Better Person wystąpi obok Molly Nilsson na warszawskim Distorted Festival.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Dorota Groyecka
Zdjęcia: dzięki uprzejmości Morr Music