to będzie kolejny polski sukces w berlinie?

Dzisiaj Berlinale podało do wiadomości kolejne tytuły, które powalczą w konkursie głównym o Srebrne i Złote Niedźwiedzie – jest wśród nich nowy film Tomasza Wasilewskiego!

tekst Mateusz Góra
|
11 Styczeń 2016, 3:44pm

Zdjęcie YouTube

11 lutego rozpocznie się Berlinale - jeden z najważniejszych festiwali filmowych. Mówi się, że zimowy Berlin, w przeciwieństwie do słonecznego Cannes i upalnej Wenecji, to najlepsze środowisko dla prawdziwego kinofila, bo zachęca do zanurzenia się w wygodnym fotelu. To też niepowtarzalna szansa, żeby zobaczyć filmy, o których będzie głośno przez cały rok. Dzisiaj do sześciu ogłoszonych wcześniej tytułów, dołączyło kolejnych dziewięć. Przyglądnęliśmy się uważnie tej liście i kilka pozycji przyciągnęło naszą uwagę.

Przede wszystkim w konkursie głównym znalazł się nowy film Tomasza Wasilewskiego, „Zjednoczone Stany Miłości". Tym razem będzie to koprodukcja szwedzko-polska, opowiadająca o losach czterech kobiet z małego miasteczka, Agaty, Renaty, Marzeny i Izy, które wraz z końcem PRL-u postanawiają zmienić coś w swoim życiu. Jak zawsze Wasilewski koncentruje się na emocjach i seksualności swoich bohaterek. Agata stara się zakończyć nieszczęśliwe małżeństwo, angażując się w niemożliwą do utrzymania relację. Renata jest starszą nauczycielką, która ulega fascynacji Marzeną, niegdyś lokalną pięknością, natomiast Iza wchodzi w romans z ojcem jednego ze swoich uczniów. Na ekranie zobaczymy między innymi Julię Kijowską, Magdalenę Cielecką, Andrzeja Chyrę i Tomka Tyndyka.

Poprzedni film Wasilewskiego, „Płynące wieżowce", wpisał się do historii kina jako pierwsza polska historia romansu gejowskiego, więc poprzeczka jest zawieszona wysoko. Czy tym razem uda mu się wzbudzić aż tak duże kontrowersje? Czekamy z niecierpliwością, szczególnie że rzadko polski film ma swoją światową premierę na jednym z najważniejszych festiwali. W zeszłym roku Małgorzata Szumowska dostała w Berlinie nagrodę dla najlepszego reżysera. Może historia powtórzy się więc szybciej, niż mogliśmy się spodziewać?

W konkursie pojawiał się także Lav Diaz z „A Lullaby to the Sorrowful Mystery". Filipińczyk jest uznawany za reżysera jedynie dla wytrzymałych. Jego wcześniejsze filmy to trwające kilka godzin klasyki slow cinema. Czekamy też na film Thomasa Vinterberga, „The Commune". W „Polowaniu" duński reżyser udowodnił, że idealnie potrafi pokazać relacje ludzi w małej wspólnocie i niszczące działanie plotki. Czy tym razem też postawi na ostrą krytykę społeczeństwa?

Największego rozmachu spodziewamy się z kolei po filmie otwarcia festiwalu, „Hail, Caesar!" Ethana i Joela Coenów. Oscarowy duet braci tym razem opowie o złotym okresie Hollywood z punktu widzenia pracownika studia filmowego. Przeglądając obsadę, upewniamy się, że tego filmu nie można przegapić. Na ekranie pojawią się: George Clooney, Ralph Fiennes, Scarlett Johansson, Frances McDormand, Tilda Swinton i Channing Tatum. No to teraz pozostaje tylko spakować walizkę, bo festiwal potrwa aż 10 dni, i zarezerwować sobie kawałek lutego na wizytę w Berlinie!

Kredyty


tekst: Mateusz Góra
zdjęcie: kadr z wywiadu na YouTubie

Tagged:
Film
Kino
tomasz wasilewski
zjednoczone stany miłości