poliamoria to fakt

Skoro mamy wybór kogo kochać, dlaczego nie kochamy wielu osób jednocześnie?

tekst i-D Staff
|
mar 14 2016, 2:45pm

Poliamoria jest ostatnio gorącym tematem i przynosi wiele pytań - czy jesteśmy stworzeni do kochania w tym samym stopniu wielu osób? I co ważniejsze, czy taki związek może się udać? Postanowiliśmy sprawdzić, dlaczego młodzi ludzie coraz częściej porzucają zero-jedynkowy schemat zawiązywania relacji partnerskich.

Wbrew opinii facetów, którzy będą bronić stanowiska, że kochanie wielu osób ogranicza się do nic nieznaczących podbojów seksualnych, poliamoria to w rzeczywistości utrzymywanie relacji uczuciowych z minimum dwoma osobami. Mówiąc prościej - osoby takie kochają się i szanują. Zjawisko to nie ma nic wspólnego z byciem swingersem lub życiem w otwartym związku. I nie, też nie chodzi codzienne organizowanie orgii.

Istnieje wiele typów związków poliamorycznych. Są takie, które stanowią dodatek do relacji monogamicznych, w innych zaś każdy z członków kocha wzajemnie i jednakowo. Istnieją też osoby, które mają kilka relacji z ludźmi zupełnie ze sobą niezwiązanymi. Codziennie pojawiają się nowe kombinacje, co wskazuje, że rewolucja swobody seksualnej ma się dobrze.

Szczerze mówiąc, pierwsza osoba prowadząca związek poliamoryczny, którą miałam okazję poznać, wydała mi się zagubiona. Wówczas uważałam, że z pewnością w dzieciństwie miała problemy związane z okazywaniem uczuć. Niemniej, z biegiem czasu i po poznaniu kolejnych szczegółów na temat jej związku, moja ciekawość wzrosła do tego stopnia, aż w pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że to ja miałam z tym największy problem.

Dynamika poliamorycznych związków (domyślam się, że chcielibyście się dowiedzieć jak wyglądają w nich relacje seksualne) jest bardzo indywidualna. W odróżnieniu od relacji monogamicznych, poliamoryści nie mają wzorców do naśladowania (rodzin, gwiazd, komedii romantycznych z Jennifer Aniston w roli głównej), co tylko podkreśla wolność, w której żyją.

„Będąc w związku z wieloma osobami czujesz się dużo bardziej kochany, a na dodatek panuje w nich całkowite zaufanie. Nie ma ograniczeń znanych z relacji monogamicznych, które nasycone są niewygodnymi tajemnicami" - to właśnie po tych słowach moja opinia na temat poliamorii zaczęło się diametralnie zmieniać.

Poliamoria raz na zawsze kończy z obsesją odnalezienia bratniej duszy (nie oszukujmy się, to raczej się nie zdarza) i pragnieniem bycia niewiernym. W związkach poliamorycznych tego rodzaju miłość nie jest zaborcza, a uczciwa. Nikt nie stara się z partnera uczynić własności prywatnej. Wiecie, o co chodzi — „ja jestem tylko twoja, a ty jesteś tylko mój". Dlaczego dziwi nas fakt, że niektórzy otwarcie pozwalają swoim drugim połówkom sypiać z innymi, skoro z każdej strony otacza nas niewierność?

Oczywiście, relacje między ludźmi nigdy nie są proste, a więc nie każdy może sprostać psychicznym wymaganiom utrzymywania kontaktów emocjonalnych z wieloma osobami jednocześnie. To tak, jak bycie weganinem w McDonaldzie - prędzej czy później rzeczywistość zdemaskuje oszustów. Aby spróbować prawdziwej poliamorii trzeba mieć otwarty umysł i przeciwstawiać się konfliktom, które nigdy nie występują w typowych związkach monogamicznych. Nie jest to zabawa egoistów i zazdrośników.

A zatem poliamoria nie jest synonimem sielanki i wolnej miłości. Związki tego rodzaju mają swoje problemy, często dwukrotnie czy nawet trzykrotnie większe, niż normalnie. Niektórym problem sprawia znalezienie jednej osoby, którą rzeczywiście by kochały, wyobraźcie sobie więc znalezienie dwóch czy trzech.

Często spotykamy się z bzdurami typu „jeśli naprawdę jesteś w kimś zakochany, nie powinieneś czuć nic do innych osób", albo „jeśli czujesz pociąg do innych ludzi, to znaczy, że w twoim związku dzieje się coś złego". To oczywiście ogromna hipokryzja tej części społeczeństwa, która kieruje się „regułami" niemającymi związku z prawdziwą naturą człowieka.

Każdy kocha na swój sposób i wszyscy powinni to szanować albo przynajmniej postarać się to zrozumieć - niezależnie od ilości osób śpiących w łóżku. Miłość nie zna granic!

Kredyty


Tekst: Mireia Sabadell
Zdjęcie główne: A-Z Slang