​dlaczego nie możemy żyć bez telefonów?

Wraz z wzrostem zainteresowanie portalami społecznościowym powstało zjawisko zwane FOMO, czyli strachu przed przegapieniem czegoś.

tekst i-D Staff
|
01 Luty 2016, 10:37am

Jest wieczór, siedzisz wygodnie na kanapie pod ciepłą kołdrą, na ekranie komputera oglądasz film. Błogostan. Nagle jednak zauważasz, że jest sobota. Chwytasz więc za telefon. Co widzisz? Dwadzieścia wiadomości na Messengerze, pięć zaproszeń na wydarzenia z Facebooka i dwanaście polubień zdjęcia, które wrzuciłeś wcześniej na Instagram.

Wtedy pojawiają się wątpliwości. Czy robię coś nie tak? - myślisz. Wyobrażasz sobie ludzi zmierzających na melanż, na kolację, do baru, albo na wydarzenie, o którym będzie się mówić przez kolejne kilka lat. Nie wytrzymujesz presji. Wyłączasz film, wstajesz z kanapy, biegniesz się wystroić i wysyłasz znajomym desperackie wiadomości, próbując dowiedzieć się, gdzie są i dać do zrozumienia, że będziesz tam za pięć minut.


Zdjęcie: @lilmixedhunny

Brzmi znajomo? Jeśli tak, to uważaj. Być może padłeś ofiarą FOMO — jednej z najgroźniejszych chorób psychicznych XXI w. Jej nazwa wywodzi się z angielskiego skrótu oznaczającego „Fear Of Missing Out", czyli po prostu strachu przed przegapieniem czegoś. Jest to fenomen dużo większy i bardziej powszechny, niż sobie to wyobrażasz.

FOMO to określenie tego uczucia, które przychodzi, gdy wydaje ci się, że coś cię omija bądź pozwalasz uciec jakiejś niepowtarzalnej okazji. Innymi słowy, jest to ogromnie uzależniające zachowanie społeczno-kulturowe, objawiające się ciągłym myśleniem o wydarzeniach toczących się w różnych zakamarkach miasta, a przynajmniej jedno z nich może wywrócić twoje życie do góry nogami.

Akronim FOMO został nawet wprowadzony w 2013 r. do słownika Oxford English Dictionary. Według oficjalnej definicji dotyczy on przeważnie osób w wieku od 15 do 35 lat. Jest to oczywiście bardzo istotna - i szeroka - grupa wiekowa. Nic dziwnego, to właśnie w tym okresie życia najbardziej zwraca się uwagę na sposób spędzania czasu wolnego.

Zdjęcie: @michaelbaileygates

FOMO więc ma silny związek z wyrzutami sumienia. W sensie - jesteśmy świadomi, że życie mogłoby wyglądać inaczej, ponieważ posiadamy setki tysięcy różnych możliwości. Czujemy się źle, ponieważ myślimy, że podjęliśmy zły wybór. Czas wolny to w końcu dobro nieocenione. Czy nie czujesz złości, gdy dowiadujesz się, że w zeszły piątek wybrałeś nie tę imprezę, a WSZYSCY bawili się na backstage'u koncertu, który olałeś?

Efekt: nigdy nie odmawiasz wyjścia ze znajomymi, wspólnej kolacji czy wieczoru z piwami w knajpie. Zawsze jesteś na tak i starasz pojawiać się wszędzie, głównie ze względu na obowiązek moralny. Życie jest za krótkie i nie możemy go marnować na spędzanie weekendów pod pościelą. Przecież tym sposobem moglibyśmy pozwolić uciec setkom wspaniałych wspomnień z młodości.

Ten strach społeczny może towarzyszyć nam przez całe życie i ma silny związek z obawą przed wykluczeniem. Problem jednak tkwi w tym, że jest on nagłaśniany przez publikowanie wydarzeń na portalach społecznościowych.

Zdjęcie @paulhameline

Odpowiedz sobie na następujące pytania. Ile razy dziennie sprawdzasz Facebooka? A Instagram? Masz wrażenie, że nowe wiadomości na twojej ścianie nie mają końca? Pragnienie bycia w stałym kontakcie ze wszystkim, co dzieje się w życiach znajomych nie jest nadzwyczajne. Niemniej, jeśli w połowie rozmowy prowadzonej na żywo nie jesteś w stanie oprzeć się potrzebie sprawdzenia wiadomości na telefonie, być może masz lekki problem.

Badanie przeprowadzone w 2014 r. nad zachowaniami uzależniającymi dowiodło, że użytkownicy Facebooka czują ogromną potrzebę bycia w stałym kontakcie z innymi ludźmi, często po prostu z nudów, albo po to, żeby wiedzieć, co robią ich znajomi. To oczywiście działania bardzo naturalne. Częścią eksperymentu był jednak fragment, w którym badani mieli udzielić odpowiedzi w skali od 1 do 5, jak bardzo identyfikują się z dziesięcioma postawionymi przed nimi tezami.

Wynik był o tyle ciekawy, że ponad 75 proc. z nich identyfikowało się z ideami typu „martwię, gdy zauważam, że moi znajomi bawią się doskonale, a mnie przy nich nie ma".

Zdjęcie: @kendalljenner

Można uważać, że winę tego ponoszą nowe technologie, albo po prostu sposób, w jaki z nich korzystamy. Paradoksalnym jest jednak fakt, że to właśnie one mogą być najlepszym lekiem na FOMO. W sieci pojawiły się takie aplikacje, jak np. Moment na iOS albo BreakFree na Androida, które generują statystyki na podstawie czasu spędzonego przez danego użytkownika na portalach społecznościowych.

Dzięki tym aplikacjom możemy ustalić dzienny limit przeglądania danego portalu, a po przekroczeniu go system uniemożliwi nam otworzenie Facebooka czy Instagrama (albo dowolnej aplikacji) aż do kolejnego dnia. Jest to bardzo ciekawy sposób na przezwyciężenie ekstremalnych uzależnień.

Z drugiej strony, czy to nie jest przytłaczające? Może wystarczy głęboki wdech i odrobina trzeźwego myślenia. Nie jesteśmy bogami internetu, tzn. nie jesteśmy wszechmocni - rzeczy, zawsze znajdzie się jakieś wydarzenie, w którym nie będziemy mogli uczestniczyć. Co więcej, nie pójście na imprezę wcale nie jest złe. Może wystarczy dać sobie spokój, zapomnieć o FOMO i zwrócić się ku JOMO - Joy Of Missing Out.

Kredyty


Tekst: Aida Belmonte
Zdjęcie: @pratsreymarc

Tagged:
fomo
spoleczenstwo