przewodnik po pokoleniach, część 3

Wiesz, kim byli bikiniarze i o czym marzyły polskie dzieciaki w latach 60.?

tekst Mateusz Góra
|
01 Sierpień 2016, 8:10am

kadr z filmu „Bikiniarze"

Sprawa tego, do jakiego pokolenia należymy, wcale nie jest taka łatwa, jak wydaje się wszystkim, którzy dzielą świat na przedstawicieli baby boomers, a potem kolejne pokolenia oznaczonych literkami. Ten system, bazujący na datach urodzenia, sprawdza się na Zachodzie, ale nie pasuje do polskich realiów. W książce „Młodzież PRL. Portrety pokoleń w kontekście historii" możemy przeczytać, że generacje w ustroju totalitarnym kształtowały się zupełnie inaczej. Pojawiały się i znikały w zależności od ważnych wydarzeń politycznych. Spotkaliśmy się z doktor Martą Cobel-Tokarską, ekspertką od historii kultury Europy Środkowo-Wschodniej, żeby porozmawiać, w czym chodziły, czego słuchały i przeciw czemu się buntowały polskie dzieciaki od lat 50. Tym razem zajmiemy się pierwszymi pokoleniami powojennymi, narodzinami Związku Młodzieży Polskiej i pierwszymi outsiderami, jakimi byli bikiniarze.

Pokolenie 68.

System komunistyczny wydaje się sprawnie funkcjonować aż do traumatycznego roku 68. Wtedy wybuchają protesty studenckie, których uczestnicy nie potrafią zrozumieć, dlaczego dostają pałkami po głowie od policji. To doświadczenie jest niesamowicie silne, część ludzi wyjeżdża za granicę, część ma złamane życie, ale są wśród nich też ci, którzy wyrastają na późniejszą opozycję. Na przodzie manifestacji pojawiają się pierwsi polscy hipisi, w dzwonach i z długimi włosami. Klimat buntu zaczyna docierać do naszego kraju. Rok wcześniej, podczas festiwalu w Sopocie, Czesław Niemen śpiewa kultowy kawałek „Dziwny jest ten świat".

Pokolenie „małej stabilizacji"

Wraz z końcem stalinizmu sytuacja w kraju się ustatkowała. Nadeszły lata 60., ale na prawdziwy bunt, dzieci kwiaty i rewolucję obyczajową jeszcze musieliśmy poczekać. Dzieciaki były wtedy trochę obojętne, zwróciły się w stronę swojej prywatności. Planowali śluby, chcieli mieć własne mieszkania. Wszyscy marzyli, żeby być jak Joanna i Andrzej z superpopularnej wtedy komedii Stanisława Barei „Małżeństwo z rozsądku", którzy tańczyli w sklepie meblowym i planowali wspólne życie. W latach 60. zaczyna też nadawać telewizja (oczywiście Joanna z Andrzejem też marzą o własnym telewizorze). Seriale jak „Stawka większa niż życie" i „Czterej pancerni i pies" mają co prawda wymiar propagandowy, ale są też po prostu rozrywką, a ludzie z zapartym tchem czekają na kolejne odcinki.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Z drugiej strony nie tylko szybka stabilizacja była w głowach dzieciaków w tamtym okresie. To też okres, kiedy narodziła się kultura młodzieżowa. Wcześniej byłeś dzieckiem, aż nagle, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, wkładałeś eleganckie ubrania, wychodziłeś do pracy i stawałeś się dorosły. W latach 60. na całym świecie pojawia się nagle kategoria młodzieży. Powstają zespoły takie, jak Czerwono-Czarni. Najpierw wszyscy byli grzeczni, bo nie bardzo wiedzieli, jak powinni się zachowywać, ale szybko się to zmieniło...

Pokolenie ZMP (Związek Młodzieży Polskiej)

Te dzieciaki urodziły się zaraz przed wojną, więc ukształtowały się już w PRL-u i weszły w ten ustrój jak w masło. Przystosowali się do warunków, kupili ideały komunizmu, uczestniczyli w akademiach i nosili czerwone krawaty. Szybko jednak podzielili się na dwa nurty.

Pierwszy, opozycji obyczajowej, był odrobinę młodszy. Nie wierzyli ustrojowi, który wmawiał im, że wszystko, co zachodnie jest złe. Stosowali więc sprawdzoną zasadę podwójnych standardów. Co innego robili w domu, a co innego w szkole. Zapisywali się do ZMP, ale w swoich pokojach słuchali Milesa Davisa, robili prywatki, nosił zachodnie rzeczy z „ciuchów". Szybko zyskali miano „bikiniarzy", o których w słowniku z tamtego czasu mogłeś przeczytać: „Młody człowiek ubierający się ekstrawagancko, w sposób przesadnie modny". Chodziło im głównie o dobrą zabawę.

Drugi odłam to pokolenie ZMPowskich rewizjonistów, którzy byli grzeczni, wierzyli w system, ale zaczęli dostrzegać jego wady. Trochę naiwnie wierzyli, że da się go zmienić od środka. Im w głowie nie były żadne zachodnie mody i zagraniczna muzyka. Najczęściej mogłeś zobaczyć ich na pochodach w harcerskich strojach.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra

Tagged:
muzyka
sztuka
Kultura