w zastępstwie subkultur cz. 3

Polską ulicę analizowałam już dwa razy i — w skrócie — większość trendów, które wtedy opisałam, jest w mniejszym lub większym stopniu nadal aktualna. Ale ponieważ ten dumnie brzmiący polski streetstyle to twór, który wbrew pozorom żyje, a od dwóch...

tekst i-D Polska
|
05 Październik 2016, 7:30am

Girl power


@mambini

Projekt zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej zjednoczył miliony obrońców i obrończyń praw kobiet. Skala wszystkich działań dodała odwagi nie tylko zdeklarowanym wcześniej feministkom (i feministom, naturalnie), ale też rodzimemu środowisku modowemu. Wcześniejsza akcja #dziewuchydziewuchom pokryła się w czasie z zaplanowaną na wtedy kolekcją Pussy Power i to właśnie dziewczyny z LocalHeroes zupełnie zdominowały temat, wciągając polską modę feministyczną (trochę na wzór amerykański) w swoją słodko-zadziorną estetykę. I okazuje się, że emancypacyjne hasła odnajdują się w niej zaskakująco dobrze.


@ewelinagralak

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Łysi


@oskargrzelak

Dosyć powszechne jest stwierdzenie, że jeśli dwudziestokilkuletnia, zdrowa osoba goli głowę na łyso (czy też na jeża) to prawdopodobnie chciałaby coś zamanifestować. I rzeczywiście, bywa tak, że łysa głowa jest na przykład odbiciem stanu psychicznego (ukłon w stronę Britney), czy — trochę bardziej przyziemnie — wyrazem nostalgii za kulturą rave'ową. W przypadku dziewczyn pozbycie się włosów jest zwykle głosem sprzeciwu wobec seksualizacji kobiecego ciała i czymś, co daje im poczucie bezpieczeństwa, bo krótko obcięte laski traktowane są przez większość społeczeństwa jako mniej atrakcyjne.


@kosciey

Niestety, w większości przypadków rzeczywistość okazuje się znacznie mniej romantyczna. Zazwyczaj chodzi o wygodę, oszczędność czasu, zakład albo spontaniczny pijacki pomysł. No i najważniejsze: brak włosów budzi w innych niepokój, a do tego wspaniale komponuje się z dresem — stąd nieprzypadkowo sporą grupą reprezentantów są dresiarze.

Body positive

„Moje ciało daje mi siłę. Moja seksualność daje mi siłę. Czuję się dobrze w swojej skórze — to też daje mi siłę. Pokazuję światu moje wady i nie obchodzi mnie, co ludzie powiedzą — z tego też czerpię siłę", napisała Kim Kardashian w swoim eseju w marcu tego roku mając nadzieję, że przekona młode kobiety, że nie muszą wstydzić się swoich ciał i seksualności. I rzeczywiście, coś ruszyło, jak się zresztą okazało nie tylko dziewczyny, ale też chłopców. Tak się też fortunnie złożyło, że w modzie damskiej wiosenno-letnie miesiące przebiegły pod hasłem bluzki-hiszpanki i wszystkich innych wariacji na temat dekoltu odsłaniającego ramiona oraz wyjątkowo odważnych kostiumów kąpielowych, co przy mocnej pozycji crop topów dawało znacznie więcej niż zazwyczaj okazji do odkrywania ciała. Analogicznie, w modzie męskiej dekolty i wycięcia pod pachami w bluzkach na ramiączkach też stały się jakby troszkę głębsze, a szorty trochę krótsze i bardziej obcisłe. Co ważne: wszystkie te modele cieszyły się równym powodzeniem wśród osób o bardzo różnych sylwetkach.


@beautyboy

Chętniejsze odkrywanie ciała „w realu" odbiło się też w social mediach. Początkowo naturalnym miejscem występowania thirst trapsów były przede wszystkim portale randkowe, teraz seksowne zdjęcia na Instagramie to już właściwie norma, a coraz śmielej publikowane są też na Facebooku i nawet tam postrzegane są raczej neutralnie. Najwyraźniej, mniej lub bardziej świadomie, zgadzamy się z Emily Ratajkowsky w kwestii tego, że „jesteśmy czymś więcej, niż tylko ciałami, ale to nie oznacza, że powinnyśmy się wstydzić naszej seksualności"


@zu_milobedzka

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Małgorzata Mitura
Kolaż: Instagram @localheroes@cleocwiek@zu_milobedzka@beautyboy@oskargrzelak@mambini@ewelinagralak

Tagged:
trendy
Kultura
ulica
subkultury