Reklama

​(prawie) wszyscy mają tatuaże

Oto krótki przegląd historii tatuażu. Przybliżymy wam jego wpływ na modę, a także wyjaśnimy, dlaczego stał się aż tak popularny.

tekst i-D Staff
|
06 Styczeń 2016, 11:55am

edun p/v12. zdjęcie: ryan mcginley

W modzie panują trendy. Choć często przechodzą bez większego echa, znamy przypadki takich, które wywróciły wybiegi do góry nogami. Przykładami mogą być różowe peruki, modelki z diastemą i dziewczyny ze stylówą heroin chick.

Tendencje te oczywiście odchodzą tak szybko, jak są lansowane. Istnieje jednak jedna, która posiada wszelkie predyspozycje, aby stać się metamodą (modą wewnątrz mody panującej w świecie mody) i z wielu względów nie przeminąć tak szybko, jak jej poprzedniczki. Po pierwsze jest trwała (dosłownie!), po drugie - nie pozwoli jej na to społeczeństwo, które ją wykreowało. Mowa oczywiście o tatuażach.

Zdjęcie Hedi Slimane

Z perspektywy historycznej pierwsze wzmianki o tatuażach sięgają 2000 r. p.n.e. Pojawiały się one tak naprawdę w każdym zakątku świata: w starożytnym Egipcie, Grecji, Rzymie i na wyspach Pacyfiku. Ostatni z wymienionych przypadków jest o tyle istotny, że dzięki niemu posiadamy obraz stereotypowego marynarza, ponieważ to właśnie członkowie załóg statków odwiedzających wybrzeża Samoa zafascynowali się wzorami zdobiącymi ciała tubylców.

Od mieszkańców owych wysp nauczyli się techniki trwałego malowania skóry, którą zaadaptowali do własnego stylu. Dziś chyba każdy zna przynajmniej jeden z następujących obrazów: marynarza dumnie prezentującego tatuaż przedstawiający kotwicę czy też kapitana statku ze sterem wytatuowanym na ramieniu. A oklepany na każdy możliwy sposób motyw jaskółek? Jego źródłem także jest morze, a wspomniane ptaki symbolizują odnalezienie lądu.

Jednym z pierwszych projektantów, który dostrzegł potencjał drzemiący w malowaniu skóry, był Jean Paul Gaultier. Wylansował on na swoich pokazach obraz muskularnego marynarza. Jego ciało zdobiły - a jakże inaczej - wyraziste dziary. Od początku lat 80. upłynęło sporo czasu, a to, co początkowo w tatuażach szokowało, dziś jest czymś zupełnie powszednim.

Zdjęcie Olivia Rose

Zanim jednak wyprzedzimy wydarzenia przyszłości, należy postawić jedną sprawę jasno - tatuaże są największym znakiem rozpoznawczym drugiej połowy XX w., i to nie ze względu na liczne konotację z morzem. Przykład? W hiszpańskich zakładach karnych tusz był wprowadzany pod skórę równie często, jak heroina.

Skazańcy w tatuażach widzieli coś więcej niż zwyczajne obrazki. Malowali na swoich ciałach imiona bliskich osób albo daty godne zapamiętania. Niektórych pobyt za kratkami zbliżył do religii, a więc na ich ramionach pojawiały się symbole kultu, które miały - rzecz jasna - oznaczać odkupienie. Społeczeństwo bardzo długo podchodziło do tych obrazków negatywnie. W końcu dzięki dziarom można było bardzo łatwo wyróżnić z tłumu osobę, która odbyła wyrok.

Wraz z biegiem czasu interesy społeczne ewoluowały. Proces ten dotyczy także świata mody. Istotnym zjawiskiem jest tu tzw. „trickle-up", czyli tendencja podglądania nurtów ulicznych i przekładania ich na wybiegi. Wówczas stają się one szeroko akceptowane. Tatuaże oczywiście nie przestały mieć własnego, tradycyjnego, znaczenia, ale dzięki modzie ich obraz złagodniał.

W latach 90. modelki odzwierciedlały dążenie do posiadania ciała idealnego, miały np. zjawiskowe włosy i nieskazitelną skórę. Dziś można powiedzieć, że moda obrała przeciwny kierunek, od dekonstrukcji kanonów piękna, aż po fascynację modyfikacją ciała. Tatuaże nie należą do domeny wyłącznie modelek utożsamianych z obrazem buntu (np. Cara Delevingne), teoretycznie neutralne gwiazdy - takie jak Gisele Bundchen - także wpadły w sidła tej mody.

Zdjęcie Douglas Irvine

To samo możemy zauważyć u mężczyzn. Tutaj jednak trend znajduje dużo bardziej ekstremalne odzwierciedlenie. Modele pokroju Daniela Badmana, Milesa Langforda czy Bradleya Soileau co krok chwalą się swoimi ciałami, na których praktycznie nie da się znaleźć miejsca na kolejny tatuaż. Nie musimy chyba zaznaczać, że taka sytuacja jeszcze kilka lat temu przekreśliłaby ich kariery na starcie.

Zmianę tę można wytłumaczyć w bardzo prosty sposób: społeczeństwo, które postrzegało tatuaże jako coś złego, zestarzało się, a obecna moda kierowana jest do osób młodych, często dużo bardziej otwartych. To właśnie oni dziś albo mają przynajmniej jeden tatuaż, albo po prostu są do ich widoku przyzwyczajeni. W końcu dożyliśmy czasów, kiedy to cyfrowa młodzież robi wielkie oczy na widok długopisu i kartki papieru. Dlaczego więc dziwić ich powinno coś dziś tak powszedniego, jak rysunki na ciele? Przecież po raz pierwszy widzieli je pewnie na własnych rodzicach.

Być może w przyszłości moda znów obróci się o 180 stopni, a nadchodzące pokolenie w braku tatuaży na skórze zobaczy symbol buntu. Patrząc jednak na wpływ,  jaki wywarły na obecne społeczeństwo, najprawdopodobniej zmieni się jedynie ich styl i tusz wykorzystywany przy ich tworzeniu.

Kredyty


Tekst: Carmen López
Zdjęcie: Ryan Mcginley

Tagged:
Kultura
spoleczenstwo
tatuże